Zwycięstwo obrońców tytułu Lille nad jednym z pretendentów Lyonem było największym wydarzeniem 11. kolejki Ligue 1. Koledzy Obraniaka i Jelenia pokazali charakter i wykaraskali się z jednobramkowej straty. Innymi ważnymi faktami były zwycięstwa PSG, które pozostaje liderem, oraz Marsylii, dla której był to dopiero drugi triumf w tym sezonie.
Olympique Marsylia – AC Ajaccio 2:0
Dopiero drugie zwycięstwo wicemistrzów Francji w tegorocznych rozgrywkach ligowych i ponownie osiągnięte nad beniaminkiem. Jeśli marsylczycy zachowają tę tendencję, to do końca sezonu zdobędą jeszcze 12 punktów! Marna to pociecha, gdy perspektywa takiego klubu jak OM jest zawsze jedna, walka o mistrzowski tytuł. A ta i tak wciąż jest daleka. Mecz bardzo szczęśliwie ułożył się dla podopiecznych Didiera Deschampsa, których najpierw przed utratą gola uratowała poprzeczka, gdy lobu próbował Cavalli, a niedługo później wyszli na prowadzenie, mimo iż świetnie tego dnia w bramce spisywał się Ochoa, obroniwszy wcześniej karnego wraz z dobitką. Jednak jeśli Marsylia chce osiągnąć w tym roku coś więcej niż miejsce w środku tabeli, to zdecydowanie musi poprawić grę w defensywie, bo nawet tak słaby atak jak ten z Korsyki bez problemów penetrował ich szyki obronne…

Girondins Bordeaux – Stade Brestois 29 1:1
Nad którym zespołem ciąży większa klątwa? Wielkie Bordeaux nie jest w stanie wygrać jeszcze meczu u siebie i obecnie okupuję pozycję w strefie spadkowej. W niej nie znajdują się co prawda piłkarze z Bretanii, choć nie zdołali jeszcze ani razu zgarnąć kompletu punktów. Świetnie im za to idzie zbieranie remisów, których na koncie mają aż dziewięć i to ratuje im skórę.
SM Caen – Montpellier HSC 1:3
Piłkarze z Langwedocji nie spuszczają z tonu i za żadne skarby nie planują schodzić z podium. Może w obronie nie zawsze prezentują się najlepiej, ale ich siła ofensywna jest imponująca. Jeśli przestaje strzelać Olivier Giroud, to jego obowiązki przejmują czy to obrońcy, czy też inni napastnicy, których na ławce Rene Girarda nie brakuje.
AS Nancy – OGC Nice 1:0
Pierwsza wygrana Nancy, pierwszy gol Daniela Niculae w barwach klubu z Lotaryngii, czyli wielkie święto u Jeana Fernandeza i jego podopiecznych, do których jak do tej pory przemówić ten trener zupełnie nie potrafił. Po długoletniej przygodzie w Auxerre i burgundzkim wypaleniu materiału wydawało się, iż nowy rozdział w innym otoczeniu to bardzo dobry pomysł. Okazuje się, że nie jest tak łatwo. Wysprzedanie kilku znaczących graczy, sprowadzenie za sobą starych znajomych nie wypaliło z początkiem sezonu i nawet pierwsze zdobyte trzy punkty wciąż nie mogą wyciągnąć klubu z dna tabeli.












