Kolumbia na tych mistrzostwach świata może się podobać i to bardzo. Podopieczni Nestora Lorenzo przebrnęli przez fazę grupową niczym burza, wygrywając swoją grupę i tracąc przy tym zaledwie jedną bramkę. Ambicje tej reprezentacji z pewnością wzrosły, a faza pucharowa ma być jedynie kontynuacją świetnych wyników. Również sama gra Kolumbijczyków cieszy oko neutralnego kibica, a ich mecze ogląda się z dużą przyjemnością. Czy mimo wszystkich tych atutów Kolumbia ma prawo marzyć o osiągnięciu wielkiego sukcesu na mundialu?
Kolumbia w grupie była świetna
Przed turniejem wielu kibiców patrzyło na Kolumbię jak na reprezentację, która jest mocna, ale wciąż czegoś jej brakuje. Nie była pierwszym wyborem w roli potencjalnego czarnego konia, mimo że od około dwóch lat prezentuje naprawdę wysoką formę. Sam finał Copa América 2024 i imponująca seria meczów bez porażki, przerwana dopiero w tym starciu, już wtedy robiły duże wrażenie. W eliminacjach do mistrzostw świata Kolumbijczycy zajęli trzecie miejsce, tuż za Ekwadorem i daleko za Argentyną. Mimo to większość neutralnych kibiców nadal nie dostrzegała wysokiej formy drużyny Nestora Lorenzo. Już sam mundial pokazuje jednak, że Kolumbia należy do grona najlepszych ekip na tym turnieju.
Pierwszy mecz nie przyniósł zbyt wymagającego rywala. Uzbekistan, mimo że ma kilku piłkarzy prezentujących niezły poziom w swoich klubach, nie wzbudzał większego respektu. Był to więc świetny moment, aby Kolumbia mogła pokazać swój potencjał i już w pierwszej serii spotkań zaznaczyć swoją obecność na mundialu. Zwycięstwo 3:1 bez wątpienia jest świetnym początkiem, jednak sama gra mogła dawać jeszcze większe powody do optymizmu. Kolumbijczycy grali bardzo ofensywnie, tworzyli sobie mnóstwo sytuacji podbramkowych. Kolejne spotkania miały być jednak znacznie trudniejsze, bo naprzeciw nich stanęły drużyny mogące równać się z nimi pod względem jakości kadry.
Mecz z Demokratyczną Republiką Konga nie zapowiadał się łatwo. Afrykańska reprezentacja na papierze wygląda bardzo solidnie i spokojnie mogła walczyć o awans do fazy pucharowej. Samo spotkanie okazało się jednak bardzo jednostronne, a wynik 1:0 był dla Kongijczyków najniższym wymiarem kary. Kolumbia po raz kolejny całkowicie zdominowała rywala, a przy odrobinie lepszej skuteczności mogła wygrać zdecydowanie wyżej. Sześć punktów zdobytych w dwóch pierwszych meczach dało jej już pewny awans z grupy. Przed Kolumbią pozostało więc tylko jedno spotkanie, a rywalem miała być nie byle jaka reprezentacja, bo Portugalia.
Kolumbia na lepszych też potrafi grać
I właśnie mecz z Portugalią to pokazał. Kolumbia w tym spotkaniu wyglądała dokładnie tak samo jak w dwóch wcześniejszych meczach grupowych. Sam turniej nie rozpoczął się zresztą najlepiej dla Portugalczyków, których wielu uważa za jednych z głównych faworytów do wygrania całego mundialu. Po tym meczu trudno jednak stwierdzić, że potwierdzili ten status na boisku, bo ich gra była po prostu przeciętna. Co więcej, podopieczni Roberto Martíneza byli bardzo blisko porażki, jednak minimalny spalony Dávinsona Sáncheza uratował ich przed stratą punktów.
Największe problemy Portugalczycy mieli w środku pola, co może być sporym zaskoczeniem. Trudno wyobrazić sobie lepszą drugą linię niż Vitinha, Rúben Neves i Bruno Fernandes. Mimo to ich gra w tym spotkaniu rozczarowała, ale w dużej mierze wynikało to z bardzo dobrej postawy Kolumbijczyków. Szczególnie wyróżnił się Jhon Arias. 28-latek, który na co dzień występuje w brazylijskim Palmeiras, wyglądał momentami jak czołowy pomocnik jednego z europejskich gigantów. Skuteczność podań na poziomie 98 procent oraz cztery kluczowe podania w ciągu 75 minut to kosmiczny wynik, który bez problemu można byłoby przypisać choćby wspomnianemu wcześniej Vitinhi.
Remis 0:0 może wywoływać wśród Kolumbijczyków pewien niedosyt, mimo że i tak zakończyli fazę grupową na pierwszym miejscu. W tym spotkaniu byli wyraźnie lepsi od Portugalczyków, którzy przez długie fragmenty meczu mieli spore problemy. Ewentualne zwycięstwo nad tak wymagającym rywalem mogłoby jeszcze bardziej napędzić całą reprezentację przed fazą pucharową. Efektowna gra to jedno, jednak na końcu najważniejsze są wyniki, a tych Kolumbii w ostatnich latach nie brakuje. Wygrane z Brazylią czy Argentyną w eliminacjach do mistrzostw świata tylko to potwierdzają. Jak każda czołowa reprezentacja, Kolumbia ma kilku dobrze znanych piłkarzy, jednak podczas tego mundialu pojawili się także inni bohaterowie, którzy potrafią skraść show.
Kilka słów po: #COLPOR
Kolumbia zagrała dziś bardzo dobry mecz. Przez większość czasu dominowała Portugalię, która poza pewnymi momentami nie istniała.
Kolumbijczycy pokazali dziś, na czym polega ofensywny futbol. Przez cały mecz z pasją atakowali bramkę rywala i gdyby nie… pic.twitter.com/83c9aYPMgp
— Karol Tyniec (@karoltyniec369) June 28, 2026
Najlepsi z kadry
Generalnie Kolumbia jest obecnie w takiej formie, że w tej kategorii można by umieścić praktycznie całą wyjściową jedenastkę. Są jednak zawodnicy, którzy swoją grą wyraźnie wyróżniają się na tle reszty zespołu i prezentują poziom godny absolutnego światowego topu. Każdego z nich na ten moment umieściłbym w swojej jedenastce mundialu i jeśli utrzymają obecną dyspozycję, to najprawdopodobniej właśnie tam się znajdą.
Daniel Muñoz – Crystal Palace
To, w jaki sposób Daniel Muñoz wszedł w ten turniej, naprawdę zasługuje na uznanie. W Anglii uchodzi za solidnego piłkarza, jednak wielu kibiców stwierdziłoby, że choćby Matty Cash jest od niego lepszym zawodnikiem. Mundial pokazuje jednak coś zupełnie innego. Forma Muñoza wystrzeliła do tego stopnia, że obecnie można go zaliczyć do grona pięciu najlepszych piłkarzy całego turnieju.
Nie trzeba nawet szczególnie podkreślać jego liczb, bo dwa gole zdobyte przez prawego obrońcę mówią same za siebie. Jeszcze większe wrażenie robi jednak to, jak ważną postacią jest dla swojej reprezentacji. W dwóch pierwszych meczach Kolumbia w dużej mierze opierała swoje ataki na jego akcjach prawą stroną boiska, a sam Muñoz spokojnie mógł dopisać do swojego dorobku jeszcze dwie asysty. W meczu z Portugalią zagrał zaledwie pięć minut, jednak wynikało to wyłącznie z powodów taktycznych. Pewny awans do fazy pucharowej najprawdopodobniej sprawił, że Néstor Lorenzo postanowił dać swojemu obrońcy chwilę odpoczynku. Zastępujący go Santiago Arias nie zagrał źle, ale różnica była zauważalna. Na ten moment Daniel Muñoz jest po prostu najlepszym bocznym obrońcą całego turnieju.
Gustavo Puerta – Racing Santander
Kolejny środkowy pomocnik Kolumbii, którego zdecydowanie trzeba wyróżnić. 22‑latek, który w poprzednim sezonie grał w drugiej lidze hiszpańskiej, w tych trzech meczach prezentował poziom godny LaLigi. To bardziej ofensywnie usposobiony pomocnik, który bardzo często szuka okazji do oddania strzału. W trzech spotkaniach oddał ich aż dziesięć, choć jego skuteczność pozostawia jeszcze trochę do życzenia.
Puerta najbardziej imponuje w rozegraniu piłki i pod tym względem prezentuje się najlepiej spośród wszystkich kolumbijskich pomocników. Skuteczność podań utrzymywana na poziomie około 90 procent w każdym spotkaniu z pewnością robi wrażenie. Na ten moment wydaje się nieco mniej medialnym bohaterem Kolumbii niż Daniel Muñoz, jednak sam rozgrywa bardzo dobry turniej. To zawodnik, który po mistrzostwach świata może zapracować na transfer do mocniejszego klubu niż beniaminek LaLigi.
Dodatkowo jego wiek wciąż daje mu spore możliwości rozwoju. Jeśli trafi do odpowiedniego środowiska i będzie regularnie grał, za kilka lat może zostać naprawdę bardzo dobrym piłkarzem. Nie twierdzę, że osiągnie poziom Realu Madryt czy Barcelony, ale solidna kariera w jednej z czołowych lig Europy jest jak najbardziej w jego zasięgu. To świetny zawodnik, który może jeszcze odegrać ważną rolę w fazie pucharowej.
Luis Díaz – Bayern Monachium
Jeżeli istnieje definicja stwierdzenia „lider kadry”, to Luis Díaz jest jej idealnym przykładem. Ostatni sezon w Bayernie Monachium miał naprawdę udany, choć nie mówiło się o nim tak dużo jak o innych ofensywnych zawodnikach. Na mundialu pokazuje jednak, że zdecydowanie zasługuje na większe uznanie, mając już na swoim koncie gola i asystę. Tych liczb mogłoby być jeszcze więcej, ale zawodzi skuteczność.
Poza tym Díaz jest znakomitym dryblerem i podczas tego turnieju przypomina samego siebie z pierwszych miesięcy po transferze do Liverpoolu, kiedy prezentował absolutnie topową formę. Dziś wydaje się nawet lepszym zawodnikiem, ponieważ zdecydowanie częściej podejmuje właściwe decyzje. To bez wątpienia jeden z najlepszych skrzydłowych tego mundialu. Oczywiście znajdą się zawodnicy, którzy mają na koncie więcej goli czy asyst. Jednak niewielu piłkarzy wpływa na grę swojej drużyny w takim stopniu jak Díaz. Można spodziewać się po nim kolejnych świetnych akcji, a faza pucharowa wydaje się idealnym momentem, aby dołożył do swojego dorobku kolejne liczby.
MOTM AWARD 🏆 GOES TO LUIZ DIAZ. https://t.co/WnhsSLpRJb
— Ibrahim (@Tollyonline2003) June 24, 2026
Mają szansę na sukces ?
Kolumbia swoją grą wygląda jak jeden z głównych kandydatów do zdobycia medalu. Trudno znaleźć reprezentację, która nie tylko gra tak efektowną dla oka piłkę, ale jednocześnie osiąga bardzo dobre wyniki. Stylu gry Kolumbijczyków po prostu nie da się nie lubić. Już teraz zyskali sympatię wielu kibiców, którzy będą życzyć im powodzenia w dalszej części mundialu. Do tego grona zaliczam się również ja, choć przed rozpoczęciem turnieju nie miałem swojej reprezentacji, której szczególnie kibicowałbym podczas tej imprezy.
Mimo wszystko największym problemem tej kadry wydaje się skuteczność, a także przeciętna obsada pozycji napastnika. Przed turniejem Luis Suárez wydawał się wręcz idealnym zawodnikiem do tego zespołu. Sam mundial nie układa się jednak po jego myśli i to może być problem dla Nestora Lorenzo. Jhon Córdoba również nie zachwyca, co rodzi pewne wątpliwości przed fazą pucharową. Ta rozpocznie się od meczu z Ghaną, która na papierze wydaje się słabszą drużyną niż Demokratyczna Republika Konga. To dobra wiadomość dla Kolumbijczyków, bo być może właśnie takiego spotkania potrzebują, aby jeszcze bardziej rozpędzić się przed kolejnymi rundami.
Szansa na ćwierćfinał jest naprawdę duża. W przypadku awansu rywalem Kolumbii będzie zwycięzca pary Szwajcaria – Algieria. To reprezentacje o zbliżonym potencjale kadrowym, które na tym mundialu nie uniknęły problemów. Potencjał Kolumbii jest więc ogromny, jednak kluczowe może okazać się odblokowanie Luisa Suáreza lub innego napastnika, który zacznie regularnie wykorzystywać sytuacje tworzone przez kolegów. Jeśli tak się stanie, ta reprezentacja może zajść naprawdę daleko. Wówczas każdy kolejny rywal będzie musiał zmierzyć się z jedną z najmocniejszych drużyn całego turnieju.
Zobacz także:
Reprezentacja Polski zaczyna pechowo przygodę w Bośni i Hercegowinie
Znamy nowego rywala Francji na Mundialu. W tym miejscu mogła być reprezentacja Polski.
Dlaczego Kacprowi Urbańskiemu nie wyszło w Legii?