Walka o mistrzostwo weszła w decydującą fazę, a istotną rolę w niej odegrać może nie któryś z dwóch faworytów do ostatecznego triumfu, lecz chowający się za ich plecami zespół Lille. To obrońcy tytułu rozpoczęli w minionej kolejce swoje rozdanie, które może zdecydować o tym, kto zostanie nowym mistrzem Francji.
Lille przechodziło w tym sezonie wiele perturbacji – odejście fundamentalnych zawodników, nieudane występy we wszystkich pucharach, w tym w Lidze Mistrzów, niestabilna forma, która objawiała się wielkim ciągiem na bramkę, ale nie zawsze solidną defensywą. Zespół mógł zatem liczyć jedynie na kwalifikacje do kolejnej Champions League. Jednak bardzo dobry finisz podopiecznych Rudiego Garcii (sześć zwycięstw w siedmiu meczach) i korzystny terminarz pozwalają drużynie wierzyć nawet w obronę mistrzowskiego tytułu. Niekoniecznie stabilne pod koniec rozgrywek Montpellier i PSG już od jakiegoś czasu nie potrafią złapać dobrej serii spotkań, która potwierdziłaby bezwzględną wyższość nad pozostałymi zespołami. Lille skrzętnie chce to teraz wykorzystać…

Rozpoczęło się od wczorajszego zwycięstwa z naszpikowanym gwiazdami Paris Saint-Germain. Strata, która kilka kolejek temu zdawała się przepaścią, dziś wynosi dwa punkty, przez co wicemistrzostwo Francji, a w konsekwencji bezpośredni awans do fazy grupowej LM staje się jak najbardziej realny. Na tym ambicje trenera Garcii i jego zawodników na pewno się nie kończą, gdyż znani są z tego, że dopóki piłka w grze, dają z siebie wszystko. W piątek porażkę PSG wykorzystał lider z Langwedocji, uciekając mu na pięć oczek, a nad Lille utrzymując siedem punktów przewagi. Dystans wygląda na bardzo komfortowy, ale mistrzowie Francji mają w planach jeszcze rozgrywkę w Montpellier, która przy obecnej formie (szczególnie Edena Hazarda) i zaciętości całego zespołu może go jeszcze zmniejszyć do czterech punktów. Te zaś łatwo roztrwonić remisami w pozostałych trzech kolejkach. Przy równej liczbie punktów można być pewnym, że „Les Dogues” nastrzelają przeciwnikom tyle goli, by tylko uzyskać lepszy bilans bramkowy…
Scenariusz niemożliwy? We Francji dosłownie wszystko może się zdarzyć, co udowadniają poprzednie rozgrywki. Tylko jeden fakt przemawia na niekorzyść Lille. Otóż tak nieprzewidywalna liga jak ta nad Sekwaną już od kilku lat przyjęła tradycję koronowania co rusz to innego zespołu. Po siedmioletniej dominacji Lyonu tytuły kolejno zdobywali piłkarze Bordeaux, Marsylii oraz Lille. Teraz przyszedł czas, by zdetronizować rządzących „Les Dogues”.
Jedenastka kolejki: Ahamada (Tuluza) – Kone (Lorient), Basa (Lille), Ecuele-Manga (Lorient), Bedimo (Montpellier) – Matuidi (PSG), Guilavogui (Saint-Etienne) – Hazard (Lille), Maurice-Belay (Bordeaux), Belhanda (Montpellier) – Contout (Auxerre)










