Gary Lineker swoją niedawną wypowiedzią o Karimie Benzemie na Twitterze wywołał spory szok. Legendarny napastnik reprezentacji Anglii stwierdził w swoim wpisie, że francuski piłkarz jest przecenianym i, co więcej, po prostu przereklamowanym napastnikiem. Trzeba przyznać, że to odważna teza, która w ustach wielu innych ekspertów byłaby wręcz herezją. Zdecydowanie inaczej takie stwierdzenie brzmi jednak, gdy wypowiada je tak znakomity napastnik jak Lineker. Czy rzeczywiście piłkarz Realu Madryt jest przeceniany i przeciętny? Czy Karim zasłużył na takie miano?
Warto przyjrzeć się temu, jak Francuz radzi sobie w Realu, by przekonać się, czy teza Linekera ma w ogóle sens. By dowieść, czy Benzema jest przereklamowany, należy również spojrzeć na wiele aspektów takich, jak: statystyka innych napastników w tym sezonie, osobista statystyka Benzemy przez całą karierę w Realu czy wreszcie jego zarobki.
Cristianos y Negredos
Tak nazywa się filozofia, jaką przyjął w 2009 roku Florentino Perez, gdy ponownie objął fotel prezydenta Realu. „Cristianos y Negredos”, podobnie jak podczas pierwszej kadencji Pereza „Zidanes y Pavones”, zakładało, że drużyna Realu będzie złożona z gwiazd, czyli „Galacticos”, i wychowanków klubu. Na pierwszy ogień w budowie możliwie najlepszej drużyny poszli zawodnicy, którzy byliby w założeniu gwiazdami. Między innymi takim kimś miał być Karim Benzema. Wchodzący wówczas na poziom klasy światowej wychowanek Lyonu został zauważony przez władze Realu jeszcze podczas meczów Ligi Mistrzów, w których Karim prezentował się znakomicie.
Dla Pereza Francuz stanowił jeden z priorytetów transferowych, ponieważ Real narzekał wówczas na brak skuteczności. Oczywiście był Gonzalo Higuain, ale on sam nie mógł dać wystarczającej liczby goli. Przynajmniej nie w Realu Madryt. Argentyńczyka miał zmotywować właśnie transfer Benzemy. Ta transakcja spowodowała naprawdę zdrową rywalizację między dwoma napastnikami. O ile w pierwszym sezonie Karim jeszcze nie odpalił na miarę możliwości, o tyle od następnego aż do kampanii 2015/2016 strzelił łącznie 153 goli we wszystkich rozgrywkach. W tamtym czasie co sezon zdobywał minimum 20 bramek. Czy takie statystyki może mieć napastnik przeciętny, przeceniany?
Karimie, co się stało?
Nagle w dwa sezony błysk Karima Benzemy prysł niczym bańka mydlana. Francuz z bohatera stał się pośmiewiskiem wśród madridistas na całym świecie. O ile poprzedni sezon był jeszcze w jego wykonaniu w miarę znośny dla kibiców, to już postawa tego gracza w kampanii 2017/2018 jest iście dramatyczna. Tak źle Karim jeszcze nigdy nie rozpoczął, co poddaje w wątpliwość tezę, że jest napastnikiem klasy światowej stawianym na równi z legendami piłki francuskiej.
Czemu więc Benzema tak tragicznie rozpoczął sezon 2017/2018? Nie jest to na pewno spowodowane rywalizacją o miejsce na środku ataku, bo takiej tak naprawdę w Realu nie ma. Trudno bowiem traktować poważnie Borję Mayorala jako konkurenta dla Benzemy, który oprócz bycia członkiem nierozerwalnego tercetu BBC ma jeszcze poparcie trenera Zidane’a i prezydenta Pereza. Łatwo więc się domyślić, że gdyby nie to poparcie, prawdopodobnie Karima nie byłoby już w klubie. Potwierdzają to słowa Florentino Pereza, który powiedział, że Benzema jest połączeniem Ronaldo Nazario i Zidane’a.











