2 maja media obiegła informacja o zwolnieniu z Rakowa Częstochowa Łukasza Tomczyka. Jego następcą został dotychczasowy skaut i były członek sztabu Marka Papszuna, Dawid Kroczek. Tomczyk jest już drugim trenerem, który będąc następcą Marka Papszuna, nie spełnił pokładanych w nim oczekiwań. Impulsywny ruch ze strony władz Rakowa budzi obawy kibiców częstochowskiego klubu.
Krótka przygoda
Łukasz Tomczyk trenerem Rakowa Częstochowa został pod koniec 2025 roku. Jego zatrudnienie było wynikiem zmian trenerskich zapoczątkowanych przejściem do Legii Warszawa Marka Papszuna. Tomczyk przychodził do Częstochowy z łatką jednego z najbardziej utalentowanych trenerów w Polsce. Wcześniej trenował Polonię Bytom, z którą z przytupem awansował do 1. ligi. W momencie, gdy ją zostawiał, jego zespół zajmował miejsce, które pozwalało myśleć o PKO Ekstraklasie.
Początki Tomczyka w Rakowie nie należały do udanych. Drużyna pod jego wodzą w pierwszych meczach nie potrafiła wygrywać czy nawet strzelać bramek. Choć warto zwrócić uwagę, że w obu spotkaniach na początku, gdy „Medaliki” nie strzelały, generowały bardzo duże xG: w starciu z Radomiakiem 1.83, a z Zagłębiem 1.52. Statystyka ta pokazuje, że gra „Medalików” funkcjonowała, jednak brakowało ostatniego akordu. Było to również widać w grze, gdzie można było dostrzec zalążki stylu Tomczyka.
W kolejnych spotkaniach Raków wyglądał różnie. Z jednej strony zespół Tomczyka potrafił pokazać przysłowiowego pazura, gdy stoczył niesamowity bój z Lechem, który zakończył się porażką. Z drugiej strony jednak ciągle zdarzały się słabsze mecze. Ostatecznie tym słabszym występem, po którym władze Rakowa nie wytrzymały, okazał się przegrany finał z Górnikiem. „Medaliki” wypadły bardzo źle i wielu uważało to za najgorszy mecz Rakowa za kadencji Tomczyka. Mimo to opinie co do jego zwolnienia są podzielone.











