PSG zremisowało w Breście z miejscowym Stade Brestois 2:2 i właściwie straciło już szansę na mistrzostwo. Szkoleniowiec paryżan stwierdził po tym meczu, że mimo wszystko jest zadowolony z remisu.
Spotkanie 32. kolejki zawodnicy z Paryża rozpoczęli znakomicie. Już w 20. minucie Bodmer trafił do siatki rywali i wydawało się, że podopieczni Kombouarego urządzą sobie festiwal bramek. Wszystko wyglądało dobrze aż do 34. minuty, kiedy to kontuzji doznał golkiper Paris Saint-Germain, Coupet. W jego miejsce na murawie pojawił się feralny Apoula Edel, który w tym sezonie nie obronił już kilkunastu bramek. Właśnie Edel, kilka chwil po pojawieniu się na boisku, sfaulował w polu karnym Larsena Toure. Pochodzący z Kamerunu golkiper częściowo się zrehabilitował, gdyż obronił uderzenie, jakie oddał z jedenastu metrów Grougi, ale przy dobitce poszkodowanego nie miał już szans. Jeszcze przed przerwą Edel musiał wyjmować po raz drugi piłkę z siatki, w 45. minucie gola dla Brestu zdobył Grougi. Paryżanie zdołali zremisować, ale jako zespół walczący o Ligę Mistrzów powinni to spotkanie wygrać.
– Kontuzja Gregory’ego Coupeta dużo nas kosztowała, ponieważ straciliśmy dwa gole jeszcze w pierwszej połowie. Edel nie powinien faulować, ale nie było mu łatwo, gdyż dopiero co wszedł na boisko i nie miał czasu na rozgrzewkę – powiedział szkoleniowiec PSG.
– To typ meczu, który jeszcze niedawno byśmy przegrali. Patrząc na całe spotkanie, jestem zadowolony z punktu – dodał Antoine Kombouare.










