Ligue 1 ponownie udowodniła, że pod względem dramaturgii nie ma sobie równych. Nad Sekwaną rozegrana została przedostatnia kolejka ekstraklasy, w której wyłoniona została ostateczna czołówki tabeli, poza kluczowym niuansem: kto obok mistrza Lille i wicemistrza Marsylii zagra w Lidze Mistrzów. Sytuacja w dole tabeli zaś zamiast się wyklarować, zagmatwała się jeszcze bardziej.
Remisowe pożegnania Olympique
Dzisiejszym wieczorem i Lyon, i Marsylia żegnały się w tym sezonie ze swoją publicznością. Niestety, wypadło to dosyć słabo, gdyż żadna z ekip nie była w stanie pokonać broniących się przed spadkiem odpowiednio Caen i Valenciennes. Na Stade Gerland padł bezbramkowy rezultat, a niewiele brakowało, by Normandczycy wywieźli komplet punktów. W sytuacji sam na sam z Hugo Llorisem pogubił się Youssef El Arabi, a następnie strzał jego kolegi z drużyny wybił z linii bramkowej Aly Cissokho.

Więcej bramek padło na Stade Velodrome. W rywalizacji OM z Valenciennes każdej z ekip udało się aż dwa razy pokonać bramkarzy. Prowadzenie objęli goście, gdy Kadir wykorzystał opieszałość defensorów „Les Phoceens” i pokonał z bliskiej odległości Mandandę. W kilka minut później jednak to Marsylia wyszła na prowadzenie. Najpierw Andre Ayew wykończył dośrodkowanie z rzutu wolnego, a następnie Loic Remy zdobył piękną bramkę szczupakiem po wykonanym rożnym. Warto dodać, iż asysty przy obu trafieniach zaliczył Mathieu Valbuena.
Przy takim prowadzeniu Deschamps zaczął sprowadzać z boiska swoje niektóre gwiazdy, Valbuenę i Jordana Ayew. Niestety, VFC odpowiedziało raz skutecznie, gdy Gomis wykorzystał dogranie z lewej strony Ducourtioux. Podział punktów z Prowansji zagwarantował marsylczykom wicemistrzostwo, lecz jednocześnie przekreślił szanse na tytuł.
Sochaux ostatni w Europie
Grono francuskich pucharowiczów uzupełnił zespół Sochaux. Podopieczni Francisa Gillota dołączyli do Lille, Marsylii, Lyonu, PSG oraz Rennes i również będą mogli reprezentować kraj na międzynarodowej arenie. Szóste, ostatnie premiowane miejsce zagwarantowali sobie zwycięstwem nad Saint-Etienne. Dwa razy dał o sobie znać Ideye Brown, najpierw z podania po ziemi Marvina Martina (17. asysta w sezonie), a później główką nie dał szans rezerwowemu bramkarzowi „Zielonych”. Jedyne trafienie dla gości zaliczył Pierre-Emerick Aubameyang, który wykorzystał fatalny błąd Teddy’ego Richerta przy słabym strzale Alonso.
Do końca o utrzymanie
Wciąż jednak nie wiadomo, kto zostanie trzecim, obok Lens i Arles Avignon, spadkowiczem. Największe szanse nadal ma Monaco, lecz każda z najbardziej zagrożonych ekip sumiennie wypracowała dziś trzy albo jeden punkt. Swoje mecze bardzo skromnie wygrały klub z Księstwa oraz bretoński Brest, strzelając po jednym golu odpowiednio Montpellier i Auxerre. Pewniej swoich rywali ograli zawodnicy Nicei, którzy już w pierwszym kwadransie zaaplikowali gościom z Lorient dwa gole (oba strzelił Eric Mouloungui), a Nancy w ostatniej minucie meczu przypieczętowało dwubramkowe zwycięstwo nad Rennes. Bardzo ważną zdobyczą były także remisy Caen i Valenciennes, o których mowa była wcześniej. Tym samym przed ostatnią serią spotkań pewnymi ligowego bytu nie może być aż siedem zespołów, w tym polskie Auxerre, co zapewni nam niesamowite emocje do samego końca.










