W pierwszym sobotnim meczu 18. kolejki Ligue 1, Rennes przegrało u siebie 1:3 z Paris Saint-Germain. Zawodnicy Laurenta Blanca umacniają się na pozycji lidera ligi francuskiej.
Spotkanie w Rennes rozpoczęło się w dość spokojnym tempie. W 7. minucie groźnie z rzutu wolnego z 25 metrów strzelał Zlatan Ibrahimović, ale piłka minęła o centymetry prawy słupek bramki Costila. Mimo że paryżanie dłużej utrzymywali się przy piłce, to gospodarze konstruowali groźniejsze akcje ofensywne, które jednak nie dały oczekiwanego rezultatu. W 19. minucie Thiago Motta popisał się fantastycznym uderzeniem z lewej nogi i futbolówka wpadła do siatki tuż przy prawym słupku. Benoit Costil był bez najmniejszych szans i lider Ligue 1 wyszedł na prowadzenie.
Gra PSG była wyrachowana i w poczynaniach zawodników Laurenta Blanca widać było duże doświadczenie. Verratti i spółka nie forsowali tempa, ale potrafili przyśpieszyć, kiedy nadarzała się do tego okazja. Gospodarze starali się przenieść ciężar gry na połowę przyjezdnych i coraz częściej gościli pod bramką Sirigu. Jednak bite przez nich stałe fragmenty gry nie stwarzały realnego zagrożenia. Tuż przed przerwą najlepszą okazję dla miejscowych zmarnował Kana-Biyik, który po zamieszaniu w polu karnym PSG, posłał piłkę obok bramki Sirigu.
Niedługo po powrocie z szatni doskonałą okazję miał Lavezzi, który strzelił wprost w Costila z sześciu metrów. Chwilę później Matuidi został wycięty w polu karnym gości, a sędzia nie wahając się podyktował rzut karny. Pewnym jego egzekutorem okazał się największy gwiazdor PSG, Zlatan Ibrahimović. Zadanie Rennes, jakim było uzyskanie korzystnego rezultatu w meczu z liderem L1, stało się jeszcze trudniejsze. Zawodnicy z Parc des Princes złapali jeszcze więcej luzu i z wielkim spokojem oraz uśmiechami na twarzach kontynuowali grę.
W 62. minucie pierwszy strzał w drugiej połowie dla Rennes oddał Oliveira. Włoski golkiper paryżan nie miał z nim najmniejszych szans. Pięć minut później Sirigu popełnił duży błąd, który kosztował PSG bramkę. Z rzutu wolnego uderzył z 22 metrów Alessandrini, a piłka po rękach golkipera gości wpadła do siatki. Rennes złapało wiatr w żagle i ponownie uwierzyło w dobry wynik w dzisiejszym meczu.
Końcówka spotkania zapowiadała się emocjonująco. Niesieni dopingiem gospodarze starali się wyrównać, ale defensywa PSG nie pozwalała na zbyt wiele zawodnikom Rennes. Na dodatek paryżanie utrzymywali się długo przy piłce i miejscowym nie udawało się zawiązać składnej akcji ofensywnej. Można było odnieść wrażenie, że gdy już Rennes odebrało piłkę, to nie miało siły, aby wyprowadzić kontratak. Zabójczą kontrę przeprowadziło w końcu PSG i Edinson Cavani ustalił wynik spotkania na 3:1 w 90. minucie meczu.










