Jeszcze w maju kibice „Kolejorza” byli w siódmym niebie. Lech Poznań został mistrzem Polski po siedmiu latach przerwy. Wszystko zdawało się zmierzać w dobrym kierunku. Bardzo mocna, równa kadra, świetny trener, obiecujące plany transferowe i wielki optymizm przed zbliżającymi się eliminacjami do Ligi Mistrzów. Jak ostatecznie wyszło, każdy widzi. Odejście Macieja Skorży, porażka w Superpucharze, odpadnięcie z Ligi Mistrzów w pierwszej rundzie i bardzo słabe rozpoczęcie sezonu w ekstraklasie. Skąd w Poznaniu ten kryzys?
Pierwszy raz w XXI wieku mamy do czynienia z sytuacją, by mistrz Polski poległ w dwóch pierwszych spotkaniach w lidze. Lech najpierw musiał uznać wyższość Stali Mielec (0:2), by następnie równie słabo zaprezentować się przeciwko Wiśle Płock (1:3). Te wyniki są odzwierciedleniem kiepskiej sytuacji w klubie. Trener John van den Brom nie może powiedzieć, że nie patrzy za siebie, ponieważ nikogo tam nie ma. Lech obecnie zajmuje ostatnie miejsce w lidze. Trudno szukać jakichś pozytywów, przed „Kolejorzem” trudne chwile.
Początek problemów – odejście Macieja Skorży
Na początku czerwca media obiegła informacja, że Maciej Skorża przestał pełnić funkcję trenera w Lechu Poznań, powodem były sprawy osobiste. Wiadomość ta była dla wielu prawdziwym szokiem, rzadko zdarza się, by trener po mistrzowskim sezonie samowolnie zrezygnował z posady. Tak się jednak stało i moment ten można nazwać początkiem kryzysu drużyny z Poznania. Odejście trenera, który wyciągnął Lecha z dołu tabeli na sam szczyt, spowodowało pojawienie się wielu negatywnych emocji. Te jednak zostały rozwiane już kilkanaście dni później, gdy klub ogłosił, że nowym trenerem pierwszej drużyny zostanie John van den Brom.
Transfer Holendra został bardzo dobrze odebrany przez opinię publiczną. Nieczęsto zdarza się, by do ekstraklasy przychodził trener z takim CV. Mistrz Belgii z Anderlechtem, praca w takich klubach jak KRC Gent, FC Utrecht, AZ Alkmaar, Vitesse czy ADO Den Haag. Do tego można jeszcze dodać jego doświadczenie w eliminacjach do europejskich pucharów. John van den Brom mienił się jako trener stawiający na młodzież i lubiący grać atrakcyjny futbol. Można powiedzieć, dla Lecha kandydat idealny. Polskie realia jednak szybko go zweryfikowały.
Początku jego pracy nie można nazwać udanym. Lech pod jego wodzą wystąpił do tej pory w siedmiu spotkaniach, w których dwukrotnie zwyciężył, raz zremisował i aż czterokrotnie przegrał. Nie jest tak, że tylko wyniki są słabe, gra drużyny również nie zachwyca. „Kolejorz” prezentuje się znaczniej gorzej, niż można by oczekiwać, w ostatnim spotkaniu z Wisłą Płock zagrali dobre 20, może 25 minut. Oczywiście nie jest to jedynie wina trenera. Holender nie miał zbyt wiele czasu na pracę z drużyną, a i prowadzenie zespołu w Polsce to dla niego nowość. Pozostaje czekać, aż Lech pod jego wodzą „rozwinie skrzydła”.












