Lech Poznań i Dariusz Żuraw. Z tej mąki chleba nie będzie


Projekt Lecha Poznań z Dariuszem Żurawiem na ławce trenerskiej nie zmierza w dobrym kierunku

15 lutego 2021 Lech Poznań i Dariusz Żuraw. Z tej mąki chleba nie będzie
Przemysław Szyszka / lechpoznan.pl

Dariusz Żuraw, awansowawszy do fazy grupowej Ligi Europy, zasłużył sobie na szacunek i kredyt zaufania. Na jesień wszyscy tłumaczyli słabe występy grą na dwóch lub nawet na trzech frontach. Kibice w Poznaniu byli wtedy wyjątkowo łaskawi i myśleli, że Lech odpali jak rakieta na wiosnę. Możemy już napisać, że „Kolejorz” nie wystrzelił, a raczej został uziemiony. W trzech meczach zdobył tylko dwa punkty. Pal licho te punkty. Nic nie daje nam przesłanek, aby gra zespołu z Poznania miała się poprawić, a to już jest duży problem Dariusza Żurawia.


Udostępnij na Udostępnij na

Tyle mówi się w Polsce, że prezesi czy właściciele klubów piłkarskich nie są cierpliwi, decyzje podejmują impulsywnie i nierozważnie. Poniekąd tak jest i w Poznaniu często tak bywało. Wystarczy przypomnieć sytuację z Nenadem Bjelicą. Obecnie wszyscy w Wielkopolsce żałują, że Chorwat został wywalony. Dlatego może Piotrem Rutkowskim kieruje strach przed ponownym popełnieniem błędu. Z naszej perspektywy to jednak trzeba podjąć trudną, ale męską decyzję. Projekt Lecha Poznań z Dariuszem Żurawiem na ławce trenerskiej nie zmierza w dobrym kierunku, ba, sytuacja wygląda coraz gorzej, a w zespole brakuje jakichkolwiek impulsów poprawy. Tu nie ma na co czekać, tu trzeba reagować.

Lech Poznań odstawia chałturę

– Mogą tylko przeprosić kibiców za tę chałturę, którą odstawiliśmy. Trudno tutaj mówić o grze w piłkę. Jeśli miałbym mówić, który z zawodników zagrał na swoim poziomie, to może Mickey van der Hart. To tyle – zaczął konferencję po meczu z Wisłą Płock Dariusz Żuraw.

Z tym określeniem – chałtura – trudno się nie zgodzić. Lech wygląda fatalnie, beznadziejnie, bezzębnie, apatycznie, nużąco, nieefektownie i – co chyba najważniejsze – nieefektywnie. Określając krótko grę Lecha, jest to po prostu żenada. Tego nie da się oglądać. „Kolejorz” ani nie kreuje sobie sytuacji, ani nie ma szczelnej obrony. W tym roku po prostu nic się tam nie składa. To wszystko nie składa się w całość, a z meczu na mecz wygląda coraz gorzej. Nie wiemy, jaki poziom zaprezentuje Lech w spotkaniu ze Śląskiem. Gorzej niż w Płocku zagrać się chyba nie da.

Jeszcze bardziej niepokoi fakt, że Dariusz Żuraw już po prostu nie wie, w czym tkwi problem. Sam się już pogubił, tak jak kibice, którzy nie wierzą, w jaką stronę podąża Lech. Praktycznie co konferencję dziennikarze pytają się o zapalnik w kłopotach „Kolejorza”. Odpowiedź jest praktycznie zawsze taka sama. – Uważam, że potrzebujemy jednego zwycięstwa, by wrócić na właściwe tory, bo zawodnicy trenują naprawdę dobrze. Jeśli w kolejnych spotkaniach złapiemy punkty, to powinno wrócić do tego, co graliśmy wcześniej, do dobrej gry. Potencjał jest, nowi zawodnicy podnieśli jakość treningów i z każdym starciem będzie to wyglądało coraz lepiej – przykładowo odpowiadał przed meczem z Zagłębiem Lubin.

Nie deprecjonujemy tego, że może jedno zwycięstwo nagle odmieni grę Lecha. Czasami tak bywa, że drużyna jest w mentalnym dołku, a jakiś błysk geniuszu któregoś z piłkarzy sprawi, że passa obraca się. Tylko pytanie, kiedy się to stanie. O mało „Kolejorz” nie odpadł z Pucharu Polski, liga jest już przegrana, a w zasadzie to trzeba zacząć się realnie martwić o utrzymanie. I to nie jest żart. W Poznaniu nie ma czasu na czekanie na mecz na przełamanie, który cudownie odmieni „Dumę Wielkopolski”.

Dariusz Żuraw – problemy pozaboiskowe

Niestety, ale góra też nie pomaga Dariuszowi Żurawiowi. Umówmy się, sytuacja z Pedro Tibą i Tomaszem Rząsą jest absurdalna. Może nie wszystko to, co pojawia się mediach, jest prawdziwe, ale coś na rzeczy jest. Dyrektor sportowy powinien łączyć drużynę, a nie dzielić. Niestety, on po słabym meczu z Zagłębiem Lubin wchodzi sobie do szatni i chce wręczyć koszulkę z okazji 100 występów dla Pedro Tiby. Przecież każdy wie, że to chyba nie jest odpowiedni moment na takie coś, a tym bardziej były zawodnik powinien wiedzieć, jak czuje się wtedy szatnia.

W ostatnich dniach dobiegają też informację o nie najlepszej atmosferze w szatni. No nic dziwnego, że gdy drużyna przegrywa, to i jej morale spadają. Niestety, odbija się to bardzo na boisku. Gołym okiem widać, że coś tu nie gra. Najbardziej wymowna była sytuacja, gdy Dani Ramirez zszedł z boiska w meczu z Wisłą Płock. Możemy się domyślać, czy to złość na trenera, czy może na swoją beznadziejną grę, ale takie coś nie buduje szatni. Jeden z liderów, po tym gdy zagrał fatalnie, schodzi i wręcz pryska od niego złość.

Wbrew pozorom atmosfera w szatni jest bardzo ważna, nawet ważniejsza od codziennych treningów. Jak wszyscy nie będą chcieli pójść za sobą w ogień, to nic z tego nie będzie. W eliminacjach do Ligi Europy Lech był jak puzzle, każdy siebie wspierał. Teraz wygląda to tak, że mamy pełno porozwalanych kawałków, które nie tworzą obrazka. Trener powinien nie tylko wykonywać pracę na boisku treningowym, ale przede wszystkim w szatni. To zarządza 20 mężczyznami, a obecnie Dariusz Żuraw ma z tym kłopoty.

Kontuzje i przygotowanie, czyli starzy znajomi

Dariusz Żuraw ma też problem niestety kadrowy, tak jak jesienią, kiedy nie przygotowano mu odpowiedniej kadry. W meczu z Wisłą Płock brakowało: Mikaela Ishaka, Niki Kacharawy, Aronna Johanssona, Wysyla Krawetsa, Bartosza Salamona, Lubomira Satki i Thomasa Rogne. Niezła lista. Nie usprawiedliwia to jednak fatalnego występu w Płocku. Ten skład wciąż wyglądał przyzwoicie i spokojnie powinien lepiej się zaprezentować, a więc dochodzimy do formy piłkarzy.

Forma jest, nazwijmy to bez ceregieli, beznadziejna. Ostatnie zwycięstwo to jeszcze w poprzednim roku 6 grudnia z Podbeskidziem. Od tego czasu „Kolejorz” rozegrał sześć spotkań w ekstraklasie, zdobył tylko trzy punkty. Wynik beznadziejny. Żadna drużyna nie punktuje w ostatnich pięciu spotkaniach tak słabo jak Lech. I co gorsza, żadna drużyna nie gra tak słabo i bez pomysłu. W końcu to trener jest odpowiedzialny za przygotowanie zespołu do rundy. Właśnie widzimy, jak Lech jest przygotowany. W trzech dotychczasowych meczach „Duma Wielkopolski” przebiegła zdecydowanie mniej od rywali. To trochę martwi, tym bardziej że „Kolejorz” wcale nie był częściej przy piłce w spotkaniu z Wisłą Płock, a przebiegł aż o sześć kilometrów mniej. Można mieć więc po raz kolejny pretensje do przygotowania fizycznego.

Czy warto dać jeszcze szansę Dariuszowi Żurawiowi?

Można mieć pretensje do wielu ludzi o słabą dyspozycję Lecha, ale na koniec jeden człowiek podpisuje się pod tym nazwiskiem. Jest to Dariusz Żuraw. To na niego spadały pochwały, gdy Lech awansował do Ligi Europy, to na niego spadają słowa krytyki po słabych meczach. Z jego postawy przebijają czasami pierwsze oznaki zniechęcenia. Chciałby powiedzieć: „Poddaje się, nie wiem, jak rozwiązać ten problem”, ale cały czas utrzymuje narrację, że powalczy.

– Wyznaję taką zasadę, że do wszystkiego, co osiągnąłem w życiu, doszedłem swoją ciężką pracą. Tą właśnie pracą jesteśmy w stanie wyjść z dołka, w który wpadliśmy. Na tym właśnie opieram swój optymizm – mówił przed meczem z Radomiakiem.

Problemem jest to, że Piotr Rutkowski też się nie podda i będzie walczył dalej. Projekt Dariusz Żuraw – Lech Poznań wykoleił się i ktoś z tego pociągu musi wysiąść. Nie ma innej możliwości. „Kolejorz” zabrnął w ślepy zaułek i sam się pogubił. Z całym szacunkiem do Dariusza Żurawia, który jeszcze pół roku miał najpewniejszy stołek w ekstraklasie i był półbogiem w Poznaniu, to sytuacja w Lechu go przerosła. W tej chwili nie toczy się walka, aby uratować ten sezon, ale o to, aby osiągnąć sukces za rok na stulecie klubu. Z Dariuszem Żurawiem może być o to trudno.

Komentarze
AZARIASZ (gość) - 1 tydzień temu

Wywalić to trzeba ale Panów Rutkowskich i Pana Rząsę. Bo to ich działania sprawiają że Lech jest gdzie jest. Ale oczywiście poleci Żuraw tak jak każdy przed nim. Właściciele , Prezesi , Dyrektorzy , Piłkarze i kryjących ich dziennikarze nie mają sobie nic do zarzucenia. Nie ! TYLKO ŻURAW WINNY...

Odpowiedz
Leszek_historyk (gość) - 1 tydzień temu

Głównym problemem Kolejorza jest sfera mentalna i tu należy szukać przyczyn słabszej gry!

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze

Leonardo Semplici – jaki to typ trenera?

Ogłoszony na początku tego tygodnia Leonardo Semplici dostaje szansę popracować z lepszym materiałem ludzkim niż ostatnio. Dla nas, Polaków, jest to o tyle istotne, że zostaje nowym szkoleniowcem Sebastiana Walukiewicza. Co to oznacza dla naszego zawodnika?