Po trzech innych meczach w ramach 14. kolejki Premiership, trzy punkty mogą sobie dopisać ekipy Boltonu, Stoke oraz Blackpool. Najciekawszym spotkaniem z nich było starcie Boltonu z Newcastle, gdzie padło aż sześć bramek.
Kłusaki gromią Sroki

Newcastle otrzymało na Reebok Stadium prawdziwą lekcję futbolu. Bolton strzelił „Srokom” aż pięć bramek. Podopieczni Owena Coyle’a z meczu na mecz grają coraz lepiej i zacięcie walczą o udział w europejskich pucharach. Festiwal bramek rozpoczął Kevin Davies, który w 18. minucie wykorzystał jedenastkę po zagraniu rękę jednego z obrońców gości. Na kolejne trafienie kibice musieli czekać aż do 39. minuty, gdy Lee Chung-Yong w sporym zamieszaniu w polu karnym Newcastle wpakował piłkę do siatki. Pięć minut po rozpoczęciu drugiej połowy na listę strzelców wpisał się Johan Elmander, który świetnie wykorzystał podanie Kevina Daviesa. 120 sekund później nadzieję w sercach gości rozbudził Andy Carrol, który bez problemu pokonał w pojedynku sam na sam Jaaskalainena. Jednak w 72. minucie Joham Elmander zdobył swoją drugą bramkę w tym meczu i rozwiał marzenia podopiecznych Chrisa Hughtona o korzystnym wyniku. „Sroki” ostatecznie dobił Kevin Davies, który po raz drugi pewnie wykorzystał rzut karny.
Stoke ogrywa WBA

W pierwszej połowie kibice zgromadzeni na The Howthorns nie zobaczyli bramki. Wynik w 55. minucie otworzył Michael Etherington, który pokonał z rzutu karnego Scotta Carsona. WBA od razu rzuciło się do odrabiania strat, jednak nie potrafiło sforsować defensywy gości oraz pokonać ich bramkarza. Na pięć minut prze końcem regulaminowego czasu gry Dean Whitehead został sfaulowany w polu karnym przez Simona Coxa. Tym razem do jedenastki podszedł Jonathan Walters i podważył stan meczu na 2:0. Ten sam zawodnik ostatecznie ustalił wynik spotkania w doliczonym czasie gry.
Wygrana Mandarynek
Kibice zgromadzenie na stadionie w Blackpool nie zdążyli usiąść porządnie na swoich siedzeniach, gdy w trzeciej minucie gospodarzom prowadzenie dał Luke Varney, pięknie uderzając z dystansu. Przed przerwą na 2:0 podwyższył Marlon Harewood. Od początku drugiej połowy „Wilki” starały się za wszelką cenę odrobić straty. Ich trud został zwieńczony dopiero w 86. minucie gdy bramkarza gospodarzy strzałem głową pokonał Kevin Doyle. Warto dodać, że na trybunach Bloomfield Road zasiadł Książę William.











