W spotkaniu 26. kolejki Barclays Premier League ekipa Norwich City uległa na własnym stadionie Manchesterowi United 1:2. Bramki dla gości zdobyli Paul Scholes i Ryan Giggs – zawodnicy, których suma wieku wynosi aż 77 lat! Trafienie tego drugiego okazało się kluczowe. W doliczonym czasie gry Walijczyk zapewnił bowiem swej drużynie zwycięstwo w meczu.
Zgodnie z oczekiwaniami od samego początku spotkania do głosu doszli zawodnicy United. W pierwszych minutach meczu dwukrotnie groźnie nacierał Ryan Giggs, rozgrywający dziś 900. pojedynek w barwach „Czerwonych Diabłów”. Walijczyka umiejętnie powstrzymali kolejno Naughton i Ward. Chwilę później jednak worek z bramkami został rozwiązany. Z prawej strony ładnie dośrodkował Portugalczyk Nani, centrę skutecznym strzałem głową wykończyć zdołał Paul Scholes. Było to drugie trafienie doświadczonego pomocnika po wznowieniu piłkarskiej kariery, do którego doszło w styczniu.

Gracze „Kanarków” największe zagrożenie sprawiali rywalom poprzez rzuty różne. Każdy stały fragment tego typu wykonywany przez gospodarzy powodował pewne zamieszanie w polu karnym podopiecznych sir Aleksa Fergusona. Grant Holt i Simeon Jackson udowodnili, że są bardzo dobrymi egzekutorami kornerów. Próby graczy Norwich wniosły odrobinę niepokoju w szyki obronne Manchesteru United, jednak to akcje gości mimo wszystko były dużo groźniejsze. W 16. minucie Danny Welbeck był bliski podwyższenia rezultatu – po jego strzale futbolówka zmierzała w okolice dalszego słupka bramki strzeżonej przez Ruddy’ego, ten jednak popisał się fenomenalną interwencją i zażegnał niebezpieczeństwo.
Dobrze spisywał się też David de Gea. Hiszpan, mocno krytykowany w pierwszej części sezonu, co rusz udowadniał, że jest dobrym fachowcem. W 28. minucie spotkania golkiper „Czerwonych Diabłów” umiejętną interwencją nogą uchronił swój zespół przed utratą gola. Niezwykle groźnie strzelał wtedy Pilkington. Dużo efektowniejsza była jednak obrona, której świadkami byliśmy nieco później. Whitbread dośrodkował na głowę Holta, ten zaś zmusił de Geę do nieprawdopodobnego wręcz wygimnastykowania się. Hiszpan zdołał odbić futbolówkę pewnie zmierzającą do jego bramki. Klasa światowa!
Końcówka pierwszej połowy spotkania na Carrow Road należała do gospodarzy. Największą aktywność przejawiali Holt i Suram – byli oni wykonawcami kilku niezwykle konstruktywnych podań, które jednak nie zostały odpowiednio wykończone. Jednak to właśnie ekipa „Kanarków” dłużej utrzymywała się przy piłce w tej fazie spotkania. Mimo to wynik nie uległ zmianie. Do przerwy zatem minimalne prowadzenie gości.
Kilkadziesiąt pierwszych minut po wznowieniu gry było jedną wielką, nieustanną walką w środku pola. Przechwyt, podanie, strata. Przechwyt, podanie, drugie podanie, strata… Tak mniej więcej można opisać to, co działo się wtedy na murawie. Marazm ten mógł przerwać Anthony Pilkington. Prawy pomocnik Norwich w 58. minucie zuchwale ograł bowiem Patrice’a Evrę, groźnie dośrodkował, ale do zamknięcia jego centry nie pokwapił się żaden z klubowych partnerów.
W 64. minucie bardzo ważną interwencją popisał się defensor gości, Zake Whitbread. Amerykanin zdołał wybić piłkę z linii bramkowej – po strzale Welbecka zmierzała ona wprost do siatki. Środkowy obrońca „Kanarków” rozgrywał bardzo dobre zawody, jego odwaga i przytomność umysłu zdecydowanie zasługiwały na uznanie.
Bliski efektownego uczczenia swego jubileuszu był Ryan Giggs. Po podaniu Phila Jonesa Walijczyk popisał się ładnym półwolejem. Piłka uderzona przez doświadczonego skrzydłowego trafiła w poprzeczkę bramki strzeżonej przez Johna Ruddy’ego. Parę minut później kontrowersje wywołało zdarzenie, do którego doszło w polu karnym gości. Futbolówka po strzale Hoolahana odbiła się bowiem od ramienia Evry. Sędzia nie podyktował jednak „jedenastki”, czym wyraźnie rozczarował graczy Norwich…
W 82. minucie po raz kolejny popisał się de Gea. Świetnie poradził on sobie ze strzałem Wilbrahama – potężna bomba zza pola karnego nie zdołała go zaskoczyć. Hiszpanowi nie było jednak dane zachować czystego konta w dzisiejszym meczu. Chwilę później receptę na pokonanie golkipera United znalazł Grant Holt. Niezwykle aktywny snajper gospodarzy ładnym uderzeniem tuż przy słupku skutecznie wykończył dogranie Whitbreada. Wytrwałość popłaciła się podopiecznym Paula Lamberta.
Ostatnie minuty pojedynku były niezwykle dramatyczne. „Czerwone Diabły” rzuciły się do ataku, gospodarze heroicznie się bronili. Chwile ich nieuwagi dwukrotnie mógł wykorzystać Welbeck – napastnikowi United zabrakło jednak zimnej krwi. Gdy wydawało się już, że obie drużyny podzielą się zdobyczą punktową, dał o sobie znać jubilat Ryan Giggs. W doliczonym czasie gry Walijczyk strzałem z najbliższej odległości zapewnił swej drużynie zwycięstwo! Ładną asystą popisał się w tej sytuacji Ashley Young.
Mimo przyzwoitej gry gracze Norwich nie zdołali powstrzymać Manchesteru United.
i wywalajcie dziadków ;D
Te "DZIADY" jak ich nazwałeś to 2 żywe legendy
Manchesteru -,-