Montpellier po raz trzeci z rzędu zainkasowało komplet punktów. Tym razem podopieczni Rene Girarda rozgromili na własnym obiekcie Stade Rennes 4:0.
Nowy kandydat do tytułu?
Od samego początku spotkania na Stade de la Mosson, Montpellier miało minimalną przewagę. Rene Girard chciał zaskoczyć Rennes taktyką, która opierała się na grze bocznymi strefami boiska. Głównym kreatorem gry był więc Younes Belhanda i to właśnie on wyprowadził swój zespół na prowadzenie. W polu karnym sfaulowany przez bramkarz został Garry Bocaly, a rzut karny na bramkę zamienił wspomniany wyżej Belhanda.

W drugiej połowie Montpellier grało jeszcze lepiej. W 53. minucie fatalny błąd popełniła defensywa Rennes, do piłki dopadł Dernis i strzałem z 20 metrów pokonał Cositla, podwyższając prowadzenie swojego zespołu. Chwilę później powinno być 3:0, ale tego dnia Olivier Giroud zapomniał nastawić celownika. Ostatnie 20 minut było spektaklem jednego aktora. Souleymane Camara wszedł na boisku w 65. minucie i korzystając ze zmęczenia obrony Stade Rennes strzelił dwie bramki.
To efektowne zwycięstwo nie jest niczym nowym. Montpellier po trzech kolejkach ma komplet punktów i wszystko wskazuje na to, że nie jest to przypadek. Teraz tylko Rene Girard musi się postarać, żeby jego piłkarze utrzymali taką formę jak najdłużej.
Montpellier HSC 4:0 Stade Rennes
Sochaux wygrywa po raz pierwszy
W pierwszej połowie piłkarze Nancy i Sochaux nie stworzyli ciekawego widowiska. Obie ekipy grały nadzwyczaj zachowawczo, a piłka najwięcej czasu spędziła w środkowej strefie boiska. Co prawda Sloan Privat dwukrotnie strzelał na bramkę Damiena Gregorini’ego, ale raz na strzał zablokował Michael Chretien, a drugie uderzenie przeleciało nad poprzeczką bramki gospodarzy.
Prawdziwe emocje zaczęły towarzyszyć kibicom zgromadzonym na Stade Marcel-Picot dopiero w drugiej połowie spotkania. Już osiem minut po zmianie stron gola dla Sochaux zdobył Mathieu Peybernes. Młody obrońca doszedł do dośrodkowania Boudebouza i strzałem z prawej nogi pokonał Gregoriniego. Jedenaście minut później było już 2:0 dla drużyny Mehmeda Bazdarevicia. Za dwie zepsute okazje z pierwszej połowy zrehabilitował się Privat, który tym razem z wielką łatwością trafił do siatki gospodarzy.
Kiedy wydawało się, że jest już po meczu, Nancy zdobyło gola kontaktowego. Carlao bruatalnie sfaulował w polu karnym, za co gospodarze otrzymali jedenastkę, a Brazylijczyk z czerwoną kartką na koncie musiał pójść pod prysznic. Gola z rzutu karnego zdobył Youssouf Hadji, ale piłkarze Jeana Fernandeza nie potrafili nawiązać walki z Sochaux mimo przewagi jednego zawodnika.











