Dariusz Żuraw, awansowawszy do fazy grupowej Ligi Europy, zasłużył sobie na szacunek i kredyt zaufania. Na jesień wszyscy tłumaczyli słabe występy grą na dwóch lub nawet na trzech frontach. Kibice w Poznaniu byli wtedy wyjątkowo łaskawi i myśleli, że Lech odpali jak rakieta na wiosnę. Możemy już napisać, że „Kolejorz” nie wystrzelił, a raczej został uziemiony. W trzech meczach zdobył tylko dwa punkty. Pal licho te punkty. Nic nie daje nam przesłanek, aby gra zespołu z Poznania miała się poprawić, a to już jest duży problem Dariusza Żurawia.
Tyle mówi się w Polsce, że prezesi czy właściciele klubów piłkarskich nie są cierpliwi, decyzje podejmują impulsywnie i nierozważnie. Poniekąd tak jest i w Poznaniu często tak bywało. Wystarczy przypomnieć sytuację z Nenadem Bjelicą. Obecnie wszyscy w Wielkopolsce żałują, że Chorwat został wywalony. Dlatego może Piotrem Rutkowskim kieruje strach przed ponownym popełnieniem błędu. Z naszej perspektywy to jednak trzeba podjąć trudną, ale męską decyzję. Projekt Lecha Poznań z Dariuszem Żurawiem na ławce trenerskiej nie zmierza w dobrym kierunku, ba, sytuacja wygląda coraz gorzej, a w zespole brakuje jakichkolwiek impulsów poprawy. Tu nie ma na co czekać, tu trzeba reagować.
Lech Poznań odstawia chałturę
– Mogą tylko przeprosić kibiców za tę chałturę, którą odstawiliśmy. Trudno tutaj mówić o grze w piłkę. Jeśli miałbym mówić, który z zawodników zagrał na swoim poziomie, to może Mickey van der Hart. To tyle – zaczął konferencję po meczu z Wisłą Płock Dariusz Żuraw.
Z tym określeniem – chałtura – trudno się nie zgodzić. Lech wygląda fatalnie, beznadziejnie, bezzębnie, apatycznie, nużąco, nieefektownie i – co chyba najważniejsze – nieefektywnie. Określając krótko grę Lecha, jest to po prostu żenada. Tego nie da się oglądać. „Kolejorz” ani nie kreuje sobie sytuacji, ani nie ma szczelnej obrony. W tym roku po prostu nic się tam nie składa. To wszystko nie składa się w całość, a z meczu na mecz wygląda coraz gorzej. Nie wiemy, jaki poziom zaprezentuje Lech w spotkaniu ze Śląskiem. Gorzej niż w Płocku zagrać się chyba nie da.
Jeszcze bardziej niepokoi fakt, że Dariusz Żuraw już po prostu nie wie, w czym tkwi problem. Sam się już pogubił, tak jak kibice, którzy nie wierzą, w jaką stronę podąża Lech. Praktycznie co konferencję dziennikarze pytają się o zapalnik w kłopotach „Kolejorza”. Odpowiedź jest praktycznie zawsze taka sama. – – przykładowo odpowiadał przed meczem z Zagłębiem Lubin.











