Sobotni pojedynek drużyn z Bytomia i Warszawy miał dać nam odpowiedź na pytanie, której z Polonii bardziej zależy na zwycięstwie. Po stojącym na przeciętnym poziomie meczu więcej powodów do zadowolenia mieli warszawiacy, gdyż po golach Piątka i Gołębiewskiego wygrali na wyjeździe 0:2.
Mecz przy ulicy Olimpijskiej bardziej ofensywnie zaczęli goście. W szeregach „Czarnych Koszul” od początku bardzo aktywni byli defensorzy Brzyski i Kokoszka. To właśnie ten drugi zawodnik stworzył po raz pierwszy zagrożenie pod bramką przeciwnika. W 6. minucie dostał on dobre dośrodkowanie z rzutu rożnego, zdecydował się na strzał głową, jednak dobrze ustawiony Juszczyk nie miał problemów ze złapaniem piłki. Większą ochotę do gry przez początkowe minuty wykazywali piłkarze z Warszawy i zostali za to wynagrodzeni w 14. minucie. Akcję zainicjował po prawej stronie Mynar, dograł do będącego na czystej pozycji Piątka, a ten potężnym strzałem nie dał żadnych szans golkiperowi z Bytomia.

Rozpędzeni piłkarze Jacka Zielińskiego, mimo prowadzenia, dalej atakowali. Pod nieobecność zawieszonego na trzy spotkania Smolarka sprawy w swoje ręce próbował wziąć dobrze dysponowany tego dnia Radek Mynar, lecz po wypracowaniu sobie pozycji strzeleckiej mocno przestrzelił. W dalszej części tej rywalizacji oba zespoły zagęściły środkowy sektor boiska i w wyniku tego sytuacji mieliśmy jak na lekarstwo. Gospodarzy w pierwszej odsłonie stać było jedynie na serię dośrodkowań z rzutów rożnych, dlatego gwizdy kibiców po zakończeniu pierwszej połowy można było w pełni zrozumieć.
Na drugie trzy kwadranse gospodarze wyszli z zamiarem poprawy swojej gry. Na pierwszą klarowną sytuację po przerwie musieliśmy czekać do 53. minuty, kiedy po świetnym dograniu Mierzejewskiego bliski szczęścia był Łukasz Trałka. Uderzenie głową pomocnika gości powędrowało nad poprzeczką bramki strzeżonej przez Marcina Juszczyka i nie doczekaliśmy się zmiany wyniku. Chwile później z rzutu wolnego próbował strzelać Mierzejewski, ale futbolówka trafiła w stojący mur. W 63. minucie doczekaliśmy się wreszcie dogodnej okazji dla bytomskich zawodników. W polu karnym doszło do sporego zamieszania i gdyby tylko lepiej w piłkę trafił Błażej Telichowski, zespół Roberta Góralczyka mógł doprowadzić do wyrównania.












