Na mecz przeciwko Albańczykom Polacy wyszli bez typowej „szóstki” w składzie. Rolę gracza odpowiadającego za neutralizowanie ataków rywali w środku pola oraz wspomaganie stoperów reprezentacji Polski przejął Karol Linetty. Pomocnik Torino bardzo dobrze wypełniał swoje zadania, narzucając tym samym pytanie, czy taka opcja może przejść na dłuższą metę.
Po meczu z Czechami na zawodnika Torino spadła ogromna fala krytyki. Zarzucano mu, że pomimo sporego bagażu doświadczeń w reprezentacji oraz dobrej formy w Serie A po raz kolejny rozegrał w kadrze nijakie spotkanie. Wiele osób było już blisko skreślenia pomocnika, ale Fernando Santos mu zaufał, a Karol Linetty przeciwko Albanii udowodnił, że warto było dać mu szansę. Z tym, że w zupełnie innej roli, która wydaje się znacznie bardziej optymalna dla pomocnika z włoskiej ligi.
Karol Linetty, czyli facet od czarnej roboty
Przez wiele długich lat stawiano w kadrze na Linettego w roli pomocnika, który będzie kreował grę, szukał ciekawych piłek do przodu, rozgrywał. Po prostu skupiał się przede wszystkim na działaniach ofensywnych aniżeli na defensywnych. I trzeba szczerze powiedzieć, że grając w taki właśnie sposób, wypadał bardzo przeciętnie. W jego działaniach często widać było bojaźliwość, notował wiele niepotrzebnych strat, a z przodu konkretów było jak na lekarstwo.
Z Albanią zagrał natomiast w optymalniejszej dla siebie roli. Jako pomocnik skupiony na defensywie, starający się przede wszystkim odbierać piłkę, przeszkadzać w kreowaniu akcji. I spisał się naprawdę dobrze. Niemal bezbłędnie wypełniał swoje zadania obronne. Problem pojawiał się, kiedy Karol Linetty miał zagrać piłkę do przodu czy cofnąć się po nią do stoperów, a następnie dostarczyć do przednich formacji. Te aspekty gry zdecydowanie były domeną Piotra Zielińskiego, który cofał się po piłkę i odpowiadał za rozgrywanie jej w środku pola.
Linetty był właściwie wyłączony z gry, co wcale nie wpływa negatywnie na ocenę jego występu. W roli faceta od brudnej roboty sprawdził się znakomicie. Tak zresztą gra też w Torino, w którym ma najlepsze statystyki defensywne wśród pomocników zespołu z Turynu. To zresztą tłumaczy, dlaczego w kadrze wypada często tak blado. Stawianie na niego w roli pomocnika skupiającego się na grze do przodu sprawia, że gra właściwie na nie swojej pozycji, więc wypada znacznie słabiej niż w lidze włoskiej.










