Wczoraj za sprawą pierwszej części artykułu przenieśliśmy się z do roku 1982. Wspomnienie tamtejszego mundialu zakończyliśmy na fazie grupowej. Teraz zapraszam do przeczytania relacji z dalszych wydarzeń turnieju.
Grupa 1
Tutaj los przydzielił „Biało-czerwonym” za rywali Belgów oraz ZSRR. Miejscem zmagań był obiekt Barcelony, Camp Nou.
W pierwszym meczu Polacy mierzyli się z ówczesnym wicemistrzem Europy, piekielnie silną, Belgią. Spotkanie to było popisem Zbigniewa Bońka. Wielu uważa, że rudowłosy pomocnik Widzewa rozegrał wtedy najlepsze zawody w życiu. „Zibi” zdobył trzy bramki, w 4., 26. i 53. minucie udowadniając, że jest liderem naszej reprezentacji nie tylko poza boiskiem, ale i na nim.
Trzy dni później zszokowani porażką Belgowie musieli mierzyć się ze „Sborną”. Gol Chorena Oganesjana przypieczętował los „Czerwonych Diabłów”, zaś reprezentacja ZSRR musiała wygrać z Polską, by awansować do półfinału. Nam wystarczał remis.
Mecz, który zakończył się dla nas „zwycięskim” remisem na trwałe wpisał się nie tylko do historii polskiego sportu. Konfrontacja z „Wielkim Bratem” budziła różne skojarzenia, tym bardziej po wspomnianym wprowadzeniu – ponad pół roku wcześniej – stanu wojennego. Z ulic co prawda znikły czołgi, ale atmosfera była i tak napięta.
Na stadionie Camp Nou w trakcie gry wywieszono ogromny transparent „Solidarności”, od czego próbowali odwrócić uwagę komentatorzy transmitującej mecz TVP. W końcówce spotkania do annałów polskiego sportu wpisał się Włodzimierz Smolarek, który w ostatnich minutach spotkania świetnie utrzymywał się przy piłce w narożniku, czym zyskiwaliśmy cenne sekundy (wydarzenie do znudzenia przypominane przez Dariusza Szpakowskiego podczas dłuższego utrzymywania się przy piłce Euzebiusza Smolarka).
Mecz zakończył się po naszej myśli, aczkolwiek doznaliśmy ogromnego osłabienia, gdyż drugą żółtą kartkę, wykluczającą z meczu półfinałowego, otrzymał Boniek (okoliczności ponownie bardzo dyskusyjne).
Grupa 2
Mecze tej grupy rozgrywane były na Santiago Bernabeu, zaś tworzyły ją zespoły RFN-u, Anglii oraz gospodarzy. Niemcy awansowali do półfinału dzięki remisowi z Anglią oraz zwycięstwie 2:1 nad Hiszpanią. Drużyny te z kolei zremisowały ze sobą 0:0, mimo że „Synowie Albionu” – w wypadku wysokiego zwycięstwa nad gospodarzami – mogli jeszcze awansować kosztem Niemców. Tak się jednak nie stało.
Grupa 3
Tutaj los skojarzył trzy fantastyczne drużyny: Argentynę, Włochy oraz Brazylię. „Squadra Azzura”, wobec fatalnej postawy w grupach czterozespołowych, wydawała się być najsłabszą reprezentacją w tym zestawieniu. Po raz kolejny i nie ostatni zresztą, miało się okazać, że Italia jest drużyną turniejową, tj. rozkręcającą się z meczu na mecz. Dowodem na to było już ich pierwsze spotkanie tej fazy z Argentyną, które wygrali 2:1. „Albicelestes” zresztą, mimo obecności w składzie takich tuzów jak Passarella i Maradona, wobec przegranej z magiczną Brazylią 3:1, musiała pożegnać się z turniejem. Chamstwem odznaczył się w tym meczu wspomniany Maradona, który widząc bezsilność swoją i kolegów, brutalnie zaatakował Batistę.










