Już dziś wieczorem będziemy świadkami jednego z najciekawszych francuskich pojedynków w bieżących rozgrywkach. Naprzeciwko siebie staną ekipy, które chcą efektowność przekuć w efektywność. O atrakcyjności i istotności tej rywalizacji świadczyć może miniona wiosna, podczas której obie drużyny miały okazję spotkać się dwukrotnie. Dziś w na Parc des Princes przybędzie mistrz Francji, Lille.
Wiosną tego roku zespół Lille w ciągu dwóch spotkań ograbił paryżan ze wszystkiego, co dla nich cenne. Najpierw w ostatnich minutach finałowego spotkania Pucharu Francji Ludovic Obraniak niecodziennym strzałem pokonał Gregory’ego Coupeta. Półtora tygodnia później, już na Parc des Princes, po wielkim widowisku podopieczni Rudiego Garcii zremisowali z gospodarzami i jednocześnie zapewnili sobie krajowy tytuł oraz pozbawili szans rywali na walkę o kwalifikacje do Ligi Mistrzów. Teraz przyszedł czas na rewanż.

Również i w tym roku starcie tych dwóch gigantów może decydować o mistrzowskim tytule. W tabeli różnią ich zaledwie dwa punkty – PSG jest wiceliderem, Lille na czwartym miejscu – a zwycięzca prawdopodobnie przezimuje na pudle. Co więcej, biorąc pod uwagę wczorajszy remis Montpellier, stołecznym trzy punkty dadzą fotel lidera, wygrana gości zaś pozwoli im zrównać się punktowo z pierwszym miejscem. Stawka jest zatem wysoka.
Czego zatem spodziewać się możemy po dzisiejszym spotkaniu? O opinię poprosiliśmy eksperta ligi francuskiej i komentatora Canal +, Rafał Dębińskiego: – Spodziewam się przede wszystkim dobrego meczu. Lille jest zespołem, który od dłuższego czasu stara się dobrze grać w piłkę i zespołem, który w tej chwili nie przegrał chyba 15 meczów z rzędu. Jest Paris Saint-Germain, zespół, który ma wielkie ambicje i plany, żeby zdobyć mistrzostwo, a który przede wszystkim ma kreatywnych piłkarzy. Gra też u siebie. Musi to więc być dobre widowisko.
Rzeczywiście, wystarczy sięgnąć pamięcią do 21 maja, gdy w przedostatniej kolejce sezonu żadna z ekip nie przestraszyła się ciążącej stawki, grając otwarty i przyjemny do oglądania futbol. Niestety, wymiana ciosów skończyła się klęską dla gospodarzy, a triumfem dla przyjezdnych (remis 2:2), którzy mogli na pięknym Parc des Princes świętować pierwsze od ponad 50 lat mistrzostwo. Wtedy „Les Dogues” byli w gazie, nie mając sobie równych w Ligue 1. Teraz sytuacja się nieco zmieniła, a szanse wyrównały.
Pucharowe rozczarowania
Obie drużyny za sobą już mają przygodę z europejską piłką. – Jest to mecz dwóch przegranych: Lille odpadło z Ligi Mistrzów, natomiast PSG z Ligi Europejskiej – stwierdził Rafał Dębiński. – Myślę, że jest to spora niespodzianka i jednak mały wstyd dla tych klubów. To, że odpadli, jest też czynnikiem, który sprawi, że może być im łatwiej w lidze. Obciążenia będą mniejsze. Cel, by grać jak najlepiej w lidze, a także w Pucharze Francji, jest teraz dla nich nadrzędny. Są to kluby, które chcą coś osiągnąć, żeby nie sprawić wielkiego zawodu.












