Na Parc des Princes w niedzielny wieczór rozegrany został hit rundy wiosennej, lider Paris Saint-Germain mierzył się z drugą siłą ligi –- Montpellier HSC. Po wielkich emocjach mecz zakończył się remisem 2:2.
To był absolutny hit kolejki, a może i sezonu. Dwie najlepsze (według układu tabeli) drużyny Ligue 1 miały sporą przewagę nad grupą pościgową i bezpośrednie spotkanie obu zespołów mogło mieć ogromny wpływ na walkę o mistrzostwo.
Zapowiedź pojedynku dostępna jest tutaj.
Carlo Ancelotti postawił na charakterystyczną choinkę, a do boju puścił następujący skład:
Sirigu – Bisevac, Alex, Sakho, Maxwell – Thiago Motta, Matuidi, Sissoko, Menez, Nene – Gameiro.
Rene Girard delegował do gry sprawdzonych zawodników i w wyjściowym składzie nie było żadnych niespodzianek.
Jourdren – Bocaly, Yanga-Mbiwa, Hilton, Bedimo – Saihi, Estrada, Utaka, Camara, Belhanda – Giroud.
Tuż przed początkiem spotkania statuetkę za tytuł najlepszego piłkarza stycznia w Ligue 1 otrzymał Milan Bisevac. Wyjaśnijmy, że w tym plebiscycie głosowali piłkarze klubów z L1.

Od samego początku to Montpellier ruszyło do ataku. Już w 2. minucie Bedimo zagrał długą piłkę w pole karne, gdzie znajdował się Olivier Giroud, ale lider klasyfikacji strzelców w ostatniej chwili został powstrzymany przez Maxwella. W szeregach PSG widać było ogromną presję. Zarówno ofensywa, jak i formacja obronna popełniały niepotrzebne błędy, co powodowało widoczną przewagę gości. W 8. minucie Belhanda błyskawicznie rozegrał kontrę, piłka powędrowała do Utaki, który oddał mocny strzał na bramkę Sirigu. Golkiper PSG odbił piłkę po uderzeniu Utaki wprost pod nogi Giroud, a ten strzelił zbyt słabo, żeby wykorzystać niepewną interwencję Włocha.
Z czasem gospodarze zaczynali grać coraz odważniej, ale nadal to Montpellier stwarzało zagrożenie pod bramką Salvatore Sirigu. Znakomite zawody od samego początku rozgrywał Belhanda, który brał udział w zasadzie w każdej akcji swojego zespołu.
W 22. minucie Paris Saint-Germain pierwszy raz stworzyło groźną sytuację w polu karnym gości. Nene po chwili dryblingu podał do wychodzącego na czystą pozycję Gameiro, ale napastnik reprezentacji Francji nie zdołał wpakować piłki do siatki gości.
Chwilę po 30. minucie arbiter pokazał pierwszą żółtą kartkę. Jamel Saihi bardzo agresywnie potraktował Meneza w walce o piłkę i zasłużył na upomnienie. Nie minęło 60 sekund, a pan Tony Chapron musiał po raz kolejny wyjmować kartonik. Do notesu trafił Sakho, który zamiast w piłkę trafił w ochraniacz Camary.










