14. kolejka Ligue 1 miała przede wszystkim przynieść emocje związane z sobotnim pojedynkiem Montpellier z Marsylią. Tak też było, ale ku zaskoczeniu wielu, na ustach wszystkich znalazły się jednak wydarzenia ze stolicy, gdyż dominujące do tej pory w lidze PSG przegrało z jedną z najsłabszych ekip tego sezonu, Nancy. Oto podsumowanie minionej kolejki.
Toulouse FC – Lille OSC 0:0
Francuskie emocje nietypowo rozpoczęliśmy już w piątek, gdyż wspaniałomyślne władze ligi postanowiły dać dwóm uczestnikom Ligi Mistrzów jeden dzień wolnego. I tak oto Lille i Lyon (i naturalnie ich rywale) zaprezentowały swoje umiejętności nieco wcześniej. Lepiej z tej dwójki wypadli mistrzowie Francji, którzy choć zgarnęli zaledwie punkt więcej, byli stroną lepszą od gospodarzy. Dominowali na boisku, tworząc co chwila śmiertelne niebezpieczeństwo pod bramką Ali Ahamady i tylko w wielkiej indolencji napastników trzeba szukać powodów remisu (Sow nie wykorzystuje karnego, a Cole nie trafia do pustej bramki). Już dziś „Les Dogues” rozegrają w Moskwie swój mecz o być albo nie być w europejskich pucharach. Jeśli jednak nie zmieni się nic w postawie najlepszych strzelców, ich szanse na przetrwanie drastycznie spadną.

Olympique Lyon – Stade Rennais FC 1:2
Wspomniany Lyon w znacznie gorszym nastroju przystąpi do kluczowego meczu w Champions League. Z Rennes podopieczni Remiego Garde’a mieli poradzić sobie bez większych problemów i z jak z najmniejszymi stratami tak, by już kilka dni później pełni sił witalnych z kwitkiem odprawić mistrzów Holandii. Z tego też powodu szkoleniowiec „Les Gones” ani myślał ryzykować zdrowia którejkolwiek ze swoich powracających po kontuzjach gwiazd (czytaj: Michel Bastos i Lisandro Lopez). Rzeczywistość, szczególnie ta piłkarska, lubi jednak płatać wszelakie figle. Na gol Edersona szybko odpowiedział Pitroipa, a prosty błąd w wyprowadzeniu piłki Kallstroma zakończył się szóstym trafieniem w sezonie Kembo-Ekoko i zaczęły się schody. Zaplanowany wcześniej jako spacerek pojedynek zaczął wymykać się z pod kontroli. O desperacji Garde’a świadczyć mogą jego decyzje personalne, gdyż na murawie pojawili się wspomniani rekonwalescenci, którzy jednak nic ciekawego nie wprowadzili. Młody szkoleniowiec ma teraz wielki ból głowy, gdyż ani ci piłkarze, którzy wybiegli na boisko, ani wprowadzone na ratunek gwiazdy nie stanęły na wysokości zadania. Morale drużyny słabną (Lyon przegrał sześć z dziewięciu ostatnich meczów), a moment na kryzys jest teraz najmniej odpowiedni ze wszystkich…
AC Ajaccio – SM Caen 2:2
O tym, jak fatalnie prezentuje się korsykańska defensywa, przekonali się w sobotę piłkarze z Normandii. Ajaccio z wielkim trudem przychodzi strzelanie bramek (tym razem z pomocą przyszedł im sędzia, dyktując karnego z kapelusza), a i tak w mgnieniu oka tracą wypracowaną przewagę, błąd, jakiego dopuścił się przy drugim trafieniu dla Caen Leyit N’Diaye zakrawa zaś na kryminał. Szczęśliwa co prawda stała się dla drużyny końcówka, w której swoją słynną determinacją wydarła choć punkt, ale do utrzymania w elicie to może nie wystarczyć. Do bezpiecznej strefy brakuje już sześciu punktów.











