Końcówka rundy jesiennej w wykonaniu podopiecznych Kamila Kieresia była co najmniej dobra. A biorąc pod uwagę, jak zespół prezentował się na początku sezonu, widać było kolosalną różnicę. Teraz na początku wiosny zespół ma jednak problemy. Dwie porażki w dwóch ostatnich meczach nie zwiastują niczego dobrego. Nie zmienia to oczywiście faktu, że zespół wciąż ma realne szanse na utrzymanie w najwyższej lidze.
Przedostatnia lokata w tabeli z pewnością niepokoi zarówno kibiców, jak i zarząd. Cztery punkty straty do pierwszego bezpiecznego miejsca w tabeli to wprawdzie niedużo, ale jednak potrzeba co najmniej dwóch meczów, aby wydostać się ze strefy spadkowej. Górnik Łęczna wciąż ma na to szanse. I to w dodatku dość duże. Kamil Kiereś i spółka nieraz udowadniali, że potrafią wyjść z trudnych momentów, a taki bez wątpienia przed nimi.
1. Kamil Kiereś
To właśnie szkoleniowiec Górnika jest pierwszym powodem, dla którego „Górnicy” utrzymają się w ekstraklasie. Kamil Kiereś może nie jest wielkim taktykiem czy propagatorem pięknej, widowiskowej gry, ale z pewnością jest trenerem, który potrafi wyjść z trudnych sytuacji w tabeli i zarządzać zespołem w obliczu widma spadku, które bądź co bądź wisi nad drużyną. A to, że pracuje z zespołem od dłuższego czasu, tylko mu w tym pomaga. I choć początki sezonu nie były łatwe, to trener potrafił wyjść z kryzysu i w końcówce roku udowodnić, że Górnik Łęczna będzie walczył do końca. Właśnie ten fakt, że zna zespół lepiej niż inni trenerzy z drużyn walczących o utrzymanie, może mieć duży wpływ na ostateczny układ tabeli na koniec sezonu.
2. Kręgosłup Górnika Łęczna
Górnik Łęczna ma w swoich szeregach kilku solidnych, ligowych wyjadaczy. Zawodników, którzy poniżej pewnego poziomu nie schodzą i stanowią jednocześnie o sile zespołu. Gostomski, Gol czy Śpiączka – to ci zawodnicy mają decydujący wpływ na obraz wielu spotkań. I to właśnie oni są fundamentem zespołu, który walczy o utrzymanie. Dotychczas wyniki wielu spotkań zależały od ich dyspozycji. Jeśli byli w słabej, to Górnik miał problemy z punktowaniem, z kolei gdy było odwrotnie – byli dobrze dysponowani – łęcznianie prezentowali się dobrze. Teraz, gdy do końca sezonu zostało tylko osiem kolejek, wiele punktów będzie zależało od ich dyspozycji.
3. Rywale
Mówiąc wprost, wydaje się, że są zespoły, które są po prostu słabsze. A przynajmniej ich dyspozycja boiskowa jest na tyle zła, że ich utrzymanie będzie graniczyło z cudem. Mowa tu m.in. o Bruk-Becie Termalica Nieciecza czy Wiśle Kraków. Oba te zespoły w ostatnim czasie prezentują się co najmniej przeciętnie, a na przestrzeni całego sezonu zdają się zasługiwać na spadek. Jeśli więc uznamy, że oba wyżej wymienione kluby zajmą dwa ostatnie miejsca w tabeli, pozostanie tylko jedna wolna lokata w czerwonej strefie.
I tu walka o to, aby nie być tym 16. zespołem w tabeli, wydaje się zaciekła. Poza Górnikiem Łęczna jest Zagłębie Lubin, Warta Poznań czy Śląsk Wrocław. Towarzystwo więc zacne i doborowe. Pytanie tylko, czy zdecydowanie słabsze od łęcznian? Tu odpowiedź nie jest prosta, bo poziom jest bardzo wyrównany, a decydować może po prostu forma w każdym kolejnym meczu.











