Niedawno zakończony sezon Ligi Mistrzów był naprawdę wyjątkowy. Ekscytujący finał na Wembley, prawdziwej świątyni futbolu, był jego wspaniałym ukoronowaniem. Niestety, to już historia, czas więc zająć się podsumowaniami. Wybór najlepszej jedenastki to zadanie bardzo trudne, nie sposób bowiem kogoś nie pominąć. Jak nietrudno się domyślić, nasze zestawienie zdominowali piłkarze Bayernu.
1. Willy Caballero (Malaga CF)
Muszę uczciwie przyznać, że z wyborem bramkarza miałem największy problem. Po tym, co zobaczyłem w finale, w głowie miałem tylko nazwiska Weidenfellera i Neuera. Postanowiłem jednak nie dać się ponieść emocjom i podejść do sprawy na chłodno. O tym, że obaj wyżej wymienieni przeze mnie panowie są świetnymi golkiperami, wiemy doskonale wszyscy, ale czy ktoś oprócz fanów ligi hiszpańskiej słyszał wcześniej o Caballero? Ten 30-letni Argentyńczyk puścił w tegorocznej edycji Ligi Mistrzów ledwie siedem goli! Malaga zachwycała nas odważną, ofensywną grą, uwagę skupiał na sobie przede wszystkim Isco, ale czy bez Caballero sukces, którym był ćwierćfinał LM, byłby możliwy? Argentyńczyk w każdym spotkaniu udowadniał swój kunszt, pierwszego gola puścił dopiero w szóstym meczu pucharowym (jeśli weźmiemy pod uwagę kwalifikacje). Grał niezwykle pewnie ale i widowiskowo, zachwycając kapitalnymi umiejętnościami. Na jego korzyść przemawia także to, że nie miał przed sobą zbyt wielkiej klasy środkowych obrońców. Demichelis nie jest bowiem piłkarzem gwarantującym spokój i pewność. Caballero to dla mnie odkrycie tego sezonu, a gdyby jeszcze udało mu się zatrzymać Borussię w ćwierćfinale (czego był bliski), to chyba wysłałbym mu list gratulacyjny, wyrażając w nim swój podziw dla jego umiejętności.
2. David Alaba (Bayern Monachium)

Alaba to piłkarz, który przez długie lata będzie najlepszym lewym obrońcą na świecie, nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Ten chłopak ma dopiero 20 lat, a jest już zawodnikiem w pełni ukształtowanym, absolutnie niczego mu nie brakuje. Jest szybki, przebojowy, potrafi świetnie wrzucić piłkę w pole karne, nie boi się presji i często bierze na siebie odpowiedzialność w trudnych chwilach. W minionym sezonie LM Alaba zdobył dwa gole i zaliczył dwie asysty. Jego dorobek może nie jest oszałamiający, to prawda, ale kiedy spojrzy się na to, kiedy ten młodziutki reprezentant Austrii wpisywał się na listy strzelców i asystentów, to doceni się jego klasę. W trudnym meczu z Juventusem w Turynie Alaba otworzył wynik spotkania już w 1. minucie gry, a w sławetnej konfrontacji z Barceloną dwa z siedmiu goli zostały wypracowane przez niego. Dziennikarze Whoscored.com często wybierali go na najlepszego obrońcę Bayernu w spotkaniach Ligi Mistrzów. Warto także dodać, że to, jak wygląda współpraca na linii Alaba – Ribery, powinno stanowić wzór dla wszystkich skrzydłowych na świecie. Choć Francuz błyszczał głównie w Bundeslidze, to bez Alaby grał nieporównywalnie gorzej. 20-letni defensor to chłopak, który już pisze swoją legendę, a domyślam się, że pod skrzydłami Guardioli może się jeszcze rozwinąć. Strach pomyśleć, jaki poziom będzie wtedy prezentował.











