Rezultaty sobotnich spotkań 27. kolejki ligi francuskiej zakończyły się zgodnie z przewidywaniami. Ważne zwycięstwa odniosły zespoły z Lyonu, Tuluzy, Saint-Etienne i Nicei.
Gotowi na Real
Na Stade Auguste Bonal miejscowe FC Sochaux podejmowało walczący o mistrzostwo Olympique Lyon. Faworytem byli goście, dla których był to ostatni sprawdzian przed ćwierćfinałowym spotkaniem z Realem Madryt. Gospodarzy nie można było jednak lekceważyć, gdyż w obecnym sezonie prezentują znakomity ofensywny futbol, zwłaszcza na własnym obiekcie.
Od pierwszych minut widać było, że siedmiokrotni mistrzowie Francji są dużo lepszym zespołem. Krótkie podania i błyskawiczne zmiany tempa szły w parze z doskonale zorganizowaną defensywą. Należy podkreślić, że w ekipie gości wszystko działało niczym w szwajcarskim zegarku, mimo nieobecności trzech kluczowych graczy. Na wschód kraju nie przyjechali między innymi Cris, Gourcuff i Cissokho. Obrona Sochaux radziła sobie z atakami „Les Gones” aż do 22. minuty, kiedy to Bafetimbi Gomis dobrze dograł do Lisandro Lopeza, który bez większych problemów pokonał Crosa.
Pomimo wielkich starań dwóch klasowych pomocników gospodarzy (Boudebouz i Martin), w drugiej połowie niewiele się zmieniło. Chwilę po godzinie gry na 2:0 podwyższył Jeremy Pied i praktycznie było już po meczu. Nieprzemyślane ataki Sochaux pewnie zatrzymywali defensorzy „Les Gones” i do końcowego gwizdka wynik nie uległ zmianie.
Zasłużone zwycięstwo Lyonu pozwoliło mu wskoczyć na podium w ligowej tabeli. Podopieczni Puela do lidera tracą zaledwie jedno oczko.
Bohater meczu: Bafetimbi Gomis (OL)
FC Sochaux 0:2 Olympique Lyon
Auxerre bliżej dna…
W okropnych warunkach pogodowych na Lazurowym Wybrzeżu doszło do rywalizacji pomiędzy OGC Nice i AJ Auxerre. Trudno było wskazać faworyta tego spotkania. Gospodarze od kilku meczów prezentują znakomitą i co najważniejsze, stałą dyspozycje, a goście z Burgundii odnieśli tydzień temu wspaniałe zwycięstwo nad Paris Saint-Germain.
Pierwsza połowa prowadzona była pod dyktando gospodarzy. „Les Aiglons” prezentowali dobrą grę bez piłki, ale także przywiązywali dużą wagę do precyzji. Efektem tego była prawie 80% celność podań. Gospodarzom do pełni szczęścia brakowało tylko bramki, która nie padła głównie dzięki golkiperowi „AJA”. Najlepszą okazję na bramką dla Nicei miał Danijel Ljoboja, ale z jego potężnym uderzeniem z rzutu wolnego poradził sobie Olivier Sorin. Jeszcze przed przerwą cały Stade du Ray zamarł. Ireneusz Jeleń stanął przed wielką szansą zdobycia bramki dla swojego zespołu, ale genialną interwencją popisał się Nemanja Pejcinovic.
W drugiej części gry siłą napędową Nicei był, podobnie jak przez cały sezon, Anthony Mounier. To właśnie on w 61. minucie rywalizacji podał do Moulounguiego. Napastnik reprezentacji Gabonu, długo się nie zastanawiając, huknął jak z armaty i zdobył niezwykłej urody bramkę. Przypieczętować zwycięstwo powinien kilka chwil później Abdou Traore, ale presja, jaka ciążyła na zawodniku z Mali, była tak ogromna, że oddał on strzał wprost w ręce Sorina. Do końca spotkania wynik już się nie zmienił i gospodarze odnieśli arcyważne zwycięstwo, dzięki któremu oddalili się od strefy spadkowej. Sytuacja Auxerre jest bardzo niebezpieczna, przy jutrzejszym zwycięstwie AS Monaco spadnie ono bowiem na 18. pozycję.










