Real Madryt pokonał Chelsea w ćwierćfinałowym spotkaniu Ligi Mistrzów. Bezdyskusyjnym bohaterem meczu został Karim Benzema, który trzykrotnie pokonał Mendy’ego. Świetna postawa Francuza przybliżyła „Królewskich” do półfinału tych elitarnych rozgrywek.
34-latek jest w tym sezonie w świetnej formie. To bez wątpienia najlepszy ofensywny zawodnik zespołu ze stolicy Hiszpanii. Swoją klasę potwierdza również wtedy, gdy drużyna najbardziej tego potrzebuje. Tak było w poprzedniej fazie Ligi Mistrzów przeciwko PSG na Santiago Bernabeu. W tamtym meczu napastnik zdobył trzy gole, dziś powtórzył ten wyczyn na stadionie Chelsea.
Benzema w elitarnym gronie
Środowe trafienia Francuza sprawiły, że przekroczył on granicę 80 bramek w Lidze Mistrzów. Do tej pory ta sztuka udała się jedynie trzem zawodnikom: Leo Messiemu, Cristiano Ronaldo oraz Robertowi Lewandowskiemu. Dziś do tego wybitnego zestawienia dołączył były zawodnik Lyonu. Ma na swoim koncie 82 gole, a w takiej formie na pewno jeszcze zdoła ten wynik poprawić.
Benzema zapisał się w historii także jako pierwszy piłkarz, który zdobył hattricka w Lidze Mistrzów przeciwko Chelsea. Trzeba zaznaczyć, że dziś poprzeczka zawieszona była bardzo wysoko. Wystarczy wspomnieć, że zespół ze stolicy Anglii na osiem rozegranych spotkań w tych rozgrywkach aż pięć razy zachował czyste konto. Z kolei w bardzo wymagającej lidze angielskiej drużyna Thomasa Tuchela straciła zaledwie 23 bramki w 29 meczach.
34-latek to także pierwszy Francuz, który zdobył dwucyfrową liczbę bramek w Champions League. Nie jest zawodnikiem, który w znaczny sposób bazuje na swojej fizyczności, więc można zakładać, że jeszcze będzie w stanie poprawiać swoje strzeleckie wyniki przez kilka lat.
Nie do upilnowania
Piłkarz Realu jest bardzo niewdzięcznym napastnikiem do krycia. Bazując na swoim sporym doświadczeniu oraz snajperskiej intuicji, świetnie przewiduje boiskowe wydarzenia. Świadczy o tym druga bramka przeciwko Chelsea. Wydawać by się mogło, że Thiago Silva oraz Andreas Christensen mają wszystko pod kontrolą. Obaj byli blisko Benzemy i być może to ich w tej sytuacji zgubiło.
Modrić zagrał idealną piłkę, a Francuz uderzył tak, że lepiej się tego zrobić po prostu nie dało. 34-latek mógłby po tym meczu udzielać korepetycji z gry głową. Jednym z jego uczniów powinien zostać Romelu Lukaku. Belg, który pojawił się na boisku w drugiej połowie, zmarnował dwie dogodne okazje. Szczególnie ta druga powinna zakończyć się golem dla „The Blues”. Różnica między oboma zespołami polegała dziś na tym, że jeden miał w swoich szeregach skutecznego napastnika.











