Liczący na końcowy triumf Niemcy, chcący zmazać plamę po ostatnim mundialu Hiszpanie, dysponująca jedną z najsilniejszych kadr w swojej historii Japonia oraz nieprzewidywalna Kostaryka. Grupa E nazywana jest grupą śmierci i nie ma w takim określeniu ani krzty przesady. Czego możemy się spodziewać po zespołach w niej rywalizujących? Kto nas zachwyci, a kto okaże się niewypałem? Zapraszamy do artykułu.
Hiszpania
Największy atut – Luis Enrique. Były trener FC Barcelona z reprezentacji „La Roja” stworzył drużynę według swojego własnego pomysłu. Od początku swojej przygody w kadrze powołuje on zawodników, którzy dobrze prezentują się na zgrupowaniach, a nie w klubie. Daje swoim piłkarzom bardzo duże wsparcie oraz zaufanie, czym zjednał sobie drużynę. Dzięki temu stworzył z niej kolektyw pełen zawodników o indywidualnych niedoskonałościach, lecz stanowiących uzupełniającą się całość. On sam stoi na jej czele, będąc jej liderem.
Największy problem – Brak indywidualności. Reprezentacja Hiszpanii od zawsze pełna była świetnych piłkarzy, a wskazanie najlepszego często wiązało się ze sporym problemem. Jednak teraz jest inaczej, a w drużynie z Półwyspu Iberyjskiego trudno wskazać piłkarza będącego czołowym na świecie na swojej pozycji. „La Roja” to reprezentacja pełna zawodników na równym poziomie, lecz często będących rezerwowymi w największych europejskich klubach lub grających w zespołach średniej klasy. Brak piłkarza, który byłby w stanie, dzięki swoim ponadprzeciętnym umiejętnościom, pociągnąć drużynę w trudnej chwili, może okazać się gwoździem do trumny dla młodej reprezentacji Hiszpanii, kiedy dotknie ją kryzys.
Gwiazda – Sergio Busquets. Środkowy pomocnik ma na swoim koncie już 139 występów w narodowych barwach. Kiedy wydawało się już, że swoje najlepsze czasy ma za sobą, Luis Enrique nadał mu tytuł kapitana reprezentacji. W kadrze jest piłkarzem niezastąpionym, grającym na znacznie wyższym poziomie niż w Barcelonie. To wokół niego kręci się gra zespołu, w którym pełni rolę pivota. Na tegorocznym mundialu może wystąpić w trójce z występującymi w Barcelonie Gavim i Pedrim, na wzór tercetu, który tworzył kiedyś z Xavim i Iniestą, dwukrotnie sięgając po mistrzostwo Europy oraz zdobywając mistrzostwo świata.















