Lille znowu pokazał charakter, Marsylia we wspaniałym stylu pokonała wyżej notowany Stade Rennes. Imponujące zwycięstwo odniósł Olympique Lyon, a punkty na własnym stadionie straciło PSG. 27. seria spotkań w Ligue 1 za nami, czas na jej podsumowanie.
Mistrzostwo w doliczonym czasie gry?
Powszechnie uważa się, że zdolność do przesądzania meczów w ostatnich minutach definiuje finalnego triumfatora. Wszystko wskazuje więc na to, że to Lille ma największe szanse na mistrzostwo. Zespół Rudiego Garcii drugi raz z rzędu zwycięską bramkę zdobył w doliczonym czasie gry, tym razem łupem „Les Dogues” padło Valenciennes. „Les Athenienes” za sprawą Pujola zdołali zdobyć ważną bramkę na Stade Lille Metropole de Villeneuve, lecz ostatecznie okazało się, że było to zbyt mało, aby wywieźć choćby punkt z departamentu Nord. Szaleńcza pogoń zawodników z Flandrii opłaciła się. Kilkanaście sekund przed końcowym gwizdkiem Rio Mavuba znalazł Edena Hazarda, a ten korzystając z niezwykłej kontroli piłki, bezproblemowo zdobył bardzo ważną dla swojej drużyny bramkę.

– Nie możemy się tak męczyć z ligowymi średniakami, jeżeli mamy aspiracje mistrzowskie. Coraz częściej słabo prezentujemy się w pierwszej połowie, co mnie bardzo martwi. Cieszę się, że kolejny raz zdobyliśmy komplet punktów, ale wolałbym bardziej przekonujące zwycięstwa – skomentował szkoleniowiec „Les Dogues”.
Peleton i jego trzy oczka straty
Zwycięstwo Lille pozwoliło im na minimalny odskok. 2. Rennes traci do podopiecznych Rudiego Garcii trzy punkty. Różnica ta wynika z porażki „Les Rouges et Noirs” z Marsylią, dla której był to ostatni sprawdzian przed wtorkową rywalizacją w Lidze Mistrzów z wielkim Machesterem United.
– Zagraliśmy bardzo dobrze, jeżeli zagramy tak w Anglii, to awans mamy w kieszeni – powiedział Deschamps.
Nadal w walce o tytuł pozostaje także Olympique Lyon. „Les Gones” gładko pokonali Sochaux 2:0 i wydają się być gotowi do wizyty w Madrycie. Fani zespołu z najstarszego miasta we Francji mogą być zadowoleni z pewnego zwycięstwa ich pupili, gdyż udali się oni na Stade Bonal bez kontuzjowanego trio: Cris, Cissokho, Gourcuff.
Kluczowy klasyk…
Tylko cztery punkty dzielą pierwszą czwórkę, tuż za nimi mogło być PSG, gdyby nie roztrwoniło dwubramkowej przewagi nad Montpellier. Mecz zakończył się remisem 2:2, co jest równoznaczne z siedmioma oczkami straty do lidera. Podopieczni Kombouare, jeżeli mają nadal mistrzowskie ambicje, to muszą w najbliższą niedzielę pokonać odwiecznego rywala z Marsylii. Rywalizacja z Montpellier rozpoczęła się dla gospodarzy bajecznie. Dwie bramki w przeciągu trzech minut sprawiły, że PSG w zasadzie już świętowało kolejny komplet punktów. Niespodziewanie po zmianie stron mecz odwrócił się do góry nogami. Dwa trafienia Oliviera Girouda na początku drugiej połowy okazały się gwoździem do trumny paryżan. Nie pomogła im nawet gra w przewadze jednego zawodnika.














