W ten weekend na francuskich boiskach rozegrana zostanie 2. kolejka Ligue 1. W sobotę najciekawiej zapowiada się spotkanie Stade Rennais – Paris Saint-Germain, a w niedziele hitem będzie mecz Lille OSC – Montpellier HSC
Młodość czy pieniądze?
Piłkarze Stade Rennes rozpoczęli ten sezon znakomicie. Najpierw w III rundzie kwalifikacji Ligi Europy nie dali szans Olimpi Rustavi (5:2, 2:0), a w pierwszej kolejce Ligue 1 zmiażdżyli beniaminka z Dijon, 5:1. W sobotę rywal będzie z zupełnie innej półki, ale to wcale nie stawia graczy ze Stade de la Route de Lorient na straconej pozycji. Już rok temu pokazali oni, że nie są chłopcami do bicia i wszystko wskazuje na to, że w tym sezonie również utrzymają się w czołówce. Jednak jeśli marzą o czymś więcej niż tylko górnej części tabeli, to muszą być niezwykle konsekwentni, bo w tym roku konkurencja jest ogromna.

PSG przeszło podczas letniego okienka transferowego wielką metamorfozę. Póki co, ogromne pieniądze nie wniosły do drużyny nic poza nazwiskami. Antoine Kombouare tuż przed startem sezonu narzekał, że zbyt długo czekał na transfery. Jak się później okazało, trener PSG wiedział co mówi. Podczas meczu z Lorient, widoczna była masa błędów, które najczęściej wynikały z braku zgrania. Wiadomo, że w tydzień nie da się tego poprawić, ale ta drużyna może w każdej chwili znaleźć się na odpowiednich torach. W zespole gości nie zagra jeszcze Javier Pastore, który przez udział w Copa America ma indywidualny okres przygotowawczy. Oprócz niego, w ekipie Paris Saint-Germain zabraknie kontuzjowanego Nicolasa Doucheza, Mohameda Sissoko oraz pauzującego Armanda.
Co ciekawe, historia spotkań tych zespołów w Rennes jest bardzo niekorzystna dla klubu ze stolicy. PSG nie zdołało zdobyć tam choćby punktu od 2006 roku, a ostatni raz wygrali tam aż 9 lat temu.
Stade Rennes – Paris Saint Germain
typ iGola: 2:3
historia: 15-14-21 (48:56); w Rennes: 12-7-6 (31:22)
Rozgrzewka przed Champions League
Lille OSC w zeszłym sezonie grało dynamicznie i niezwykle ofensywnie. Próbkę tego stylu można było również zobaczyć w meczu o superpuchar, gdzie ulegli piłkarzom z Marsylii 4:5. Kiedy przyszło do pierwszego meczu ligowego, „Les Dogues” zagrali zupełnie inaczej. Nudne i powolne rozgrywanie akcji niczym nie przypominało stylu, który przyniósł tej drużynie mistrzostwo. Jednak, jak to mówią, pierwsze śliwki robaczywki i może teraz będzie tylko lepiej? Czas najwyższy, bo Liga Mistrzów zbliża się wielkimi krokami, a tam Lille może zostać czarnym koniem.
Gospodarzy czeka bardzo trudny mecz, do Flandrii przyjeżdża bowiem drużyna Montpellier HSC. O tym, że podopieczni Rene Girarda nie są byle kim, może świadczyć chociażby wynik z zeszłej kolejki, kiedy to bez większych problemów uporali się z AJ Auxerre (3:1). „La Paillade” w zeszłym sezonie również sprawiali dobre wrażenie, co prawda zakończyli sezon na odległym 14. miejscu, ale doszli do finału Coupe de la Ligue, eliminując wcześniej Paris Saint-Germain. Montpellier jest drużyną nieobliczalną, potrafi wygrać z drużyną z najwyższej półki, a tydzień później doznać wstydliwej porażki z kandydatem do spadku. Jak będzie w niedziele? Montpellier w 1. kolejce wyglądało bardzo dobrze i Lille będzie musiało wspiąć się na wyżyny, aby uporać się z drużyną z Langwedocji.












