W zeszłym sezonie drużyna słynąca z solidnej defensywy. Drużyna grająca pragmatycznie do bólu, której styl gry polegał przede wszystkim na szybkim zdobyciu bramki, a następnie wyłącznie na bronieniu się i kontratakowaniu. Dzięki temu przez znaczną część sezonu była na czele tabeli. Ostatecznie, mimo tego, że nie udało jej się zatriumfować w rozgrywkach ligowych, odniosła za to historyczne zwycięstwo w Pucharze Polski. Co sprawiło, że Lechia w obecnych rozgrywkach zajmuje dopiero ósme miejsce?
Oczywiście ścisk w górnych rejonach tabeli w tym sezonie jest dość spory. Niemniej zgromadzonych raptem 21 punktów na 45 możliwych, to wynik zdecydowanie poniżej oczekiwań. W 15 spotkaniach Lechia odniosła tylko pięć zwycięstw, sześć remisów i aż cztery razy uległa swoim rywalom. Dodatkowo to, z czego gdańszczanie słynęli w zeszłym sezonie, czyli wspomniana już defensywa nie jest ich główną bronią. Bowiem w dotychczas rozegranych spotkaniach gdańszczanie stracili 15 bramek – średnio jeden gol stracony na mecz.
Nie jest to wynik tragiczny, ale biorąc pod uwagę fakt, że zdobyli raptem dwie bramki więcej, to statystyka ta nie napawa optymizmem sympatyków Lechii Gdańsk. Dodatkowo, gdyby wziąć pod uwagę pięć ostatnich meczów ligowych, to lechiści uplasowaliby się na przedostatnim miejscu. Gorsza od gdańszczan jest tylko Wisła Kraków, która w pięciu ostatnich spotkaniach nie wywalczyła żadnego punktu. Natomiast podopieczni Piotra Stokowca na zwycięstwo czekają od pamiętnego triumfu w Warszawie.
Lechia na chwilę w kryzysie
Dwie porażki z rzędu nie są dobrym prognostykiem na kolejne ligowe spotkania. Jednakże należy wspomnieć, że sympatycy ostatniego triumfatora Pucharu Polski bez problemu powinni znaleźć jakieś pozytywy. Oczywiście – porażki są złe i nie powinno się ich ot tak usprawiedliwiać, aczkolwiek warto wspomnieć, że ostatnie dwie porażki lechiści ponieśli z bardzo wymagającymi rywalami.
Po dwóch remisach z rzędu, podopieczni Piotra Stokowca najpierw pechowo ulegli Cracovii, bo tracąc bramkę w doliczonym czasie gry, a następnie przegrali również 0:1 z Pogonią Szczecin. O ile w meczu z Cracovią najsprawiedliwszym rezultatem byłby remis, o tyle w meczu z „Portowcami”, już ciężko powiedzieć cokolwiek dobrego o poczynaniach Lechii.
Być może wpływ na to, że Lechia nie zdołała pokonać Pogoni, miał fakt, że na ławce trenerskiej w związku z chwilową niedyspozycją zdrowotną nie było pierwszego szkoleniowca gdańszczan – Piotra Stokowca. Trenera zastąpił jego asystent Łukasz Smolarow. Jednakże jak powiedział na konferencji pomeczowej sam Smolarow, Stokowiec był w kontakcie z drużyną. – – tłumaczył.











