Górnik Zabrze podejmował na własnym stadionie KGHM Zagłębie Lubin, wiedząc, że lider ligi stracił punkty w 32.kolejce. Triumfatorzy Pucharu Polski mogli zbliżyć się do Lecha Poznań i wywrzeć jeszcze większą presję na obrońcach tytułu. Gospodarze zmierzyli się z ekipą, która czekała na wygraną w delegacji od 3 marca. Michal Gašparik przystępował do tej rywalizacji jako trener kwietnia PKO BP Ekstraklasy. Arcyciekawie zapowiadało się starcie wicelidera z szóstą drużyną tych zmagań.
Roszady
Górnik Zabrze hucznie świętował triumf w Pucharze Polski, ale słowacki trener dokonał roszad względem rywalizacji z ubiegłej soboty. Zobaczyliśmy inne nazwiska w protokole meczowe w każdej formacji poza bramkarzem. Marcel Łubik miał przed sobą ustawionego Pawła Bochniewicza z Rafałem Janickim. Josema obserwował poczynania swoich kolegów z ławki rezerwowych. Michal Gašparik wystawił duet, który wybiegł od pierwszej minuty w meczu z Legia Warszawa. Były gracz holenderskiego SC Heerenveen zdobył gola w tamtym spotkaniu, który uratował punkt dla „Trójkolorowych”.
Lukáš Ambros partnerował Patrikowi Hellebrandowi i Jarosławowi Kubickiemu. To trójka grała już ze sobą, a czeski pomocnik wrócił do podstawowej jedenastki po dwóch rywalizacjach przerwy. Roberto Massimo – największa niespodzianka finału z Rakowem Częstochowa – nie znalazła się w kadrze meczowej z powodu kontuzji. Jego miejsce zajął Yvan Ikia Dimi.
Dwa tygodnie, trzy finały – bądźcie z nami! ⚔️ pic.twitter.com/2w5hrvJSU5
— Górnik Zabrze (@GornikZabrzeSSA) May 9, 2026
Przeważanie
Górnik Zabrze poczuł od samego początku meczu aspiracje wygranej podopiecznych Leszka Ojrzyńskiego. Pierwsze trzy minuty były pokazem planu na sobotni wieczór Zagłębia Lubin. Adam Radwański spuentował ten wstęp do meczu strzałem z dystansu. Następnie gospodarze zaczęli się odgryzać. „Trójkolorowi” z impetem wpadli na połowę rywala i chcieli otworzyć wyniki tej potyczki. Sondre Liseth oddawał uderzenie w piątej minucie, ale nie otworzył się rezultat przy ulicy Roosevelta 81. Kolejne próby były kwestią czasu. Piłkarze Michala Gašparika napędzeni dopingiem kreowali kolejne okazje, lecz brakowało finalizacji. Zablokowana próba Lukáša Ambrosa lub dołożenie nogi norweskiej „9” służą za przykłady dobrych sytuacji Zabrzan. Z siedmiu rzutów różnych nie ujrzeliśmy żadnej dogodnej sytuacji dla triumfatora Pucharu Polski.
Zaskoczenie?
Górnik Zabrze kontrolował mecz, ale po zmianie stron nastąpiła jeszcze większa niemoc. Michal Gašparik przyznał na konferencji prasowej, że zmienił dwóch zawodników z powodu trzeciej połowy bez gola. Zabrzanie nie strzelili gola w Lubinie, stąd szkoleniowiec szukał czegoś nowego. Michał Rakoczy i Ondrej Zmrzly pojawili się na placu gry za Jarosława Kubickiego i Yvana Ikia Dimiego. Te zmiany nie wniosły niczego dobrego do gry gospodarzy. Przeciwnik zaskoczył swoją postawą i potwierdziła się obawa, która mogła rodzić się z perspektywy słowackiego trenera. Przyszła chwila, w której Arena Zabrze zamarła po przepięknym trafieniu Jakuba Kolana. Brak ukąszenia przemienił się w ból, który pulsował.
Leszek Ojrzyński złamał po raz drugi w tym sezonie siłę ognia Górnika Zabrze. Trener Zagłębia Lubin cieszył się z dwóch trafień na własnym obiekcie i miał tyle samo powodów do eksplozji radości w delegacji. Genialny jest zespół z Dolnego Śląska w niskiej obronie co potwierdził tego wieczoru. Jednak przypomnieli o sobie gracze ofensywni, a zwłaszcza Levante Szabo. Węgier wykorzystał swój moment w polu karnym Marcela Łubika. Napastnik nie oddawał strzału od razu, ale z zimną krwią przyjął piłkę, położył Eriką Janżę i pokonał bramkarza Zabrzan. Lubinianie dokonali tego czego nie zrobili gospodarze – wpakowali piłkę do siatki.

Alarm
Górnik Zabrze odbił się od niskiej obrony swojego oponenta. Tu nasuwa się ocena zawodników, którzy mają nabijać liczby i dopisywać kolejne gole i asysty. W tle widnieje obraz gry w europejskich pucharach i rodzi się pytanie o jakość piłkarzy odpowiedzialnych za atak. Maksym Khlan był aktywny w pierwszej odsłonie, ale nie istniał w drugiej połowie. Nic nie stworzyli sobie podopieczni 44-latka za sprawą ukraińskiego skrzydłowego, który zmienił stronę po zmianie stron. Yvan Ikia Dimi starał się kręcić lewą stroną Zagłębia Lubin, ale nie wynikało z tego nic konkretnego. Żadnych jakościowych uderzeń oraz dośrodkowań. Sondre Liseth walczy i szarpie się z defensorami, ale brakuje instynktu snajperskiego. 12.minuta zweryfikowała znikomą pewność siebie Norwega, który z takich podań musi przynajmniej oddać strzał.
Ławka rezerwowych nie podniosła poziomu gry Górnika Zabrze. Michał Rakoczy nie wniósł niczego pozytywnego tak samo jak Ondrej Zmrzly. Zabrzanie próbowali pokonać Jasmina Buricia bardziej siłą woli. Po wejściu Lukasa Podolskiego nie było człowieka, którego mogliby obawiać się obrońcy „Miedziowych”. „Poldi” rozgrywał ataki, będąc daleko od pola karnego. Paweł Bochniewicz pojawił się dopiero w czasie doliczonym w szesnastce ekipy Leszka Ojrzyńskiego.
Górnik Zabrze oddał 25 strzałów, bardzo często transportował piłkę na pole karne i miał wizualną przewagę w tej rywalizacji. Jednak ten mecz będzie sygnałem alarmowym, który delikatnie zamazuje ten piękny świat po zdobyciu Pucharu Polski. Jeżeli Zabrzanie marzą o dobrym występie w Europie i chcą być zespołem konkurencyjnym w przyszłej kampanii muszą dokonać wielu wartościowych wzmocnień.