Komplet zwycięstw zaliczyło dziś francuskie trio z Ligi Europy. Paris Saint-Germain w ostatnich minutach meczu wydarło trzy punkty w Tuluzie, Rennes nie pozwoliło Normandczykom z Caen sprawić na wyjeździe niespodzianki, a Sochaux zrehabilitowało się za czwartkową porażkę z Metalistem, pokonując na własnym obiekcie Saint-Etienne.
Po czwartkowych zmaganiach w barażach Ligi Europy wszystkie trzy ekipy stanęły na wysokości zadania i sięgnęły po komplet punktów, lecz nie było o nie łatwo. Paryżanie zwycięstwo wydarli dosłownie w ostatnich fragmentach meczu, gdy w 90. i 93. minucie bramki strzelali odpowiednio Mevlut Erding i Jeremy Menez. Do tej zaś chwili utrzymywał się remis 1:1, a pierwsi na prowadzenie wyszli, co mogło zaskoczyć, gospodarze. Wynik na sześć minut przed przerwą otworzył Etienne Capoue. Po zmianie stron do remisu doprowadził Kevin Gameiro, który tym samym już po raz trzeci w tym sezonie wpisał się na listę strzelców. Byłemu piłkarzowi Lorient najwidoczniej dobrze służy stołeczny klimat.

Jedną z kluczowych postaci w składzie PSG okazał się Javier Pastore. Argentyńczyk w swoim drugim meczu w Ligue 1, pierwszym w wyjściowym składzie, asystował przy dwóch pierwszych trafieniach, czym wydatnie przyczynił się do sukcesu całej drużyny. Po tym zwycięstwie paryżanie mają na swoim koncie siedem punktów i wspięli się na najniższe miejsce podium.
Takim samym dorobkiem punktowym po czwartej serii spotkań pochwalić się będzie mogło bretońskie Rennes. Po pewnym wyeliminowaniu serbskiej Crveny Zvezdy i awansie do fazy grupowej LE, podopieczni Frederika Antonettiego odprawili na własnym boisku Caen. Po pierwszej odsłonie sytuacja wydawała się jasna, bo wysokie prowadzenie dały „Czerwono-czarnym” bramki Razaka Boukariego, Jiresa Kembo-Ekoko i Kadera Mangane’a. Schody zaczęły się po zmianie stron, gdyż ambitni goście już po godzinie gry złapali kontakt z rywalem, bramki Heurteux i Bulota, lecz na więcej nie starczyło sił. Tym samym Stade Rennais okupuje obecnie piątą lokatę.
W znacznie gorszych nastrojach po pucharowych zmaganiach przystępowało do swego meczu Sochaux. „Les Lionceaux” jako pierwszy francuski klub pożegnał się z grą w Europie po kompromitującej porażce z Metalistem Charków aż 0:4 na własnym obiekcie, który był ich mocną stroną w zeszłorocznych rozgrywkach Ligue 1. Ten status udało się przywrócić w spotkaniu z Saint-Etienne. „Zieloni” po bardzo dobrych trzech kolejkach (najlepszy start od kilkudziesięciu lat) po raz pierwszy musieli posmakować porażki, choć łatwo skóry nie sprzedali. Na wczesne trafienie, bo już w 6. minucie, Ryada Boudebouza, piłkarze Christopha Galtiera odpowiedzieli golem Aubameyanga.











