Po przerwie spowodowanej barażami do Euro 2012 czas najwyższy na powrót rozgrywek klubowych. W Ligue 1 najciekawiej zapowiada się spotkanie Montpellier HSC – Olympique Marsylia.
Sobotni mecz na Stade de la Mosson będzie niezaprzeczalnie hitem 14. kolejki Ligue 1. Wiceliderzy z Langwedocji spróbują pokrzyżować plany obecnych wicemistrzów. Montpellier to jak na razie największa sensacja ligi, ale Marsylia, choć słabo zaczęła, teraz gra już dużo lepiej. Trudno wskazać faworyta tego spotkania, choć na zespole ze Stade Velodome ciąży zdecydowanie większa presja.
Gospodarze przed własną publicznością grają wyśmienicie. Do tej pory z Langwedocji punkty wywiózł tylko główny kandydat do tytułu – Paris Saint-Germain.
– Z naszymi finansami miejsce w pierwszej piątce jest niemożliwe – mówił Rene Girard.
Słowa trenera podzielali eksperci i przed startem sezonu nikt nie wierzył w Montpellier. Piłkarze ze Stade de la Mosson rozpoczęli więc sezon bez jakiejkolwiek presji, co nieoczekiwanie przyniosło im znakomite rezultaty. Na pierwszy rzut oka wydawało się, że Montpellier ma po prostu dużo szczęścia, ale zwycięstwa w Lille (1:0) i u siebie z Rennes (4:0) potwierdziły, że zespół Rene Girarda będzie w tym sezonie bardzo groźny. Ostatnio jednak w zespole wicelidera zaczęła szwankować obrona, co spróbują wykorzystać marsylczycy.
Warto również dodać, że „ojciec sukcesu Montpellier”, Rene Girard, podczas meczu z Caen wdał się w niepotrzebną dyskusję z arbitrem technicznym, za co został zawieszony na dwa spotkania. Na szczęście dla niego, kara wchodzi w życie 21 listopada, więc w spotkaniu z Marsylią 57-letni trener będzie mógł prowadzić swój zespół z ławki.
Olympique Marsylia przyjedzie do Langwedocji w bardzo dobrych nastrojach. „Les Phoceens” nie przegrali od 18 września i powoli wracają do walki o czołowe pozycje. Dobra postawa drużyny to w szczególności zasługa wysokiej formy zawodników ofensywnych. W ostatnich pięciu spotkaniach Marsylia zdobyła aż jedenaście bramek. W związku z powyższym dziwić mogą spekulacje na temat transferu Diego Milito, który rzekomo miałby trafić do Prowansji już zimą.
– To zwykłe plotki, całe szczęście, że nie czytam gazet – skomentował całą sytuację szkoleniowiec marsylczyków.
Deschamps może tylko żałować, bo gdyby jednak przejrzał „L’Equipe” lub „France Football”, dowiedziałby się, że lider jego zespołu, Lucho Gonzalez, chce zmienić klub.
– Mój klient chce grać w lidze, która jest lepsza od Ligue 1 – powiedział agent piłkarza, Federico Simonian.
Nie on jednak będzie stanowił o sile gości podczas potyczki z Montpellier. Najważniejszymi postaciami wydają się Loic Remy i Andre Ayew, gdyż jeśli oni grają dobrze, to cały zespół wygląda dużo solidniej.
Ze strony Montpellier najgroźniejszym piłkarzem wydaje się Olivier Giroud, który będzie świętował też swój mały jubileusz (50. mecz w Ligue 1). Napastnik „La Paillade” w trzynastu kolejkach trafił do siatki osiem razy i wraz z Kevinem Gameiro z Paris Saint-Germain jest liderem klasyfikacji strzelców.










