Już tylko pięć kolejek pozostało do końca sezonu we Francji, a wciąż trudno wskazać cokolwiek pewnego czy to na górze, czy to na dole. Nawet najgorsze w tym sezonie Auxerre nie traci nadziei na utrzymanie, a w walce o tytuł również trzecie Lille ma szanse.
Trzech o chwałę
Największe szanse na wygranie ligi ma bez wątpienia lider z Montpellier, który mimo traconych czasem punktów szybko powraca na drogę zwycięstw, jak w ostatni weekend z Valenciennes. Podopieczni Rene Girarda nie mogą jednak spać spokojnie, bo w tym wyścigu nie odpuszczą gwiazdy z Paris Saint-Germain, dla których te dwa punkty straty nie powinny stanowić problemu, by przywrócić do stolicy dawną chwałę. Swoją determinację Carlo Ancelotti i jego piłkarze zaprezentowali w całej krasie w pojedynku z Sochaux. Rozjuszeni stratą gola oraz chwilową przewagą gości odpowiedzieli pięcioma trafieniami i skończyło się 6:1.

Kilka tygodni temu szans na obronę tytułu nikt raczej nie dawał Lille. Dzięki kilku wpadkom przewodzącego duetu i coraz lepszej dyspozycji „Les Dogues” – w ten weekend byli w stanie wyjść na dwubramkowe prowadzenie w Dijon, mimo gry w osłabieniu – pozwoliły jednak uwierzyć w powodzenie. Nadzieję klub z północnej części kraju opiera przede wszystkim na terminarzu, który okazać się może zbawienny. Do końca tylko pięć serii spotkań, lecz wśród nich Lille czekają mecze z oboma wyprzedzającymi je drużynami i szanse na odrobienie pięciu oraz siedmiu punktów nie są iluzoryczne. Nawet jeśli drugiego tytułu z rzędu zdobyć się nie uda, to jednak aktualni mistrzowie Francji będą rozdawać karty w ostatecznych rozstrzygnięciach, bo miejsca na podium im już i tak nikt prawdopodobnie nie odbierze.
„Historyczny” moment Auxerre tuż-tuż
W piłce nożnej na nikim nie można stawiać krzyżyka, jeśli tli się choćby niewielki płomyk nadziei. W ten sposób rozumować próbują w Burgundii, gdyż na tej ostatniej prostej to oni wyglądają na najlepszego kandydata do spadku. Sześć oczek straty do bezpiecznej strefy i fatalny kalendarz, który przydzielił im takie ekipy, jak Montpellier, Marsylię i Bordeaux, a tylko dwa mecze z bezpośrednimi konkurentami do utrzymania. Jednym z nich będzie Dijon, gdy to AJA stanie do walki nie tylko o prymat w regionie, ale również o życie.
Auxerre zdecydowanie odstaje od reszty stawki, zarówno punktami, jak i prezentowaną formą, i ostatnia porażka na Lazurowym Wybrzeżu może okazać się brzemienna w skutkach. Dla burgundzkiego klubu może być to niechlubne zakończenie wspaniałej passy ponad 40 lat w najwyższej klasie rozgrywkowej. Zespół ten musiał awansować do niej tylko raz i po raz pierwszy prawdopodobnie będzie musiał zmierzyć się z rolą spadkowicza. Twórca potęgi AJA, Guy Roux, pewnie z niedowierzaniem przeciera oczy, jak do tego mogło dojść…










