Mecze w Europie były jedynie potwierdzeniem, że Legia raczej na koniec sierpnia nie dysponuje kadrą kompletną. Brakuje zawodników właściwie na każdej pozycji z wyjątkiem napastników. Dodatkowo pomiędzy meczami eliminacyjnymi do Ligi Europy ze Slavią Praga sprzedany został jedyny jakościowy prawy wahadłowy. Przy grze właśnie w systemie z ofensywnie grającymi bocznymi obrońcami to jak samobójstwo.
Dariusz Mioduski nigdy nie był darzony przez kibiców warszawskiej Legii wielką sympatią. Wydaje się, że zwyczajnie nie jest to człowiek, który powinien stać na czele najlepszego klubu w Polsce. Można być wręcz pewnym, że z mądrzejszym właścicielem Legia byłaby dziś w zupełnie innym miejscu. Nie na mapie piłkarskiej Polski, ale Europy.
Na całe szczęście na ławce trenerskiej Legii zasiada w końcu trener z prawdziwego zdarzenia. Pewnie gdyby nie Czesław Michniewicz, warszawski zespół byłby dziś w zupełnie innym miejscu, a nie w Lidze Europy. Bez byłego szkoleniowca Lecha Poznać trudno byłoby pewnie nawet o awans do Europa Conference League. Mecze ze Slavią Praga tylko to potwierdziły.
Zamurowana defensywa
Artur Boruc to człowiek, dzięki któremu Legia dziś cieszy się z awansu do fazy grupowej Ligi Europy. Chociażby w rewanżu przy Łazienkowskiej zaliczył kilka spektakularnych parad. Udało mu się dwukrotnie wyjść zwycięsko z sytuacji sam na sam z przeciwnikiem, za co zebrał gromkie brawa od całego stadionu wypełnionego kibicami Legii Warszawa.
Kilkukrotnie ratował także swój zespół przed utratą gola we wcześniejszych fazach eliminacyjnych. Jeśli Artur będzie zdrowy, Legia o pozycję bramkarza może być naprawdę spokojna… aż do lata.
Można powiedzieć z czystym sumieniem, że Artur Jędrzejczyk to legenda Legii Warszawa. Człowiek instytucja, przedłużenie ręki Czesława Michniewicza na boisku. „Jędza” jest jednym z tych niepodważalnych zawodników, dla którego miejsce na boisku znajdzie się zawsze.
Podobnie w rewanżu ze Slavią, w którym zagrał jako… prawy wahadłowy. Kilka lat temu nie byłoby to zaskakujące, jednak teraz… nie te warunki motoryczne. Mimo wszystko kapitan Legii spisał się bardzo dobrze.
Na takich pewniaków wyrasta także duet Wieteska – Nawrocki. Szczególnie zaskakujące jest to drugie nazwisko. O ile Wieteska zdążył już pokazać swoje umiejętności na polskich boiskach, o tyle Nawrocki dostał niewiele szans. Do czasu, aż w Legii postawił na niego Czesław Michniewicz i była to znakomita decyzja.
Nawrocki był jednym z najlepszych zawodników Legii w przekroju całych eliminacji. Problemy zaczną się, gdy potencjalne odejście Wieteski stanie się faktem. Jedynym back-upem dla tej dwójki są Rose i Hołownia. Ten pierwszy fatalnie wypadł w pierwszym meczu ze Slavią, a drugi też nie wydaje się gwarancją pewności na środku defensywy w najważniejszych spotkaniach, jakie czekają Legię w tym sezonie.











