Zjawisko kaperingu w futbolu jest tak stare, że nawet najstarsi górale nie pamiętają, kiedy w ogóle się zaczęło. Jednak dopiero teraz ktoś za to poniósł karę. Padło na londyńską Chelsea, a w kolejce być może czekają także oba kluby z Manchesteru. Wreszcie jakaś szansa dla maluczkich?
Szczerze, to nie wydaje mi się i muszę o tym napisać już we wstępie. Oficjalnie zawodnik, który nie ukończył 17. roku życia, nie może podpisywać profesjonalnego kontraktu. Może być jednak zatrudniony na warunkach juniorskich, o ile jego byłemu klubowi wypłaci się tak zwany ekwiwalent za wyszkolenie. Problemem jest jednak jego wysokość, którą często bierze się z kosmosu, dzięki czemu największe kluby na świecie nie mają problemu z podkupywaniem najbardziej utalentowanych zawodników z mniej zamożnych drużyn za śmieszną wręcz cenę.
Trzydzieści srebrników

Ale i tak cały ekwiwalent jest jeszcze do przełknięcia. Największym grzechem są bowiem praktyki, jakie stosują działacze tych wielkich klubów, by namieszać w głowie młodym piłkarzom, aby ci z kolei zdecydowali się na przenosiny bądź zerwanie kontraktu. Właśnie za to beknęła Chelsea i to stara się (wreszcie) ganić FIFA. I słusznie!
Przez chwilę zastanawiałem się jednak nad czymś innym. Czy czteromiesięczne zawieszenie dla Gaela Kakuty nie jest bynajmniej przesadzone. Potem doszedłem do wniosku, że piłkarz ma już 18 lat, w takim naszym kraju (prawnie przynajmniej) jest dojrzały i powoli musi brać pełną odpowiedzialność za to, co robi (tak wiem, że przeczę sam sobie w stosunku do poprzedniego felietonu – vide: Futbol odKANTowany: Polowanie – ale nie można porównywać ferworu walki do wykalkulowanej, i to dosłownie, decyzji).
Samej Chelsea paradoksalnie embargo na najbliższe dwa okna transferowe może wyjść na dobre. Na pewno płakać nad tym nie będzie Roman Abramowicz, który i tak już w „The Blues” pompuje mamony coraz mniej. Być może właśnie dzięki tej dość odważnej, jak na FIFA, decyzji na Stamford Bridge zaistnieją młodzi zawodnicy pokroju Michaela Mancienne’a. W tym wszystkim jest więc metoda. Chelsea zresztą, jeżeli chodzi o kapering, nigdy święta nie była. Wszyscy pamiętają przypadek Roberta Hutha, czy ten dość niedawny – Obiego Mikela. Londyńczycy w końcu się doigrali.
Interes prorodzinny?
Sporo na sumieniu ma także Manchester United. Sir Alex Ferguson znany jest z tego, że lubi sprowadzać młodych graczy, często za wszelką cenę. Tak właśnie na Old Trafford trafił Federico Macheda, znany przede wszystkim z tego, że w ostatnim sezonie zapewnił United sześć punktów, trafiając dwukrotnie do siatki w ostatnich sekundach spotkania. Jego przeprowadzce do Manchesteru na pewno nie towarzyszyła przyjazna atmosfera, a o wszystkim opowiada prezydent rzymskiego klubu:











