Jeszcze w trakcie niedzielnego hitu z Lechem Poznań, przegranego po bramce w doliczonym czasie, w Łodzi pojawiła się inna wiadomość. Według Mohameda Toubache-Tera Widzew osiągnął porozumienie z Montpellier w sprawie transferu nowego pomocnika, Khalila Fayada. Nie jest to jednak potwierdzenie transferu, a jedynie wyścig z Almerią oraz Hajdukiem Split, które nie powiedziały ostatniego słowa.
Francusko-marokański paszport
To wychowanek Montpellier, Francuz marokańskiego pochodzenia, który debiutował w pierwszym zespole w sezonie 2022/2023 i od tamtej pory uzbierał 67 występów w Ligue 1. Jak na 22 lata to liczba, która robi wrażenie nawet bez wielkiej listy goli. W poprzednim sezonie rozegrał 24 spotkania, spędził na boisku 966 minut, strzelił jednego gola i dołożył jedną asystę. Kontrakt z La Paillade obowiązuje do 30 czerwca 2027 roku, a Transfermarkt wycenia go na 1,5 miliona euro.
Warto przypomnieć, że pomocnik ma za sobą występy w reprezentacjach Francji U-18, U-19 i U-20. To nie piłkarz znikąd, tylko produkt akademii, który na najwyższym poziomie we Francji zdążył poznać zarówno rytm gry w jednej z pięciu czołowych lig Europy, jak i gorzki smak spadku. Montpellier gra dziś na zapleczu, a Fayad od początku tej kampanii nie wpisywał się w plany trenera. Biorąc pod uwagę taki scenariusz, wyjście z klubu wygląda na transakcję korzystną dla obu stron, a nie kaprys łódzkiego zarządu.
Problemy kadrowe w Łodzi
Widzew akurat teraz nie może pozwolić sobie na czekanie. Po sześciu kolejkach PKO BP Ekstraklasy „Czerwono-biało-czerwoni” mają sześć punktów: jedno zwycięstwo, trzy remisy i dwie porażki. 13. miejsce trudno uznać za satysfakcjonujące, biorąc pod uwagę ambicje klubu i kadrę, która w niedzielę najpierw odrobiła straty z mistrzem Polski, a potem w 96. minucie oddała wszystko po błędzie Bartłomieja Drągowskiego. Luis Palma wpisał się na listę strzelców, Lech wywiózł z Łodzi zwycięstwo 3:2, a trybuny przy Al. Piłsudskiego znów dostały zimny prysznic.










