Sformułowanie „mieć szczęście Lecha w losowaniach” powinno na stałe wejść do słownika związków frazeologicznych. Górnik Zabrze po długim rozbracie z udziałem w eliminacjach do europejskich pucharów również nie skacze z radości. „Kolejorz” podejmie Aarhus GF, a „Żabole” zmierzą się z Fenerbace SK.
Będzie ciężko, ale rywal jest do przejścia. Aarhus ma swoje kłopoty
Lista potencjalnych rywali Lecha Poznań była bardzo długa i trzeba przyznać, że traf na mistrzów Danii świadczy o niemałym pechu „Dumy Wielkopolski”. Na liście bowiem można było znaleźć Mjaellby AIF, zwycięzców z par Sabah FK/New Saints czy SP Tre Fiorni/Larne FC.
Aarhus to sensacyjny mistrz Danii. Ostatni raz trofeum święcili w 1986 roku, zatem równo 40 lat temu. Nienajlepiej układa się dla nich okno transferowe. Felix Beijmo, najlepszy obrońca klubu, odchodzi do ligowego rywala, FC Kopenhagi. Kapitan zespołu, doświadczony, znany ze skuteczności Patrick Mortensen, zmieni barwy na Brondby IF. Barwy tego zespołu reprezentował od sezonu 2018/2019 – łącznie rozegrał tam 265 spotkań, w których strzelił 115 goli i zaliczył 17 asyst. Strata takich piłkarzy i to na rzecz ligowych rywali jest z pewnością bolesnym zderzeniem z rzeczywistością po zdobyciu tytułu.
– To oczywiście jeden z najtrudniejszych rywali, na których mogliśmy trafić w tej fazie eliminacji. Aarhus okazał się najlepszy w lidze porównywalnej do polskiej ekstraklasy. Siłą rzeczy znam tę drużynę całkiem nieźle i wiem, że mają bardzo dobrych zawodników, są silni – ocenia Niels Frederiksen, trener Lecha Poznań.










