Komu bliżej do Berlina, czyli Guardioli z Barceloną starcie nr 1
Piotr Junik i Maciej Wałęka· 9 min czytania
Fot. Barcelona during the La Liga match between Barcelona and Recreativo Huelva at the Camp Nou Stadium on April 11, 2009 in Barcelona, Spain. Barcelona won the match 2-0. (Photo by Tsutomu Takasu)
Już dzisiaj na Camp Nou drugie spotkanie półfinałowe Ligi Mistrzów. Brakuje epitetów, aby opisać wielkość tych zespołów, dlatego napiszemy najprościej jak to możliwe – Barcelona kontra Bayern. Kto jest faworytem spotkania? Co przemawia za „Dumą Katalonii”, a co za Bawarczykami? Jeżeli nadal nie wiecie, to zapraszamy do lektury analizy przygotowanej przez redaktorów iGola. Otwieramy dyskusję. Komentarze wskazane!
Dlaczego Barcelona? Dlaczego Bayern?
MACIEJ WAŁĘKA
Bayern, bo trenerem jest Guardiola
W ostatnich latach mieliśmy wielkie piłkarskie powroty. Teraz nadszedł czas na przyjazd Pepa Guardioli, najlepszego trenera w historii „Barcy”. Nie będzie to już tak mile przeżycie jak podczas spotkania 1/8 finału Ligi Mistrzów, gdy zakrywając twarz szalikiem, zachwycał się nad Leo Messim. Tym razem Pep przybywa, aby wyeliminować swoją ukochaną drużynę.
Guardiola i „Barca” to synonimy dobrego futbolu, instytucje, które się przenikają. Nikt nie zna „Blaugrany” tak dobrze jak Pep, twórca jej największych sukcesów. Warto przypomnieć, że to nie pierwsze takie starcie. Guardiola podejmował już Barcelonę w 2013 roku. W meczu towarzyskim Bawarczycy wygrali 2:0 z ekipą prowadzoną przez Tito Villanovę. Tamto spotkanie rozgrywane w pre-seasonie nie dodaje atutów Bayernowi, bo obie ekipy zmieniły się od tamtego czasu.
https://www.youtube.com/watch?v=CSi3rCJ5bn0
Z pewnością Hiszpan przekaże odpowiednie sugestie swoim zawodnikom i być może wyjawi swoim graczom pewne tajemnice przeciwników, które pomogą zatrzymać Barcelonę. Bez wątpienia osoba Guardioli to ogromny, być może największy atut w talii Bayernu. Jednak jest to broń obosieczna i tak samo jak były kapitan „Dumy Katalonii” zna swój klub, tak w drużynie doskonale znają jego taktyczne zagrywki. Dlatego kluczem może się okazać nie umiejętność prowadzenia gry, ale…
PIOTR JUNIK
…umiejętność absorpcji, którą drużyna Enrique zachwyca w ostatnim czasie. Od lat była ona obca „Dumie Katalonii” i charakteryzowała kluby prowadzone przez Jose Mourinho. Teraz optyka się zmieniła. Trzeba otwarcie przyznać, że może i Barcelona Guardioli grała najpiękniejszy futbol, ale to jednak ekipa Enrique gra bardziej różnorodnie. Mimo że nadal priorytetem jest tutaj posiadanie piłki, „Blaugrana” umie również przystosować swój styl do przeciwnika i reaguje na boiskowe wydarzenia. Nie próbuje już zanudzić rywali swoją tiki-taką i rozstrzygnąć akcji w polu karnym przeciwnika, ale zaczyna traktować grę z kontrataku, stałe fragmenty gry i uderzenia z drugiej linii jako realną alternatywę dla swojego sposobu gry.
Skąd najczęściej padają bramki dla Barcelony (WhoScored.com)
PJ
Piotr Junik i Maciej Wałęka
Oczywiście „DNA” Barcelony nie da się zmienić. Piłkarze, od dziecka uczeni „Cruyffizmu” i filozofii posiadania piłki, nie zmienią się w trakcie sezonu i nie zaczną nagle grać długimi piłkami i nastawieni stricte na kontratak. To nie w ich stylu i nie tego się od nich oczekuje. Należy jednak zauważyć, że w poprzednich latach w sytuacjach kryzysowych Barcelona nadal powierzała swoją nadzieję niezawodnej tiki-tace. W tym sezonie szuka już innych opcji i nie traktuje dominacji w posiadaniu piłki jako rozwiązania ostatecznego.
Sposób strzelania bramek przez Barcelonę (WhoScored.com)
Wizytówką „nowej Barcelony” było niedawne spotkanie ligowe z Realem Madryt, podczas którego podopieczni Ancelottiego mieli przez większą część meczu przewagę w posiadaniu piłki. Barcelona zareagowała przestawieniem się na grę z kontry i przetrwała okres dominacji „Królewskich”, tłamsząc ich szybkim kontratakiem, który był do tej pory raczej domeną zespołu z Madrytu. Po strzeleniu bramki „Duma Katalonii” wróciła do swojego starego grania, odzyskała przewagę w rozegraniu i praktycznie kontrolowała boiskowe zmagania do końca spotkania. Występ ten wielu uznało za swoisty manifest ewolucji i otwarcia na inne rozwiązania.
Z Bayernem może być podobnie. Dyskusja nt. tego, czy Guardiola postara się powalczyć o dominację w posiadaniu, stała się w Hiszpanii wręcz tematem o randze narodowej. Wydaje się, że mimo iż monachijczycy przyjadą na Camp Nou mocno okrojonym składem, gra prowadzona będzie przez nich. Dlaczego? Ponieważ Thiago i Schweinsteiger są piłkarzami stworzonymi do grania piłką i to z nią przy nodze czują się najlepiej. Jak więc może zareagować Barcelona? Umiejętnością absorpcji i reakcji na boiskowe wydarzenia. Już raz to w tym sezonie udowodniła. Może udać się i kolejny. Nie ulega wątpliwości, że nastawienie taktyczne może mieć kluczowe znaczenie, jednak mentalnie na ten moment lepiej do spotkania wydaje się przygotowana drużyna Bayernu…
M.W. Bayern, bo chcą coś udowodnić
W ostatnich dniach lawina krytyki spadła na Bayern i Guardiolę. Lothar Matthäus, Steffan Effenberg, czyli największe sławy niemieckiej piłki krytykują styl gry drużyny i zachowanie trenera przy linii. Dochodzi do tego niedawne wyrzucenie legendy klubu, lekarza Hansa-Wilhelma Müller-Wohlfahrta oraz wypadnięcie za burtę Pucharu Niemiec po żenującej serii rzutów karnych. Drużyna ma świadomość słabej dyspozycji, a mecz z Barceloną to idealny moment na przełamanie serii. Jeśli „Gwiazda Południa” zwycięży, piłkarze będą pławić się w komplementach i pochwałach. Przypomnijmy sobie, jak po słabym występie w Porto na Alianz Arena zapłonęły drzewa (sezon później niż planowano) i Bayern zmiótł Porto z powierzchni boiska, prowadząc po pierwszej połowie już 5:0.
Bayern w pierwszej połowie meczu z Porto (7:1)
P.J.
Okej. Bayern to drużyna zwycięzców, mentalnych herosów, którzy raz na kilka lat schodzą na ziemię, aby poczuć cząstkę człowieczeństwa w postaci porażki. Czy tym razem również do tego dojdzie? W mojej opinii tak. Naprzeciw nim staną bowiem prawdziwi bogowie futbolu, którzy ani myślą zbliżać się do ludzkiego wymiaru swojej piłki. Zwłaszcza jeden z nich jest ostatnio w formie, która każe go wynosić na piedestał i zdaje się wskazywać, że losy tego mitycznego starcia rozstrzygną się na jednym ze skrzydeł.
Renesans formy Daniego Alvesa
Nie ma co ukrywać – wielu już brazylijskiego obrońcę skreśliło. I nie ma się co temu dziwić. Efektownie grający obrońca notował od 2011 zjazd po linii pochyłej, a zeszłoroczny mundial tylko potwierdzał tę opinię. Zainteresowanie obrońcą wykazywały ekipy z Premier League, a sam piłkarz również deklarował chęć odejścia, czym włodarze niespecjalnie się przejmowali.
Jednak ten rok kalendarzowy to prawdziwy popis 31-letniego piłkarza, a od połowy marca br. mamy już do czynienia z najlepszą z możliwych wersji brazylijskiego obrońcy, doskonale nam znaną jeszcze z Sevilli i początków jego gry w Barcelonie. Bezbłędny w obronie, pełen sił witalnych, niedrepczący już leniwie, ale tworzący prawdziwą wartość dodaną z przodu. Warto tu chociażby przytoczyć jego znakomite zawody przeciwko Realowi i cudowne dogranie do Suareza, którym otworzył Urugwajczykowi drogę do bramki. W momencie, kiedy o środek pola trwać będzie zażarta walka, to właśnie Alves, tworzący liczebną przewagę na skrzydle, może się okazać czynnikiem decydującym w końcowym rozrachunku. Poniżej fragment ostatnich popisów Brazylijczyka.
https://www.youtube.com/watch?v=OevPaSbudlg
Bayern zdaje się ani myśleć, aby uznać boskość wszechmocnej Barcelony i swojej przewagi upatruje w tym, co przez lata było domeną Katalończyków.
M.W. Bayern, ze względu na przewagę w środku
Strefy ataku Bayernu (WhoScored.com)
Brak Robbena i Ribery’ego wyłącza możliwość skutecznej gry bokami boiska. Guardiola pewnie mocno żałuje kontuzji swoich skrzydłowych, bo przy bardzo ofensywnie grających Albie i Alvesie boczne strefy boiska byłby idealnym miejscem na ukłucie „Barcy”. Szansa na przejęcie pałeczki istnieje w środku boiska. Bayern dysponuje szeroko obsadzoną drugą linią. Brak Rode nieco degraduje jej wartość, ale nic straconego. „Die Bayern” na pewno utrudni grę Katalończykom, zagęszczając mocno środek boiska. Thiago, Alonso, Schweinsteiger oraz Lahm razem z pomagającymi im Lewandowskim i Müllerem dostatecznie utrudnią Barcie swobodne rozgrywanie piłki. Zresztą środek boiska to domena Bawarczyków, gdzie zwykle tłamszą przeciwników. Nawet jeśli będą nimi Iniesta, Rakitić i Busquets.
P.J.
Trudno się nie zgodzić z Maciejem. Jednak, tak jak już wspominałem wcześniej, absorpcja stylu gry przeciwnika jest tutaj kluczem do zrozumienia tego dwumeczu. Zastanówmy się więc, gdzie Barcelona będzie szukać alternatywy.
„Blaugrana” jest w tym sezonie drużyną bardzo zrównoważoną i trudno jednoznacznie określić, którą strefą boiska najczęściej atakują. Z Bayernem może być jednak zmuszona do skoncentrowania swoich ataków na obu flankach, gdyż Guardiola preferuje ustawienie z trzema środkowymi obrońcami i trzema środkowymi pomocnikami, co automatycznie zatrzaskuje podopiecznym Enrique jakąkolwiek możliwość przebicia się środkiem. W tym momencie otwiera się więc dla nich okazja do oskrzydlenia obrony Bayernu, a nie ma wątpliwości, że piłkarzy zdolnych do tego Barcelona posiada jak mało kto.
Jak Barcelona atakuje? (WhoScored.com)
O świetnej formie Alvesa pisałem. Jordi Alba również zaczyna odzyskiwać witalność i werwę, do której zdążył nas już przyzwyczaić. Dodając do tego grających szeroko Iniestę i Rafinhę bądź Rakiticia, możemy ujrzeć spotkanie, w którym Bayern będzie dominował w centralnej strefie boiska, a Barcelona na skrzydłach. I o ile o prawą flankę linii obronnej sympatycy Bayernu mogą być spokojni, o tyle Juan Bernat na lewej nie zawsze gwarantuje spokój i solidność w defensywie.
M.W.
Może i masz rację, ale jest człowiek, który robi ostatnio różnicę. Co więcej, jego domeną jest ośmieszanie hiszpańskich drużyn, zwłaszcza w półfinałach.
Bayern ma Lewandowskiego
Polak wraz z końcem sezonu prezentuje solidny poziom i chyba przekonał już większość fanów Bayernu, że jest na swoim miejscu. W końcu tak uznana w niemieckiej piłce firma jak Lewandowski musiała w końcu do siebie przekonać. Kiedy jak nie teraz udowodnić swoją wartość, gdy tuż za rogiem czają się wielcy rywale? Ostatnia kontuzja napastnika zmusiła go do założenia specjalnej maski ochronnej, dzięki której może zmierzyć się z barcelońską defensywą. W Lidze Mistrzów Robert naprawdę błyszczy. Od początku sezonu 2012/2013 tylko Cristiano i Messi strzelili więcej goli w Lidze Mistrzów od Lewandowskiego. Ostatnio Polak był głównym aktorem w spotkaniu z FC Porto, podczas którego zdobył dwa gole i prowadził grę ofensywną Bayernu raz po raz nękając obronę „Smoków”. Zestawiając go z Luisem Suarezem można zobaczyć, że to nasz napastnik prezentuje się lepiej w Lidze Mistrzów. Może i Suarez ostatnio zaczął strzelać, ale to Lewandowski jest wygranym w tej rundzie.
P.J.
No dobra, ale…
…Suarez przestał gryźć i…
…zaczął strzelać bramki. I to z częstotliwością solidnego karabinu maszynowego. Na 10 ostatnich spotkań trafiał do siatki 11-krotnie, dokładając do tego cztery asysty. Ostatnie dwa spotkania, z Getafe i Cordobą, to już jego prawdziwe koncerty gry. 28-letni Urugwajczyk wraz z Neymarem i Messim zaczynają przypominać wielką trójkę tenorów z przełomu wieków (Placido Domingo, Luciano Pavarotti i Jose Carreras, przyp. red), która poziomem talentu i umiejętności przewyższała resztę o kilka poziomów.
Statystyki mówią same za siebie. Samo tridente MSN znalazło w tym roku drogę do bramki przeciwnika aż 68-krotnie. Dla porównania Chelsea Londyn, której zwycięstwo w Premier League okrzyknięto dominacją, w tym roku kalendarzowym strzeliła tylko 40 bramek. Robi wrażenie, prawda?
Kluczową rolę w tym wyniku odegrał właśnie Luis Suarez, który po początkowych problemach związanych z dyskwalifikacją i długą przerwą w grze odnalazł odpowiedni rytm i zrozumienie z Messim i Neymarem, a także stał się brakującym ogniwem w barcelońskim trio. W spotkaniu z Bayernem, w którym naprzeciw siebie będzie miał aż trzech środkowych obrońców, jego ruchliwość, umiejętność zejścia ze skrzydła i znalezienia wolnej przestrzeni może okazać się kluczowa w gąszczu nóg monachijskich obrońców.
M.W.
Jeżeli nie przekonałem tym, przekonam historią. Spójrzcie na to.
Z Hiszpanami nie idzie najgorzej
Bayern zna smak zwycięstwa nad hiszpańskimi drużynami. FC Barcelona, Real Madryt, Villareal czy Valencia – wszystkie te zespoły poznały smak porażki z bawarskim klubem. Nie bez powodu Bayernowi nadano przydomek „La Bestia Negra”. Chodzi tu oczywiście o starcia z „Królewskimi”, ale przywołanie „Czarnej Bestii” zawsze budzi grozę. W poprzednim sezonie ekipa Guardioli odpadła z półfinału po klęsce z Realem Madryt, ale warto przypomnieć jeszcze wcześniejsze rozgrywki. W 2013 roku doszło do historycznego zwycięstwa nad Barceloną, gdy strzelili Katalończykom aż siedem goli. Przyszły dwumecz to zupełnie inna historia, ale mając w pamięci ostatnie starcie z „Barcą”, rośnie nadzieja na kolejne zwycięstwo. Tym bardziej, że rewanż będzie rozgrywany w Niemczech, gdzie rozgrzana do czerwoności Alianz Arena zawsze niesie swoich piłkarzy prosto po zwycięstwo.
P.J.
Ja pozostanę jednak przy teraźniejszości.
2015 rok
„We are ready” – tak brzmi mozaika, którą przygotowali Cules „Dumy Katalonii” na jutrzejsze spotkanie. Gdyby ktoś powiedział to zdanie na początku stycznia w Barcelonie, zostałby heretykiem bądź zarzucano by mu mało wysublimowaną ironię i sarkazm. Nawet najzagorzalszym kibicom Barcelony po porażce w San Sebastian trudno było uwierzyć w jakiekolwiek szanse na potrójną koronę. A dzisiaj? 26 zwycięstw, 1 remis i 1 porażka. To bilans podopiecznych Enrique w tym roku kalendarzowym. W trakcie 4 miesięcy uzbieralibyśmy może około 90 minut, w których to Barcelona nie kontrolowała boiskowych wydarzeń i byłaby to suma trzech spotkań, w których rywalami były: Sevilla, Valencia i Real Madryt. W Lidze MIstrzów momentów słabości nie ma, a przecież rywalami były Manchester City i PSG, czyli zespoły z absolutnego europejskiego topu. Bez wątpienia „Duma Katalonii” jest w Europie walcem, który na swojej drodze rozjeżdża wszystko.
(fcbarca.com)
Nie ulega wątpliwości, że dzisiaj doświadczymy prawdziwej uczty. Decydować będą detale. Jak świat długi i szeroki tyle opinii i prognoz będziemy słyszeć przed wieczornym hitem. A jak Wy obstawiacie? Zgadzacie się z naszą analizą, czy może uważacie ją za stek bzdur i chcecie się podzielić swoją? Zapraszamy do dyskusji.
Komentarze
Nikt jeszcze nie skomentował tego tekstu. Bądź pierwszy.