Jednym z głównych dań w środowym menu Ligi Mistrzów były pojedynki w niezwykle ciekawej grupie A. Awans zapewnili sobie dwaj potentaci – Inter Mediolan oraz Tottenham Hotspur.
Korespondencyjną walkę o pierwsze miejsce w grupie do końca będą toczyć drużyny Interu oraz Tottenhamu. Ci pierwsi zrobili milowy krok do czołowej lokaty, rozprawiając się na własnym stadionie z Twente Enschede. Taką samą odległość pokonali jednak zawodnicy Spurs, którzy bez większych problemów poradzili sobie z Werderem Brema.
Inter Mediolan 1:0 (0:0) Twente Enschede

Włoską drużynę śmiało można nazwać szpitalem. Plaga kontuzji sprawiła bowiem, że Rafael Benitez desygnował do gry mocno pokiereszowaną jedenastkę. Może tym była spowodowana indolencja strzelecka Włochów, którzy nie potrafili w pierwszej połowie trafić do siatki rywala. Już w pierwszych minutach spotkania przed dogodną sytuacją stanął Sneijder, ale z trzech metrów posłał piłkę obok słupka. Zrehabilitować mógł się w 17. minucie, lecz jego piękny strzał z rzutu wolnego trafił w poprzeczkę. Nieco bliżej celu był Pandev i Eto’o. Mihajłow spisał się jednak w obu sytuacjach bez zarzutu – najpierw wybronił sytuację sam na sam Macedończyka później kąśliwy strzał w okienko reprezentanta Kamerunu.
Goście również mogli kilka razy wyjść na prowadzenie, ale świetne zawody rozgrywał Castelazzi. Interwencję po strzale Jansena z 30. minuty można bowiem pokazywać młodym bramkarzom. Holendrzy nie zrazili się genialną paradą, minutę później w kapitalnej sytuacji znalazł się Janko. Austriacki napastnik stracił głowę biegnąc z piłką w bocznym sektorze pola karnego, przez co nie dostrzegł lepiej ustawionych partnerów i zdecydował się na lob. Kąśliwy strzał minął jednak światło bramki.
Druga odsłona zaczęła się po myśli Włochów, w 56. minucie byliśmy bowiem świadkami otwarcia wyniku. Futbolówka po strzale Sneijdera z rzutu wolnego odbiła się od dwóch obrońców. Do bezpańskiej piłki dopadł Cambiasso i precyzyjnym uderzeniem nie dał szans golkiperowi Twente. Po strzeleniu gola mistrzowie Włoch jakby odżyli, każdy ich kolejny atak cieszył oko kibiców, czego nie można powiedzieć o ich poczynaniach ofensywnych z pierwszych 45 minut. Pięć minut później genialnym rajdem popisał się Zanetti. Efektowną akcję zakończył celnym strzałem, jednak na posterunku stał Mihajłow. Bramkarz mistrza Holandii wybronił również późniejsze strzały z dystansu Stankovicia oraz Eto’o. W nie najlepszej formie był Sneijder – rozgrywającemu Interu można wybaczyć wcześniejsze zmarnowane okazje, ale nie sytuację sam na sam z 66. minuty, kiedy jego podcinka minęła słupek bramki.










