Wraz z zakończeniem 5. kolejki we francuskiej ekstraklasie prezentujemy skład, który zasłużył na największe wyróżnienie w ten weekend. Nie zabraknie również najpiękniejszych trafień na boiskach Ligue 1.
Bramkarz: Benoit Costil (Stade Rennais) – 1. raz w jedenastce kolejki
24-letni golkiper przybył w tym sezonie do Bretanii, by zapełnić lukę po Nicolasie Douchezie, który zdecydował się na kontynuowanie swojej kariery w stolicy kraju. Były piłkarz Sedan trafił do naszej jedenastki po raz pierwszy, bo w minionej kolejce pokazał, ile jest wart. Jego postawa między słupkami doprowadzała na Stade Velodrome do frustracji i kibiców, i piłkarzy Olympique Marsylia. O fantastycznej postawie golkipera „Czerwono-czarnych” nie omieszkał wspomnieć Didier Deschamps na konferencji prasowej, a koledzy z drużyny skandowali jego nazwisko w szatni.

Prawy obrońca: Garry Bocaly (Montpellier HSC) – 1. raz
Defensywa Montpellier zaliczyła kolejny mecz z czystym kontem (to już trzeci w tym sezonie). Zasługę w tym miał również prawy defensor, Garry Bocaly, który popisał się także asystą przy trafieniu wartym trzy punkty.
Środkowy obrońca (1): Dejan Lovren (Olympique Lyon) – 1. raz
Chorwacka wieża powróciła ze zgrupowania kadry do klubowych rozgrywkach w bardzo dobrej formie. Lovren zagrał w obu bardzo ważnych meczach eliminacyjnych i zdołał nawet raz wpisać się na listę strzelców. W sobotę tej sztuki nie powtórzył, ale przyczynił się za to do skromnej wygranej „Les Gones” nad burgundzkim beniaminkiem, Dijon. Pod nieobecność Brazylijczyka Crisa, Chorwat jest najpewniejszym punktem liońskiej defensywy.
Środkowy obrońca (2): Aldo Angoula (Evian Thonon Gaillard FC) – 1. raz
Obrona beniaminka z podnóża Alp była wystawiona na ciężką próbę, gdyż rozjątrzone słabymi wynikami Bordeaux chciało za wszelką cenę sięgnąć po pierwsze zwycięstwo na własnym stadionie. Co ciekawe, więcej pracy miał jednak golkiper gospodarzy, zaś defensywa Evian z rzadka dopuszczała „Żyrondystów” do klarownych okazji. Opoką w tej formacji był doświadczony 30-letni Aldo Angoula, a miał przecież za rywali mocno zbudowanych Anthony’ego Modeste’a i później Cheikha Diabate. Nic oni jednak nie wskórali i debiutant na boiskach Ligue 1 mógł cieszyć się z drugiego czystego konta w sezonie.
Prawy obrońca (3): Tripy Makonda (Stade Brestois 29) – 1. raz
Brest co prawda przegrał na Parc des Princes, ale zaprezentował się bardzo pozytywnie, wręcz rewelacyjnie na tle zamożniejszego rywala. Tripy Makonda musiał rywalizować w tym spotkaniu przeciwko swojemu byłemu klubowi, w którym spędził aż dziewięć lat (siedem jako junior) i wyszedł z tego sprawdzianu bardzo pozytywnie. Miał spory udział w akcjach ofensywnych Bretończyków, a również w defensywie nie popełniał większych błędów. Zaś za rywali miał przecież największe gwiazdy francuskich boisk. Trudno jednoznacznie powiedzieć, czy to wyróżnienie jest efektem indolencji paryżan, czy też zorganizowanej obrony Brestu. Prawda jak zwykle leży gdzieś po środku, ale naszym zdaniem Makonda i tak zasłużył sobie, by znaleźć się w gronie jedenastu najlepszych.













