Obecny sezon miał być dużo spokojniejszy. W przedsezonowych rozmowach piłkarze sami podkreślali, że oczekują lepszych wyników. Jak na razie jest gorzej niż w najczarniejszych snach. Świt Szczecin szoruje po dnie tabeli Betclic 2. Ligi. Tym razem dostali solidne bęcki od rezerw Legii Warszawa, która pokonała drużynę Marcina Sasala aż 5:0.
Trudne chwile nadeszły nad Skolwin. Świt Szczecin miał ambitne plany, by przestać drżeć o ligowy byt i powalczyć o coś więcej. Tymczasem zamiast pięknego świtu panuje mrok, a drużyna Marcina Sasala znalazła się w głębokim dole. Zamiast walki o czołowe lokaty i stabilizacji w lidze, mamy do czynienia z kryzysem formy już na starcie rozgrywek. Taka dyspozycja stawia pod dużym znakiem zapytania całą wizję sportową klubu na ten sezon. W niedzielę dostali łomot nawet od beniaminka ligi Legii II Warszawa.
Pierwsza połowa jeszcze wyrównana, druga była już rzeźnią
Warszawskie rezerwy objęły prowadzenie w 20. minucie. Mateusz Możdżeń dośrodkował z rzutu wolnego na niepilnowanego Karola Kosiorka, który zamykał dalszy słupek bramki i pokonał Jakuba Rajczykowskiego. O ile jeszcze w pierwszej połowie można było mówić o wyrównanym starciu (goście mieli bowiem swoje szanse, m.in. Gorgon), o tyle w drugiej odsłonie to już było starcie gołego tyłka z batem.
Zaczęło się już w 46. minucie, gdy Mateusz Możdżeń wykończył bardzo składną podaniową akcję warszawskich rezerw. Od tego momentu to był koncert jednego zespołu. W 70. minucie było już 3:0 dla legionistów. Erik Mikanowicz wszedł jak w masło w beznadziejną obronę Świtu i wyłożył piłkę Oliwierowi Olewińskiemu, który z bliska zapakował ją do siatki. Potem dwa razy w Książenicach na listę strzelców wpisał się Bekem Bicki. W 83. minucie – po kilku przebitkach. Dwie minuty później – dobra orientacja i sprytny wolej pozwolił cieszyć mu się z dubletu. Deklasacja.
Świt Szczecin: szósta porażka z rzędu staje się faktem
Porażka z beniaminkiem oznacza przedłużenie niechlubnej serii meczów bez zwycięstwa drużyny ze Skolwina. Rozciąga się już ona na sześć spotkań (wliczając mecze kończące poprzednią kampanię), co dla klubu ze Szczecina brzmi niczym scenariusz z koszmaru. W Pucharze Polski także nie mają już na co liczyć. Przegrali oni w rundzie wstępnej ze swoim ligowym rywalem Olimpią Grudziądz, mimo dwubramkowego prowadzenia (później musieli nawet odrabiać wynik, gdyż przegrywali 2:3).












