Mistrzostwa świata weszły już w decydującą fazę. Kolejne drużyny żegnają się z turniejem. Na boiskach pozostają tylko ci, którzy okazali się najwytrwalsi, najsilniejsi oraz najsprytniejsi. Niektóre zespoły nie zdążyły na dobre się zadomowić i już musiały opuścić rozgrywki. Jedną z takich ekip okazała się Kanada, jeden z gospodarzy turnieju. Mimo wielkich nadziei ich sen o sukcesie został brutalnie przygaszony przez reprezentacje Maroka.
Kanada, jako gospodarz turnieju wydawała się mieć przewagę nad resztą stawki. Upalne lato, wysokie temperatury i różnice czasu były dla Kanadyjczyków codziennością, do której reszta świata musiała wciąż przywyknąć. Mimo to spośród grona gospodarzy byli stawiani jako ci pierwsi do odstrzału. Jednak widać było, że otoczeni gronem wiernych kibiców na domowych stadionach, zostali poniesieni do kolejnych dobrych rezultatów, sprawiając nie małe zaskoczenie.
Na długo przed startem rozgrywek mówiło się o rosnącym potencjale zespołu prowadzonego przez Jessego Marscha. Zarząd jak i sam trener jednak skutecznie studzili zapędy kibiców, którzy tworzyli wybujałe plany, a propos występu ich ukochanego zespołu. Do pierwszego gwizdka Kanadyjczycy liczyli przede wszystkim na dobre występy swoich zawodników, licząc, że wyniki przyjdą same wraz z dobrą grą.
Trudne sukcesu początki
Już przed rozpoczęciem spotkania pod wątpliwość poddano występ największej gwiazdy kanadyjskiego zespołu, Alphonso Davisa. Zawodnik Bayernu Monachium wracający po poważnej kontuzji mógł jedynie oglądać swój zespół z pozycji ławki rezerwowych. Drużyna z pod znaku klonowego liścia rozpoczęła rozgrywki od remisu z Bośnią i Hercegowiną. Mecz w Toronto przed własnymi kibicami oraz wygrana Meksyku w meczu otwarcia nałożyła ogromną presję dobrego wyniku na zawodników Marscha. Szybko stracony gol i gonitwa do samego końca pokazały jak silny mentalnie jest kanadyjski zespół. Szybko przełożyło się to na kolejne spotkanie z Katarem, gdzie piłkarze chcąc uniknąć powtórki z rozrywki szybko otworzyli wynik spotkania. Liczne zarzuty o nieskuteczność zostały szybko zduszone w zarodku. Pewne prowadzenie 3:0 już pod koniec pierwszej połowy uspokoiło grę, a cały mecz przebiegł pod dominacją czerwono-białych. Mecz z Katarem pozostawił jednak słodko-gorzki stempel na całym zespole. Niefortunny, brutalny faul na wschodzącej gwieździe Klonowych Liści, Ismaelu Kone zakończył dla niego turniej, a w drużynie pozostawił ogromną wyrwę.
🇨🇦💔 Ismael Kone dari Kanada mengalami cedera mengerikan selama pertandingan Piala Dunia melawan Qatar.
Kone mengalami patah kaki parah setelah tekel berbahaya dari Assim Madibo dari Qatar, dan tim medis segera bergegas ke lapangan untuk membantunya.
😥 Rekan-rekan setim… pic.twitter.com/zkaR2hYgwb— ️️ ️️KARIM (@realmadridindo1) June 19, 2026
Mecz o pierwsze miejsce w grupie ze Szwajcarami obnażył braki w kanadyjskim zespole. Drużyna, która wciąż próbowała pozbierać się po bandyckim faulu na Kone, musiała uznać wyższość bardziej doświadczonych na wielkim turnieju rywali. Kanada, której największą bronią był atak, w starciu z silniejszymi zespołami nie potrafiła przede wszystkim zacementować swojej defensywy. Gra oparta o szybkie wyjścia do ataku i podłączanie się bocznych obrońców, otwierała przestrzenie do ataku dla skrzydłowych przeciwnika. Po fazie grupowej, zespół pozostawił więcej pytań niż odpowiedzi, a kibicom apetyt zaczął rosnąć w miarę jedzenia.
Chcieć to znaczy móc
Kanada wyszła z drugiego miejsca w swojej grupie. Patrząc jak przychylnie ułożyła się drabinka, zespół Jessego Marscha mógł być zadowolony z takiego obrotu spraw. W 1/16 przeciwnikiem Kanady okazał się zespół RPA. Afrykańska ekipa, która delikatnie mówiąc nie zachwyciła w trakcie fazy grupowej, była wymarzonym przeciwnikiem dla Kanadyjczyków. Sama rywalizacja jednak okazała się nie tak łatwym orzechem do zgryzienia. Mimo wielu szans Kanada nie mogła przełamać muru i zasieków postawionych przez rywala, który swoją grę opierał głownie o autobus w swoim polu karnym i szybkie wyjścia z kontry po stracie rywala. Ostatecznie wytrwała gra doprowadziła Kanadyjczyków do wygranej 0:1 w ostatnich minutach meczu.
1/8 faza turnieju to już nie były przelewki. Na tym etapie pozostają tylko najlepsze drużyny i na taką właśnie trafiła Kanada. Maroko, wicemistrz Pucharu Narodów Afryki oraz czwarta drużyna Mistrzostw Świata 2022, z którą Kanada mierzyła się właśnie na tym turnieju. Tym razem samo szczęście lub chęć zwycięstwa okazały się niewystarczające. Pierwszą połowę Kanada mogła zaliczyć do udanych schodząc do szatni jedynie z remisem, kreując przy tym kilka akcji pod marokańską bramką. W drugiej jednak klasa rywala wzięła górę i trzeba było aż trzykrotnie wyciągać piłkę z siatki. Kanada już wychodząc z grupy sprawiła uśmiech na twarzy kibiców, którzy nie liczyli na zbyt wiele. Występy w kolejnych meczach fazy pucharowej zapewniły powody do zadowolenia, mimo odpadnięcia już z turnieju.
🚨❌ OFFICIAL: Canada are OUT of the World Cup. 🇨🇦 pic.twitter.com/06MdrC9tdu
— Fabrizio Romano (@FabrizioRomano) July 4, 2026
Zamienili lód na trawę
Liść klonowy dobrze kojarzony jest przede wszystkim z drużyną hokeja na lodzie, a nie piłką na trawie. Mimo to obraz Kanady jako kraju zupełnie nie piłkarskiego zmienił się na przestrzeni lat. Zespół Ork po raz pierwszy pojawił się na arenach mistrzostw świata w 1986 roku. Wówczas przegrali oni wszystkie mecze i nie zdobyli żadnego punktu w starciach z Francją, Węgrami oraz Związkiem Radzieckim. Na kolejny występ na najważniejszym turnieju piłkarskim Kanada czekała aż 36 lat. W 2022 roku po raz drugi w swojej historii kanadyjska ekipa pojawiła się w jednej z grup na mistrzostwach. Mecze w Katarze z Chorwacją oraz Maroko pozwoliły strzelić pierwsze gole Ork na mistrzostwach świata.
Droga do miejsca, w którym jest teraz Kanada nie była łatwa. Jeszcze w 2014 roku Kanadyjczycy zajmowali dopiero 122. pozycje w rankingu FIFA. Wynikało to głównie z niechlubnej passy trwającej blisko 2 lata, kiedy to Kanada nie mogła zaliczyć wygranego spotkania. W trakcie kiedy cały świat żył imprezą mistrzowską Rosja 2018, Kanadę przejmował John Herdman, który miał odmienić losy zespołu zajmującego miejsce 96 w rankingu. Angielski szkoleniowiec, który spędził blisko pięć lat w kraju klonowych liści wniósł ją na zupełnie inny poziom. Dokonał on rewolucji w podejściu do piłki nożnej w całym kraju i dał szansę młodym wschodzącym gwiazdom jak Davies, David czy Buchanan. Poprowadził ich też w trakcie turnieju w 2022 roku w Katarze.
Kanada w 1/8. Przed meczem warto to zobaczyć. Przemowa Alphonso Daviesa w szatni.
„Wróćcie do czasów, gdy byliście dzieciakami przyklejonymi do telewizora. Kiedy oglądaliście mistrzostwa świata po raz pierwszy…”
🫶
Materiał z ig: 0czy_szeroko_otwarte pic.twitter.com/rIH1XNGuoY
— Maciej Turski (@m_turski) July 4, 2026
Jesse Marsch przejął zespół kiedy plasował się już na 49. pozycji w rankingu. Od 2024 roku amerykański trener rozwinął to co wprowadził jego poprzednik, dodając przy tym rozwiązania jakie stosował w RB Lipsk czy Leeds United. Marsch dodatkowo rozumie mentalność mieszkańców kontynentu amerykańskiego co poskutkowało osiągnięciem historycznych rekordów i wyników. Znakomity 2025 rok oprócz kwalifikacji do mistrzostw świata 2026, wywindował Kanadę na najlepsze miejsce w rankingu FIFA w historii – 26.
Rosnące drzewo klonu
Co cztery lata, z turnieju na turniej zespół Kanady notuje znaczący progres. Coraz więcej zawodników występuje w topowych europejskich ligach, co pozytywnie wpływa na wyniki reprezentacji. Przypadki Daviesa czy Davida pokazują, że coraz poważniej traktowane jest także szkolenie młodych adeptów piłkarskich, którzy często znajdują angaż w klubach ze światowego topu. Radosny, aktywny futbol prezentowany przez Kanadę cieszy oko nie tylko zagorzałych fanów reprezentacji, ale także postronnych kibiców.
Alphonso Davies promises that #CANMNT will be back and better for 2030 in his message to Canada following the team’s #FIFAWorldCup exit 👏🇨🇦
(H/T alphonsodavies/IG) pic.twitter.com/798kTg6UHR
— TSN (@TSN_Sports) July 5, 2026
Bayern Monachium, Juventus, OGC Nice czy Villarreal to tylko kilka z klubów, w których znajdziemy kanadyjskich zawodników. Zespół uzupełniony także o zaciąg z MLS, łączy młodość i porywczość z doświadczeniem, i mądrością taktyczną. Wszystko to tworzy zgrany kręgosłup, który z właściwą osobą u steru w osobie Jessego Marscha ma przed sobą optymistyczna przyszłość. Kanada musi jednak postawić na cierpliwość i zdobywanie międzynarodowego, turniejowego doświadczenia ponad impulsywne, krótkowzroczne sukcesy. Mimo smutku po odpadnięciu z turnieju z Marokiem, w dłuższej perspektywie Kanada z każdym turniejem rozwija się w jeszcze lepszą drużynę, która może w przyszłości stanowić wyzwanie dla najlepszych reprezentacji na świecie.