Nie tak wyobrażali sobie kibice Chelsea powrót „The Special One” na Stamford Bridge. Na razie pod wodzą Portugalczyka „The Blues” zawodzą.

Wczorajsza wpadka z FC Basel jest częścią gorszej serii, która trwa w klubie od miesiąca. Najpierw był wyjątkowo brzydki, bezbramkowy remis z Manchesterem United, potem pechowa porażka w meczu o Superpuchar Europy. Następnie od Chelsea lepszy okazał się Everton, a wczoraj zawodnicy Mourinho przegrali trzeci mecz z rzędu, uznając wyższość zawodników z Bazylei. Ostatni mecz podopieczni Portugalczyka wygrali 21 sierpnia!
– Jako trener jestem odpowiedzialny za wszystko, zwłaszcza za niekorzystny rezultat. W dobrych momentach trzeba chwalić zawodników, w gorszych chciałbym spokoju dla nich. Nie wstanę w czwartek z uśmiechem na twarzy, tylko od siódmej rano rozpocznę ciężką pracę, by zdobyć trzy punkty w meczu z Fulham – powiedział Jose po wczorajszym spotkaniu. Przyznał, że Liga Europejska zupełnie nie interesuje klubu ze Stamford Bridge, więc pozostałe pięć spotkań fazy grupowej będzie dla „The Blues” walką o życie.










