W grupie A Tottenham Hotspur z nawiązką zrewanżował się zespołowi Rafaela Beniteza, wygrywając aż 3:1. Bohaterem meczu został Gareth Bale. W drugim spotkaniu Werder uległ na własnym stadionie mistrzowi Holandii, Twente.
Tottenham zmiażdżył obrońców tytułu
Pierwsza połowa spotkania Interu z Tottenhamem rozpoczęła się od zdecydowanych ataków gospodarzy. Podopieczni Rednappa chcieli zrewanżować się Włochom za porażkę sprzed tygodnia, próbując szybko zdobyć bramkę. Pierwszą dogodną sytuację mieli goście, kiedy to w 7. minucie Samuel Eto’o, mijając balansem ciała przeciwnika, uderzył w boczną siatkę bramki Cuddiciniego. Jednak to było wszystko, na co było stać mistrzów Włoch w tej części meczu. Po drugiej stronie zaczęli wtedy szaleć Bale i Lennon. Szczególnie lewe skrzydło „Kogutów” było bardzo niebezpieczne i raz po raz Bale z łatwością mijał Brazylijczyka Maicona. Przewaga gospodarzy została udokumentowana w 18. minucie. Wtedy to indywidualną akcją popisał się Luka Modrić i zagrał prostopadle do Van der Vaarta, a ten nie miał problemów z umieszczeniem piłki w siatce. Na wyróżnienie w tej akcji zasługuje asysta Chorwata. Londyńczycy chcieli pójść za ciosem i już siedem minut później ich prowadzenie mogło się powiększyć. Po kolejnym rajdzie reprezentanta Walii plasowanym strzałem po jego dośrodkowaniu popisał się Crouch. Zabrakło niewiele, lecz futbolówka przeleciała nie po tej stronie słupka, co trzeba.

Inter Mediolan grał wyjątkowo niemrawo, gdyż ani Sneijder, ani Eto’o nie potrafili poderwać swojego zespołu do walki. Jedyną bronią podopiecznych Rafy Beniteza, a dokładnie Sneijdera, były strzały z dystansu, lecz wszystkie kończyły swoją historię w rękach golkipera Tottenhamu. Druga połowa niewiele zmieniła w dyspozycjach którejkolwiek z drużyn. Gracze z San Siro przeszli do ataków pozycyjnych, jednak tym bardziej wyszedł ich brak koncepcji na sforsowanie angielskiej defensywy. Taka sytuacja była tylko wodą na młyn dla szybkich skrzydłowych „Kogutów”. Kwadrans po rozpoczęciu drugiej odsłony niezmordowany Bale minął na szybkości Maicona i zagrał w stronę Croucha. Reprezentant Anglii tym razem nie miał żadnych problemów z umieszczeniem piłki w siatce. Trzy minuty później mogło być już 3:0. Kopia poprzedniej akcji skończyła się jednak tym, iż Walijczyk wyszedł z piłką za linię końcową. Wydawało się, że wszystko na boisku zostało już ustalone, lecz 10 minut przed końcem meczu rozluźnienie w szeregach Tottenhamu wykorzystał duet Sneijder – Eto’o. Holender podawał, a Kameruńczyk zrobił sobie trochę miejsca w polu karnym gospodarzy i uderzył po długim słupku. Cuddicini był bez szans. Mimo to starania gości o remis spełzły na niczym w 89. minucie, gdyż Bale ponownie dał o sobie znać, wyprowadzając piorunującą kontrę. Tym razem wykańczającym akcję był wprowadzony za Croucha Pawliuczenko. Skończyło się na 3:1 i wydaje się, iż jest to sprawiedliwy wynik.










