25. kolejka Premier League już dawno za nami, ale warto na pewno do niej wrócić, przynajmniej myślami. Tym bardziej że tak wiele się działo.
Hitem było spotkanie na Old Trafford, które nie zawiodło, ale inne mecze podobały się nam bardziej, więc z biegających wtedy po manchesterskiej murawie ostał się tylko jeden zawodnik gospodarzy. Lokalny rywal mistrza Anglii ma dwa razy więcej przedstawicieli, ale wszystkich i tak biją Tottenham oraz WBA, które zdobyły po pięć goli, więc solidarnie upchnęliśmy w zestawieniu po trzech piłkarzy tych zespołów. Stawkę uzupełniają gracze Evertonu, QPR, Blackburn, Norwich i Fulham (po jednym).
Jedenastka kolejki:

Joe Hart – podobno dobrego bramkarza można poznać po tym, że nawet jak nie ma przez cały mecz nic do roboty, to jedną wspaniałą interwencją potrafi uratować swój zespół. Gdyby za wyznacznik przyjąć ostatni mecz Man City z Aston Villą, to trzeba by przyznać, że Hart rzeczywiście klasowym łapaczem jest. Raczej się nudził do 90. minuty, ale kiedy trzeba było, to popisał się wspaniałym refleksem i sprawnością i odbił piłkę po strzale Benta, ratując swojej ekipie trzy punkty.
Sylvain Distin – wielkolud rodem z Francji znowu spisał się bardzo dobrze, poprowadził kolegów z defensywy do tego, że zatrzymali Chelsea. Sam Distin odpowiednio zaopiekował się Torresem i mimo że ostatnimi czasy te wyczyny do najtrudniejszych nie należą, to jego klasowy występ trzeba docenić.
Jonas Olsson – z powstrzymywaniem napastników „Wolves” nie miał problemów, ale doceniamy go przede wszystkim za jego wkład ofensywny. Szwed bardzo przydaje się przy stałych fragmentach gry, co pokazał na Molineux aż dwukrotnie. Najpierw zdobywając gola, a następnie zaliczając naprawdę piękną asystę przy trafieniu Odemwingiego.
Joleon Lescott – tym razem Anglik przyćmił swojego partnera ze środka obrony, Vincenta Kompany’ego. W defensywie był niczym skała, potrafił też odnaleźć się w polu karnym rywala – swoim golem zapewnił „Citizens” skromne zwycięstwo.
Benoit Assou-Ekotto – mimo że występuje na lewej obronie, to na połowie przeciwnika gości częściej niż na swojej. Przydaje się tam bardzo, co pokazał przeciwko Newcastle, kiedy to już w 4. minucie nikt nie upilnował go w polu karnym i Kameruńczyk pewnie wykończył akcję po podaniu Adebayora, otwierając wynik spotkania.
Peter Odemwingie – Nigeryjczyk w zestawieniu znalazł się za to, że z Molineux wrócił z dodatkową piłką. W dodatku, jak powiedział, całą popisaną przez kolegów z drużyny. Żarty żartami, ale na boisku ten zawodnik na pewno dowcipny nie jest, zamienia się raczej w bezlitosnego killera. Tym razem to on pokąsał „Wilki” i to aż trzykrotnie. Po raz pierwszy w Premier League, ale chyba nie ostatni.











