Kiedy niecały rok temu Kacper Urbański przychodził do Legii Warszawa, każdy sądził, że młody Polak w następnym letnim okienku zmieni klub. Każdy jednak myślał, że 21-latek pójdzie drogą Maxiego Oyedele, a nikt się nie spodziewał, że będzie to transfer wewnątrz PKO BP Ekstraklasy. Rzeczywistość okazała się jednak taka, że Urbański rozwiązuje swój kontrakt z Legią Warszawa i zostanie niebawem piłkarzem Górnika Zabrze.
Niespodziewane przyjście do Legii
Kiedy rok temu Kacper Urbański wrócił z nieudanego wypożyczenia z AS Monza, szybko stało się jasne, że nie ma przyszłości w Bolognie. Polak jednak, mimo że jego sytuacja była znana na początku okienka, zwlekał z wyborem nowego zespołu. W sierpniu dowiedzieliśmy się o tym, że o „Urbiego” zabiegają kluby z La Liga. Polak był blisko przejścia do Granady. Wszystko miało być dograne, jednak na przeszkodzie stanęły rygorystyczne zasady finansowe La Liga. Kiedy Polak prowadził negocjacje z Granadą, swoje zainteresowanie wyraziła nim Legia. W momencie gdy stało się jasne, że nie trafi on do hiszpańskiego klubu, transfer do Legii stał się możliwy. Ostatecznie coś, w co wielu nie wierzyło, 2 września stało się jasne. Urbański przeszedł za kwotę 700 tysięcy euro do Legii Warszawa i związał się 2-letnią umową ze stołecznym klubem.
Trudne początki
Mimo wielu zwolenników pomysł transferu Urbańskiego miał znaczącego przeciwnika – ówczesnego trenera Legii Warszawa, Edwarda Iordanescu. Rumuński szkoleniowiec nie chciał „Urbiego” w swoim zespole. Uważał, że zawodnik o takim profilu jest mu niepotrzebny. Rumun zmienił swoje zdanie dopiero po interwencji Dariusza Mioduskiego. Właściciela Legii nie interesowały kwestie sportowe, ale bardziej marketingowe, które potencjalnie mógł przynieść ten transfer. Ostatecznie sam Iordanescu z czasem przekonał się do tego transferu i zaczął dawać Polakowi regularne szanse. Jednak kiedy Urbański wszedł w pełni do drużyny, ta zaczęła pogrążać się w coraz większym kryzysie. Dla młodego piłkarza środowisko, jakim była Legia, nie było odpowiednie do rozwoju, co słusznie zauważył w rozmowie z Legia.Net Cezary Kucharski:
– Faktem jest, że wszedł do drużyny, która miała problemy. To nie był idealny moment wejścia dla młodego piłkarza, kiedy klub ma problemy. Dużo łatwiej jest młodym zawodnikom wchodzić, kiedy wszystko dobrze funkcjonuje. Okoliczności i otoczenie nie sprzyjały Urbańskiemu.
Poza trudnymi warunkami w klubie wpływ na postawę Urbańskiego jesienią miały również brak zaufania od trenera czy w pewnym momencie fakt, że w ogóle go nie było. Gdy młody zawodnik nie ma oparcia w trenerze, to trudno mu osiągać najlepsze rezultaty. Sytuacja Urbańskiego miała zmienić się od przyjścia Marka Papszuna.











