Jak jeden mąż punkty potraciły wszystkie sześć pierwszych zespołów Ligue 1. Najgorzej z tego grona wypadły Lyon i Tuluza, gdyż nie potrafiły ugrać nawet punktu. Mniej bolesna, choć też dotkliwa, może być przerwa w serii sześciu ligowych zwycięstw PSG. Stołeczna lokomotywa zatrzymała się w Bordeaux.
Lille OSC – Evian TG FC 1:1
Mistrz Francji po raz kolejny traci punkty na własne życzenie. Tak jak przed tygodniem w derbach z Valenciennes, tak teraz z beniaminkiem spod Alp podopieczni Rudiego Garcii nie stanęli na wysokości zadania i nie wykorzystali (wtedy jeszcze nieznanych) potknięć rywali z czołówki. Tym razem jak na faworytów przystało inicjatywa należała do gospodarzy, którzy jednak albo nie byli w stanie przełamać swojej wyjątkowej tego wieczoru niemocy, albo przeciwnikiem okazał się arbiter. „Les Dogues” nie mogą się usprawiedliwiać oczywiście błędami sędziowskimi, jak to czynił na konferencji prasowej ich szkoleniowiec, ale o pracy pana Benoit Millot niestety trzeba wspomnieć parę słów.

Otóż nie uznał on jeszcze w pierwszej połowie poprawnie zdobytej przez Joe Cole’a bramki (tu wina leży głównie po stronie asystenta, który nie poradził sobie w sytuacji dynamicznej, pokazując spalonego), a po przerwie powinien wskazać na jedenasty metr, gdy przewracany był Laurent Bonnart. Mistrzom Francji nie przystoi jednak zwalać winy na sędziego i mimo przeciwności losu muszą ogrywać takich rywali, jakimi są „Krzyżowcy” z trzech wiosek ze wschodniej części kraju.
SM Caen – Dijon FCO 3:0
Po porażce w poprzedniej kolejce trener Dijon, Patrice Carteron, wprost zwrócił się do swoich piłkarzy, mówiąc, że muszą chyba znaleźć się dopiero w strefie spadkowej, by zrozumieć, iż w meczach nie chodzi o widowiska, lecz o zdobywanie punktów. Do tej pory Burgundczycy efektownie przegrywali z Paryżem, Montpellier czy Marsylią, ale żadnej zdobyczy punktowej nie było. Teraz przeciwnik był w zasięgu ręki. Co prawda Caen prezentuje się solidnie w tym sezonie, szczególnie na własnym obiekcie, ale jeżeli ma zdobyć punkty potrzebne do utrzymania, to kiedy, jak nie teraz? Nic z tego, Normandczycy strzelili przeciwnikowi trzy bramki i Dijon wciąż ma najgorszą defensywę w Ligue 1. Na dodatek piłkarze znaleźli się na przedostatnim miejscu i teraz czeka ich ciężka walka o ligowy byt.
FC Lorient – AC Ajaccio 2:0
Bretończycy zakończyli passę trzech ligowych spotkań bez zwycięstwa i bez problemów uporali się z bardzo dołującym Ajaccio. Korsyka ponownie zawitała do Ligue 1, ale szybko będzie się chyba musiała z nią pożegnać, bo nie dorasta do poziomu rywali. Do wyczynu Arles Avignon z poprzedniego roku nie równają, ale ich sytuacja w dole tabeli staje się coraz niebezpieczniejsza. Cztery punkty straty wyglądają niewinnie, ale jeżeli spojrzeć na to z perspektywy całej tabeli, to jest to największa różnica punktowa pomiędzy sąsiadującymi drużynami. W tych fatalnych okolicznościach pozytywów wciąż szuka trener Pantaloni. – – mówił po meczu szkoleniowiec. Najbardziej w tej całej sytuacji szkoda ich golkipera, który poziomem odstaje od reszty stawki. Dla reprezentanta Meksyku, Guillermo Ochoi, gra w takim zespole jest raczej świetną możliwością na wypromowanie się, by możniejsi zapytali się o niego, aniżeli próbą ratowania klubu przed spadkiem.












