Pomocnik Chelsea jest pełen uznania dla rywali i pasuje mu nowa rola, w której jego zespół nie jest murowanym faworytem w meczu. – Dodaje nam to trochę luzu – powiedział.
– Barcelona dominuje w Europie – przyznał Anglik. – Ale z naszej strony coraz bardziej doceniamy to, że regularnie zachodzimy tak daleko w Lidze Mistrzów. Półfinały tych rozgrywek nie będą się nam zawsze zdarzały, dlatego trzeba umieć cieszyć się nimi już teraz.

– Zawsze, kiedy włączam TV, Messi strzela dwie bramki – zaśmiał się Lampard, odnosząc się do fenomenalnej formy Argentyńczyka, który jednak przeciwko Chelsea bramki jeszcze nie strzelił. – To dobrze, ale zważywszy na jego obecną formę, historię i wszelkie statystyki można wyrzucić przez okno.
Lampard trzeźwo spojrzał na rywalizację w LM. – Z roku na rok jest trudniej, ponieważ jest coraz więcej silnych zespołów – zaznaczył. – Sukces przytrafia się w futbolu tak samo jak porażka. Trzeba być na tyle silnym, aby umieć sobie z tym radzić. Liczymy, że kiedyś nam też wreszcie uda się wygrać to trofeum.
– Nam to pasuje, że po raz pierwszy nie jesteśmy faworytami – powiedział Lampard. – Daje nam to trochę luzu. Jeżeli zagramy na miarę naszych możliwości, wierzę, że się nam uda. Musimy jednak pamiętać, żeby grać pressingiem i bardzo aktywnie. Przeciwko Barcelonie po prostu nie można stać i czekać.
Przed kilkoma laty pojawiły się plotki, że Lampard może przenieść się do ligi hiszpańskiej. Czy teraz, patrząc wstecz, nie żałuje tego, że został w Anglii? – Niczego nie żałuję – ze spokojem powiedział. – Każdy piłkarz jest inny. Niektórzy lubią podróżować od klubu do klubu, inni spędzają całą karierę w jednym miejscu. Ja jestem dumny z tego, że jestem już w Chelsea dwunasty sezon. Chciałbym zakończyć tutaj moją karierę.
Na Stamford Bridge notował Robert Błaszczak










