Włoska Serie A wystartowała w tym sezonie z wysokiego „C” i nie wygląda na to, żeby chciała wyhamować. Za nami 4. kolejka ligi włoskiej. W miniony weekend mogliśmy obejrzeć 224. Derby della Madonnina, w których górą był Inter Mediolan, czy też pełen walki i pasji mecz w Bolonii, gdzie gospodarze ulegli AS Roma. O tych dwóch spotkaniach i nie tylko przeczytacie w najnowszym tekście z cyklu „Italiada”. Zapraszamy!
Czwarty rozdział tegorocznej walki o scudetto przyniósł nam wiele emocji. Po raz trzeci w tym sezonie nie uświadczyliśmy kolejki z meczem, w którym padł bezbramkowy remis. Ostatnia runda spotkań obfitowała w 28 strzelonych bramek, co dało nam średnią 2,8 gola na mecz. Średnia całkiem ładna jak na ligę ultradefensywną i nudną jak flaki z olejem, prawda?
Trzy punkty zostają na Sardynii
W piątkowym spotkaniu rozgrywanym na słonecznej Sardynii miejscowe Cagliari podejmowało były klub Krzysztofa Piątka, Genoę. Mecz praktycznie cały czas był wyrównany, żadna ze stron nie była w stanie zdominować przeciwnika. Do przerwy mieliśmy bezbramkowy remis. Nie minęły nawet dwie minuty od zmiany stron, a wynik tego spotkania otworzył Giovanni Simeone. 46. minuta i gospodarze wyszli na prowadzenie 1:0.
Długo mogło się nam wydawać, że to koniec emocji w ten piątkowy wieczór. Ku naszemu zadowoleniu bohaterowie tego spotkania mieli zupełnie inne plany. Była 83. minuta i do głosu doszedł zespół gości. Goran Pandev podał na szesnasty metr do Antonio Sanabrii, ten w przepiękny sposób zagrał piłkę piętą do Christiana Kouame, który uderzeniem z pierwszej piłki pokonał bramkarza Cagliari. Było 1:1. Dla Kouame jest to trzecie trafienie w czterech spotkaniach w tegorocznych rozgrywkach. 21-letni Iworyjczyk świetnie wszedł w sezon.
Szczęście gości nie trwało jednak długo, gdyż dosłownie sekundy po wznowieniu gry Cagliari znów wyszło na prowadzenie. Tym razem po dośrodkowaniu z prawej strony Nahitana Nandeza błąd popełnił obrońca Genoi, Cristian Zapata, i zapakował piłkę do własnej bramki. 2:1.
W momencie, gdy mogliśmy sądzić, że Cagliari dowiezie jednobramkowe prowadzenie, sardyńczycy otrzymali prezent od drużyny z Genui, która postawiła wszystko na jedną kartę. Seria błędów sprawiła, że gospodarze wyszli z kontratakiem dwóch na jednego. Mamy tu na myśli dwóch napastników przeciwko bramkarzowi, gdyż cała linia obrony Genoi wybrała się na grzyby. Spokój Joao Pedro i wynik ustalony. Trzy punkty zostają na Sardynii. 3:1.











