Paris Saint-Germain tylko zremisowało w Burgundii z tamtejszym Auxerre, ale zbliżyło się do Montpellier na dwa punkty. PSG miało już zwycięstwo w garści, ale fatalne wejście na boisko Diego Lugano sprawiło, że Auxerre zdołało w samej końcówce wyrównać.
Mecz rozpoczął się od… przerwy spowodowanej zachowaniem kibiców. Na murawie pojawiło się kilkadziesiąt rac, które jednak błyskawicznie usunęła ochrona. Od pierwszych minut gry widać było, że PSG przyjechało do Burgundii po zwycięstwo. Już w 4. minucie Jeremy Menez był bliski wyprowadzenia swojego zespołu na prowadzenie. Francuz popisał się genialnym rajdem, ale kiedy była przed nim tylko pusta bramka, trafił w słupek. Warto dodać, że w owej akcji piękną asystę po podaniu piętką mógł zdobyć Kevin Gameiro.

Cała drużyna ze stolicy angażowała się w ofensywne akcje i starała się szybko zdobyć bramkę. W pierwszych minutach szczególnie widoczni byli Nene, Menez, Bodmer i Gameiro. Ten ostatni w 10. minucie był ewidentnie faulowany w obrębie pola karnego, ale gwizdek sędziego milczał. Auxerre nie było w stanie zatrzymać rozpędzonych paryżan. Jedyną nadzieją dla gospodarzy były stałe fragmenty gry i właśnie z rzutu wolnego groźnym strzałem w 15. minucie popisał się Dariusz Dudka, ale uderzenie reprezentanta Polski było minimalnie niecelne.
Chwilę później rzut wolny z około 20 metrów miało PSG, ale Nene trafił wprost w mur. Nie minęło 30 sekund, a goście mieli kolejny stały fragment, ale znów Brazylijczyk nie wykorzystał dogodnej okazji. Jak mówi polskie przysłowie, do trzech razy sztuka. Kiedy Nene minutę później znalazł się w dogodnej sytuacji, nie zmarnował jej i wyprowadził Paris Saint-Germain na prowadzenie.
Gol całkowicie zmienił przebieg spotkania. PSG nie forsowało tempa i nie ostrzeliwało bramki gospodarzy. Znakomite spotkanie rozgrywał duet Matuidi – Bodmer, który bardzo mądrze szanował piłkę. Gra toczyła się głównie w środku pola, a kibice z minuty na minutę coraz bardziej się niecierpliwili. Nie trudno było zauważyć, że w szeregi Auxerre wdarł się stres i zdenerwowanie spowodowane bezradnością. Gospodarze grali nadzwyczaj brutalnie, a nie wszystko zauważał arbiter. Tuż przed przerwą w polu karnym PSG do parteru sprowadzony został jeden z graczy Auxerre, ale mimo ogromnego oburzenia trybun i protestów zawodników sędzia zaprosił oba zespoły do szatni.
Druga połowa była znacznie nudniejsza od pierwszej. Faule, spalone i zmiany sprawiły, że tempo gry znacznie spadło. Co prawda rozpoczęło się identycznie. Znów udanym rajdem popisał się Menez, ale tym razem zamiast w słupek trafił w bramkarza. Auxerre starało się konstruować ataki pozycyjne, ale dobry pressing paryżan szybko je rozbijał. Co ciekawe, po kilku minutach totalnej nudy gospodarze mogli wyjść na prowadzenie. Po indywidualnej akcji Chafniego Sirigu uratował słupek. Nawet ten atak nie przyczynił się do tego, by zespół Dariusza Dudki złapał wiatr w żagle. Ponownie kibice zgromadzeni na stadionie i przed telewizorami nudzili się przez kilka dobrych minut.












