PGE GKS Bełchatów pokonał przed własną publicznością Lechię Gdańsk 1:0. Bramkę na wagę trzech punktów zdobył Janusz Gol.

Od mocnego uderzenia mecz rozpoczęli gdańszczanie. Traore został wpuszczony w pole karne, uderzył po długim rogu, jednak Sapela obronił jego strzał nogą. W 10. minucie kolejny strzał piłkarza WKS minął o kilkanaście centymetrów słupek. Bełchatowianie swoją pierwszą sytuację w tym spotkaniu mieli kwadrans po pierwszym gwizdku sędziego. Wróbel skorzystał z kiksa obrońcy, jednak jego próba lobowania Kapsy zakończyła się niepowodzeniem. Niespełna 60 sekund później Wiśniewski główkował minimalnie nad poprzeczką.
Kolejny fragment spotkania obfitował w niedokładne zagrania, a sytuacji podbramkowych było jak na lekarstwo. Dopiero w 35. minucie zagotowało się w polu karnym bełchatowian. Traore zagrał prostopadłą piłkę do Buzały, ale ten dał się zablokować Sapeli. Chwilę później bramkarz bełchatowian ponownie uratował swój zespół przed utratą bramki. Po rajdzie Lukjanovsa na lewym skrzydle obronił strzał Buzały z 15 metrów. Trzy minuty przed zakończeniem pierwszej połowy po rzucie rożnym i sporym zamieszaniu Surma przeniósł piłkę minimalnie nad poprzeczką swojej bramki.
W przerwie doszło do jednej zmiany personalnej – na boisku pojawił się Nowak, który niedawno dołączył do pierwszego zespołu PGE GKS-u. Początek drugiej odsłony, podobnie jak również pierwszej, należał do Lechii. W 47. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Buzała uderzył piłkę głową w poprzeczkę. Kilka minut później Sapela zbyt długo zwlekał z wyekspediowaniem futbolówki, doskoczył do niego Buzała, zablokował piłkę, a ta o mało co nie wpadła do bramki miejscowych.
W drugiej połowie nie można było narzekać na brak walki, niestety, brakowało tego, co jest solą spotkań piłkarskich – bramek. Na szczęście strzelecki impas obu ekip przerwał w 72. minucie Gol, który popisał się ładną indywidualną akcją i potężnym strzałem pokonał Kapsę. W 76. minucie arbiter powinien podyktować „jedenastkę” dla Lechii, jednak pozostał niewzruszony na atak Drzymonta na Buzale. Do końca meczu wynik nie uległ zmianie. Gdańszczanie przeważali, jednak niewykorzystane sytuacje zemściły się na nich. Taki jest właśnie urok piłki.
więcej zdjęć na: http://legia.net










