Stade de Reims niespodziewanie pokonało Paris Saint-Germain 1:0. Strzelcem jedynego gola w tym spotkaniu był reprezentant Polski – Grzegorz Krychowiak.
Stade de Reims w potyczce z Paris Saint-Germain było skazane na pożarcie i już od pierwszych minut gospodarze odgrywali w tym meczu rolę przynęty dla głodnego rekina, którego z kolei przypominali goście z Paryża. PSG było zmuszone do konstruowania ataków pozycyjnych, co jest zupełną odwrotnością optymalnego stylu gry ekipy z Parc des Princes. Z czasem jednak Stade de Reims przekonywało się do przysłowia „nie taki diabeł straszny, jak go malują” i powoli pokazywało ofensywny pazur. Była to znakomita wiadomość dla PSG, które w roli kontrującego czuje się jak ryba w wodzie.

W 15. minucie swoją szansę miał Ibrahimović, ale strzał w środek bramki z 16. metrów nie zrobił żadnego wrażenia na bramkarzu gospodarzy. Chwilę później Reims znów było w opałach, ale tym razem Agassa nawet nie musiał interweniować, bo Lucasowi zabrakło dwóch rozmiarów buta, żeby dosięgnąć dośrodkowanie Pastore.
32. minuta mogła być momentem przełomowym, gdyby tylko Diego, po tym jak wparował w pole karne gości, lepiej przymierzył… Za zimny prysznic potraktowali tę sytuację paryżanie i już 120 sekund później stworzyli sobie bardzo groźną sytuację. Po znakomitym podaniu od Lucasa w sytuacji sam na sam z bramkarzem znalazł się Lavezzi, ale zbyt pewny siebie Argentyńczyk nie trafił w światło bramki. Reims wróciło z dalekiej podróży.
Wróciło i to w jakim stylu. Tuż przed zmianą stron Fortes popisał się precyzyjną centrą z prawej flanki, w polu karnym gości najwyżej wyskoczył Courtet i piłka po jego główce przeleciała obok bezradnie stojącego Sirigu, ale również obok słupka.
Po przerwie Paris Saint-Germain ruszyło do ataku, co zaowocowało już w 48. minucie. Przepięknym podaniem przez połowę boiska popisał się Veratti, do futbolówki dopadł Ibrahimović i silnym strzałem pokonał golkipera gospodarzy. Szwed zdążył już w swej radości podbiec do narożnika boiska, by tam celebrować swojego 23. gola i dopiero wtedy zorientował się, że asystent sędziego zasygnalizował pozycję spaloną. My po powtórkach wiemy, że ofsajdu nie było, ale każdemu zdarza się pomylić…
W 58. minucie Gombard bardzo brutalnie potraktował Javiera Pastore. Sędzia bez wahania pokazał piłkarzowi Reims żółty kartonik, było to jednak jego drugie upomnienie i gospodarze musli kończyć ten mecz w dziesiątkę.
Nikt nie spodziewał się, że osłabiony Stade de Reims w jakikolwiek sposób zagrozi paryżanom, tymczasem w 63. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego królem zamieszania został Grzegorz Krychowiak, który z najbliższej odległości wpakował piłkę do siatki.











